Ferdinand Piëch, szef rady nadzorczej Volkswagen AG bardzo rzadko przyznaje się do błędu. Jego ostatnie wypowiedź dla magazynu Automotive News może być nawet odebrana jako testament.

fot. Carscoop
Chłodny, wyrachowany, nie znający sprzeciwu. Syn Antona Piëcha, wnuk Ferdinanda Porsche, powoli staje się legendą. Praktycznie wszystko mu się udaje, oprócz zwaśnienia w stosunkach rodzinnych.
Po 75 latach panowania jeszcze marzy o wchłonięciu Alfy Romeo, ale Sergio Marchionie mówi – nie. Jego stajnia z zabawkami jest imponująca. Zacznijmy od Grupy Audi i Volkswagena (VW, Audi Skoda i Seat), a także takich ikon motoryzacji jak: Porsche, Bentley, Lamborghini, Bugatti czy Scania i MAN. Ostatnim zakupem w Grupie Audi była włoska fabryka motocykli Ducati. Nie wyszło jedynie z Suzuki, nadal toczy się spór przed sądem arbitrażowym w Londynie, a także z chińskim konsorcjum (VW-FAW).
Wróćmy na moment do ekskluzywnego wywiadu. Otóż prezes zarządu mocno żałuje, że Volkswagen i Audi wypuściło najlepszego stylistę ze swojej pracowni czyli Petera Schreyera. Wreszcie to przyznał, czując już oddech koreańskich producentów (Hyundai i KIA). KIA jest dzisiaj najszybciej rozwijającą się marką, a stylizacja nadwozi w wykonaniu dyr. Schreyera nie ma sobie równych. Nawet słynny Walter da Silva, szef designu Volkswagena nie daje rady w potyczce z koreańskimi hitami.
Ferdinand Piëch ma paskudny charakter, dąży do celu wszelkimi dozwolonymi i niedozwolonymi środkami. Wpada w konflikty, nawet ze swoimi podwładnymi, akceptuje też niedozwolone metody giełdowego biznesu. Owszem, wyniki są, ale Golf nie jest już najlepszym kompaktem na świecie - choć prezes nie chce tego przyjąć do wiadomości.
Trzeba jednak przyznać, ze nawet w okresie kryzysu finansowego, Grupa Volkswagena i Audi nie przynosiła strat, a konstrukcja samochodu seryjnego spalającego mniej niż litr paliwa stała się faktem (VW XL1).
Źródło: Automotive News
