Minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk podał się do dymisji - sprawy kilometrówek umorzone!

Jeszcze wczoraj "Wiadomości" podały, iż sejmowa afera z kilometrówkami posłów, w tym marszałka Radosława Sikorskiego  - zostały umorzone. Dokładnie tak jak podaliśmy -  umorzone! Prokuratura nie dopatrzyła się znamion jakiegokolwiek przekroczenia obowiązków służbowych czy nawet znamion czynu zabronionego. Aczkolwiek "ubolewa" nad tym casusem prawnym. Tymczasem późnym wieczorem niespodzianka – min. Grabarczyk sam podał się do dymisji. Premier Kopacz dymisję przyjęła.

fot. tvp_info

 

Jednak sprawa b. min. Grabarczyka nie dotyczy kilometrówek, tylko trefnego pozwolenia na broń, które otrzymał niezgodnie z obowiązującymi zasadami. Problem w tym, ze jeszcze kilka dni temu rzecznik rządu, pani Kidawa-Błońska nieudolnie próbowała tłumaczyć całą aferę.

Rzecznika rządu wyjaśniła, że minister "nie czuje się winny i nie uważa, że zrobił coś niewłaściwego, ale podjął taką decyzję dla dobra rządu".  Tego nie można nawet skomentować, to jakiś kabaret!

Sprawa Cezarego Grabarczyka kończy się w cieniu skandalu. Ja podaje fakt.pl i Gazeta Wyborcza naciski wywierano nawet na prokuratorów. Policjant, który powinien przyjąć egzamin praktyczny nt. posługiwania się bronią, wspaniałomyślnie tego nie zrobił. Został  jednak służbowo ukarany. Tymczasem minister opowiadał frazesy, jakoby prawo na to pozwala. Cóż, ciekawostką jest nawet to, że pani rzecznik posługuje się tzw. falandyzacją prawa. Otóż, gdyby pani Kidawa-Błońska przeczytała obowiązującą  ustawę o broni i amunicji z dn. 21 maja 1999 roku i jej nowelizację Dz. U. z 2012 r. poz. 576, pewnie nie podpierałaby się takimi wypowiedziami b. już ministra sprawiedliwości.

Przypomnijmy, że art. 16.1 mówi wyraźnie, egzamin przeprowadza komisja, a nie (pojedynczy) policjant – ma charakter teoretyczny i praktyczny (przepisy, posługiwanie się bronią, bezpieczeństwo, opłaty, teoria strzału, zajęcia praktyczne na strzelnicy)*/

*/ zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 20 marca 2000 r. w sprawie egzaminu ze znajomości przepisów dotyczących posiadania broni oraz umiejętności posługiwania się bronią (Dz.U. Nr  19, poz. 241 ze zmianami) egzamin składa się z dwóch części:

1. Teoretycznej, obejmującej sprawdzenie znajomości przepisów dotyczących posiadania i użytkowania broni, zakres przedmiotowy teoretycznej części egzaminu obejmuje sprawdzenie:

  • znajomości przepisów ustawy z dnia 21 maja 1999r. o broni i amunicji (tekst jednolity Dz. U. z 2012r., poz. 576 ze zm.) oraz przepisów wykonawczych wydanych na jej podstawie,
  • znajomości przepisów Kodeksu karnego dotyczących przestępstw związanych z bronią, wyłączających odpowiedzialność karną oraz przestępstw przeciwko porządkowi publicznemu,
  • znajomości przestrzegania regulaminu strzelnic.

2. Zakres przedmiotowy praktycznej części egzaminu obejmuje:

  • sprawdzenie umiejętności prawidłowego rozkładania i składania broni, ładowania amunicji i rozładowania  oraz zabezpieczenia i odbezpieczenia danej broni, a także postępowania w przypadku jej niesprawności,
  • przeprowadzenie sprawdzianu strzeleckiego.             

Zdającemu egzamin przysługuje jeden egzamin poprawkowy, który przeprowadza się nie wcześniej, niż po upływie siedmiu dni od dnia nie zaliczenia egzaminu. Za egzamin poprawkowy pobiera się dodatkową opłatę, stanowiącą połowę stawki opłaty za egzamin. Opłaty, o których mowa, wnosi się przed przystąpieniem do egzaminu.

Nie ma tu więc mowy o niejasnych przepisach, co rzecznik rządu powinna wiedzieć. Jeśli myli się i falandyzuje obowiązujące prawo, to istnieją przesłanki, że myli się w innych sprawach. Z kolei były już minister sprawiedliwości powinien znać zakres swoich uprawnień i obowiązków. Jakby tego było mało, sprawa min. Grabarczyka prowadzona była blisko rok, w tym czasie brał pobory, a powinien zostać zawieszony w obowiązkach służbowych do czasu wyjaśnienia sprawy. Wyraźnie widać, że "ktoś" liczył na przyschnięcie sprawy.

Niektóre media podają, że  b. minister straci też pozwolenie na broń. Powiedzmy szczerze, nigdy go nie miał. Cóż, mylą się wszyscy, nie wszyscy jednak potrafią się do tego przyznać. Słynne już kilometrówki, to tylko potwierdzenie, że władza nie ma zamiaru poddać się karze. Nawet tak prosty gest, jak oddanie niesłusznie pobranej zaliczki,  czy uderzenie się w pierś jest nie do przyjęcia. 

Ale to tylko Kasprowy Wierch niekompetencji, inni ministrowie i ich doradcy,  czy decydenci odpowiedzialni za przetargi (Pendolino,  wyborczy system informatyczny, śmigłowiec Airbus H225, gazoport, afera podsłuchowa, Warszawskie Metro, Leopardy 2A4/2A5) - to już Himalaje!

redakcja autoflesz.com

w artykule wykorzystano przepisy: http://www.lodzka.policja.gov.pl/content/view/7246/129/

Publish modules to the "offcanvas" position.