Informowaliśmy, że od 1 września weszły w UE nowe normy homologacyjne dotyczące zużycia paliwa, a przy okazji bagatelizowane normy emisji spalin, szczególnie CO2. Dostało się także producentom hybryd w dywizji plug-in, szczególnie Volkswagenowi, Porsche i Mercedesowi.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / nowe przepisy homologacyjne nie przeszkodzą Toyocie Prius, a szczególnie wersji plug-in w dopłatach. Niestety na tę chwilę w Niemczech, Danii czy Norwegii...
Instytut Samar raportuje, iż we wrześniu zarejestrowano w Polsce aż o 52 proc. mniej nowych samochodów niż w sierpniu. To o 26 proc. gorszy wynik niż ten z analogicznego okresu roku ubiegłego.
Widoczna bessa to wynik "celowego" działania importerów i dealerów na polskim rynku motoryzacyjnym, którzy robili niemal wszystko, aby zdążyć z rejestracją (sprzedażą) samochodów do 31 sierpnia br. Instytut Samar podaje, że przed wejściem w życie nowego testu zużycia paliwa WLTP dealerzy usilnie rejestrowali nowe samochody – umówmy się – „na słupy”.
Normy pomiaru zużycia paliwa wg testu NEDC już nieaktualne
Przypomnijmy, że z dniem 1 września 2018 Unia Europejska wprowadzono zakaz sprzedaży nowych aut homologowanych dotąd według starego testu NEDC (zresztą niewiarygodnego w przypadku niektórych producentów). Chcąc ponieść jak najmniejsze straty, dealerzy rejestrowali nowe auta "na siebie", aby być w zgodzie z przepisami i sprzedać taki egzemplarz - niby - z bonifikatą. To działa w marketach czy hipermarketach, a klient daje się wkręcić, jak to potrafi Kamil Nosel. Właśnie wspominana bonifikata była wabikiem na klienta, aby przed 1 września przewietrzyć przysalonowe parkingi. Stąd w sierpniu był tak zauważalny progres sprzedaży nowych aut w salonach (aż 56.701 rejestracji, wzrost o ponad 64 proc.)
Najwięcej aut rejestrowanych „na siebie” to marki luksusowe: Infinity, Jaguar, mini, Jeep, a także marki najbardziej popularne na naszym firmamencie (Citroena 49 proc. wzrostu, Nissana 49 proc., Seata 48 proc. czy Subaru 49 proc.). Dziś trudno powiedzieć, czy to dobre posunięcie, bo w bliższej perspektywie mamy wyprzedaże rocznika i kolejne wietrzenie magazynów. W kontekście nasycenia polskiego rynku wśród indywidualnych kierowców takie rozwiązanie może okazać się strzałem w kolano, bo dziś zapracowany Polak praktycznie nie ma wolnych środków na kupno nowego, salonowego auta za 60-70 tys. zł. Pozostają zatem firmy leasingowe, car-sharing, czy wielkie korporacje wymieniające park samochodowy jak celebryci - bez urazy - kolejne żony.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Ssang Yong Tivoli także nie musi się martwić nowymi normami homologacyjnymi, zwłaszcza w wersji z fabryczną instalacją LPG
Dlaczego norma WLTP jest ważna dla kierowców?
Jak powiedzieliśmy, od 1 września br. weszły nowe normy homologacyjne WLTP. Niejako „przy okazji”- nowe normy pomiarów spalania samochodów osobowych - wpływają one pośrednio na normy pomiaru emisji zanieczyszczeń, w tym CO2. Dlatego wielu producentów i importerów wycofuje modele z silnikami przekraczającymi dopuszczalne normy lub mające wpływ na dofinansowanie (jak w Niemczech). U naszych sąsiadów dla aut hybrydowych plug-in obowiązuje norma 50 g/km, aby dostać wspomniane dofinansowanie 3000 euro.
Dlatego z oferty Volkswagena znika VW Passat GTE i VW Golf GTE (choć producent podaje emisję CO2 na poziomie 37 g/km). Podobnie rzecz się ma w przypadku Porsche (Panamera E-Hybrid czy Cayenne E-Hybrid). Niektóre z tych modeli, jak również hybrydy plug-in Mercedesa mają powrócić w przyszłym roku ze zmianami obejmującymi normy WLTP.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Porsche Panamera E-Hybrid Sport Turismo, emisja CO2 66 g/km, pojemność skokowa 3996 ccm, moc 680 KM, skrzynia 8-biegowa PDK, cena od 919.400 PLN
Polski tygiel
W Polsce nadal nie mamy zniżek czy dopłat do samochodów hybrydowych, szczególnie plug-in, ale - przypomnijmy – Sejm już uchwalił kolejny haracz na rozwój elektromobilności w opłacie paliwowej (8-10 gr/l). To jednak nie wszystko, jak grom z jasnego nieba wypłynęła informacja a nie agitacja dot. samochodów elektrycznych, w tym tak ochoczo kupowanych autobusów dla MZK w największych aglomeracjach. Według portalu money.pl zakup autobusu za 1,9 mln złotych zwróci się dopiero za 29 lat! To jest zwyczajnie – nieopłacalne.
Podczas trwających jeszcze targów motoryzacji w Toruniu 6-7 października rozmawialiśmy o elektromobilności, cenach aut elektrycznych, punktach ładowania i opłacalności tego przedsięwzięcia. Jeśli firma GreenWay Polska dalej będzie podbijać ceny 1 kWh za dostarczanie energii na stacjach dużej mocy (2,57 zł), to koszt przejechania 100 km jest zwyczajnie NIEOPŁACALNY w stosunku do auta wyposażonego w silnik Diesla common rail. Przypomnijmy, w odwodzie są jeszcze bardziej ekonomiczne źródła energii jak CNG czy LNG. Niestety, w Polsce niemal niezauważalne. Szkoda!
- przeczytaj także:
- NIEMCY nie wykonają planu dot. miliona zarejestrowanych samochodów elektrycznych – dostało się też Polsce
- Schyłek ery diesla?
- Cała prawda o kosztach przejechania 100 km samochodem elektrycznym - tanio już było!
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Instytut Samar