Mamy już podatek emisyjny (8 gr/litr + VAT, razem 10 gr/litr paliwa) tymczasem rząd szykuje kolejny podatek od kierowców posiadających pojazdy o dużych pojemnościach. Wszystko po to, aby wesprzeć finansowo podpisaną w lutym ustawę o elektromobilności, rozwój dodatkowych sieci tankowania gazu CNG (i najprawdopodobniej rozwój budowy sieci wiatraków na Bałtyku). To haracz, jaki zapłaci nie tylko posiadacz samochodu o pojemności silnika 2-2,5 litra.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Regulacje przygotowywane przez Ministerstwo Finansów mają zniechęcić Polaków do kupowania samochodów o dużych pojemnościach silnika. Jeszcze za rządów prezydenta Kwaśniewskiego mieliśmy jeździć na paliwach z dużym dodatkiem biokomponentów, bez możliwości wyboru paliwa do swojego silnika (i zgodnie z zaleceniami producenta). Tego nie udało się przeforsować na polskim rynku.
Obecnie sytuacja na polskim rynku paliw jest mówiąc najprościej kolejnym zarzewiem buntu przeciwko tak wysokim cenom paliw, paskarskim cenom narzucanym przez monopolistów, a ostatnio wysokiej cenie ON (który jest tańszy w produkcji od benzyny). W ślad za takimi podwyżkami cen paliwa idą podwyżki żywności, chleb już podrożał o 20-30 gr, podobnie jest z innymi cenami produktów żywnościowych. Przypomnijmy, jak drenowano latem hodowców jabłek, w jawny sposób proponując im 8-10 gr/ kg owoców. To już żenada roku!
Szukanie pieniędzy
Premier Morawiecki szuka kolejnych pieniędzy nie tylko dla swojego pomysłu o elektromobilności, ale także pieniędzy na świadczenia socjalne, dopłaty dla górników, a ostatnio wywalczone podwyżki dla policjantów i pracowników budżetowych. Jednym słowem sytuacja zaczyna przypominać Francję, gdy prezydent Makron zapowiedział podwyżki cen paliw od 1 stycznia 2019 roku. Protesty trwają, a premier Édouard Philippe już zapowiedział, że odpuści i wprowadzi 6-miesięczny okres karencji. Rządzący zawsze przypominają, że paliwa w Polsce są relatywnie tanie w stosunku do potentatów jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania. Tak, ale zarobki są takie jakie pobiera Barbara Nowacka, ikona partii Twój Ruch.
To nie wszystko, przypomnijmy, że w ostatnim okresie cena ropy na światowych rynkach znacznie staniała, zaś ceny na polskich stacjach nadal trzymały poziom, wysoki poziom. Trudno to wytłumaczyć inaczej, jak paskarskim postępowaniem monopolistów PKN Orlen i Lotosu.
Wróćmy do propozycji nowego podatku od dużych pojemności
Szef rządu podczas szczytu COP24 w Katowicach powiedział, że zmiany miałyby dotyczyć podatku akcyzowego. Ich celem, jak stwierdził premier, będzie uszczelnienie wwożenia do Polski samochodów o dużych pojemnościach.
Według Mateusza Morawieckiego chodzi o silniki o pojemności powyżej 2-2,5 litra. Rozwiązanie ma promować produkcję "czystych" samochodów - mówił premier.
Według premiera zmiany trzeba wprowadzić z poszanowaniem ambicji Polaków, którzy chcieliby jeździć lepszymi samochodami. Rokrocznie kupują oni kilkaset tysięcy używanych samochodów z zagranicy. Szef rządu przyznał, że wśród nich są te, które emitują do atmosfery dużo zanieczyszczeń. Mateusz Morawiecki zapomina, że faworyzowane przez niego pojazdy elektryczne wcale nie są zeroemisyjne, o czym wielokrotnie pisaliśmy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Produkcja baterii hybrydowych, zapotrzebowanie na pierwiastki ziem rzadkich (neodym, samar, erb, lantan, terb, prazeodym, cer czy kobalt) to tylko jedno źródło problemu dla tzw. śladu wręgowego dotyczącego produkcji aut elektrycznych. Trzeba też pamiętać, że pierwiastki ziem rzadkich stosowane są w produkcji silników elektrycznych np. z magnesami trwałymi (przeważnie neodymowymi, także w silnikach elektrowni wiatrowych), a te jak wiemy importowane są głównie z Chin, światowego lidera w tej branży. Kolejny monopolista Korea Pn. to gigant, położony na złotodajnej żyle pierwiastków ziem rzadkich. Problem w tym, iż nadal nie eksploatowanych.
- Metale ziem rzadkich, czyli grupa 15 pierwiastków, zaczęły robić karierę stosunkowo niedawno. Pojawiły się technologie, które dopiero dzięki tym minerałom mogły się rozwijać. Obecnie wykorzystywane są przez przemysł wysokich technologii. Bez nich nie byłoby urządzeń mobilnych. Wykorzystywane są także w laserach, urządzeniach rentgenowskich, samochodach hybrydowych, w przemyśle kosmicznym czy przy budowie farm wiatrowych – stosuje się je w magnesach neodymowych w wiatrakach - wyjaśnił dr Karol Zglinicki z Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego
Dlaczego prezydent Duda mówił o polskim węglu?
I teraz chyba najciekawsze, mające związek ze szczytem klimatycznym w Katowicach.
- Kopalnie ziem rzadkich także zanieczyszczają środowiska, emitują z tony pozyskanego surowca 8,5 kg fluoru i 13 kg szkodliwych pyłów – Przegląd Strategiczny, Anna Klupa, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Premier zastrzegł, że zmiany nastąpią na przestrzeni lat, a nie od razu. Dodał, że rząd nie rozważa wprowadzenia dopłat na przykład za kupno samochodów elektrycznych.
Dość nieprzychylnie, podczas katowickiego szczytu, przyjęto informację podaną przez prezydenta Dudę dot. utrzymywania górnictwa za wszelką cenę. Prezydent nie powiedział nic więcej o... pierwiastkach ziem rzadkich. Właśnie w niektórych polskich kopalniach wydobywa się nie tylko węgiel, ale także MZR (metale ziem rzadkich np. ksenotym, monacyt, apatyt, a nawet cyrkon). Trudno się zatem dziwić, że chińskie przedsiębiorstwa tak zręcznie chcą inwestować w Polsce, a prezydent broni górnictwo jak niepodległość.
Ceny paliwa na stajach paliw
– Orlen musi zbierać pieniądze na wiele wydatków: opłatę emisyjną, przejęcie Lotosu, sponsorowanie startów Roberta Kubicy w wyścigach Formuły 1 – powiedziała Urszula Cieślak z BM Reflex
Przypomnijmy, że od 1 stycznia wchodzi opłata emisyjna, wspomniana wcześniej. Jeśli dojdzie do przejęcia Lotosu, na co zgodę musi wyrazić Komisja Europejska, PKN Orlen może zapłacić nawet 10 mld zł. To ogromna suma nawet dla giganta paliwowego, istnieje zatem pokusa, aby potrzebne środki drenować z polskiego rynku ("uśpienie" cen benzyny, a szczególnie ON na wysokim poziomie, pomimo tendencji spadkowych na rynkach światowych za baryłkę ropy). Dla przykładu niemal przez daw tygodnie cena ON na jednej z najtańszych stacji w Polsce przy hipermarkecie Auchan w Bydgoszczy utrzymywała się na poziomie 5,18 zł/l podczas gdy od 30 października br., cena baryłki ropy Brend systematycznie spadała; dziś (03 grudnia br.) to już 58,69 USD.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ciekawostka - dopiero od 4-5 dni cena ON na tej stacji spadła do poziomu 4,87 zł/litr. Kolejna ciekawostka to sprzedaż paliwa zimowego, które zgodnie z przepisami powinno być sprzedawane od 16 listopada. Czy jest, nikt tego nie sprawdza, jedynie małym drukiem można przeczytać, że ON jest badany i dopuszczony do sprzedaży w okresie zimowym. /Źródło: finanse.wp.pl/
Na markowych stacjach typu Shell, Circle K czy BP taką informację bez problemu można uzyskać od sprzedawcy, ba, można nawet przeczytać certyfikat takiego paliwa.
Podsumowanie: pojazdy elektryczne nie są zeroemisyjne, to pierwsze konkluzja, wobec dezinformacji ferowanej przez ludzi, którzy twierdzą iż się znają na tej branży. Za 10 lat mamy jeździć takimi pojazdami w Polsce. Zdaniem premiera flota takich pojazdów ma liczyć już 30 proc. Trudno nam odpowiedzieć, czy Mateusz Morawiecki miał na myśli tylko pojazdy elektryczne, czy także te z portfolio ustawy o elektromobilności (zasilane CNG/LNG, hybrydy plug-in, tramwaje). Ale jeśli będą na to pieniądze, nie wyrywane z kieszeni polskiego kierowcy, to dlaczego nie zawierzyć tym słowom. Ale to są tylko słowa, jak w przypadku niektórych polityków pewnej partii tworzącej do niedawna KO - Kamila Gasiuk-Pihowicz rano była jeszcze w "Nowoczesnej" a po południu już w PO.
Nic lub mało mówi się o pojazdach wodorowych, zasilanymi ogniwami paliwowymi fuel cell np. Toyota Mirai, Honda Clarity Fuel Cell czy Hyundai Nexo. Wodoru mamy pod dostatkiem a stacji do jego tankowania – zero! Dlaczego ten kierunek rozwoju zasilania w pojazdach samochodowych ma ustawioną zwrotnicę na boczny tor? I wreszcie rzecz ważna dla miłośników aut elektrycznych, będzie ich coraz więcej, to fakt, problem w tym że ceny energii elektrycznej pójdą drastycznie w górę od 1 stycznia przyszłego roku. Zatem mamienie zwolenników elektromobilności opłatami 7-9 zł za przejazd 100 km jest mówieniem półprawdy.
- przeczytaj także:
A jednak to prawda – elektryki porażone własnym prądem!
redakcja autoflesz.com![]()
