Trudno w tej chwili o odpowiedź twierdzącą, gdyż obie strony są od lat w konflikcie, rzekomo o wzbogacanie uranu i rozwijanie technologii atomowej w Iranie. Niemniej, sytuacja jest bardzo poważna, co z całą pewnością odbije się szerokim echem wśród Sprzymierzonych, a Polska jako wierny sojusznik z pewnością wypełni swój obowiązek. To także wielki sprawdzian dla prezydenta Dudy, który zabiega o reelekcję.
fot. Reuters
W wywiadzie dla telewizji CNN ambasador Iranu przy ONZ Madżid Takht Ravanczi stwierdził, że zabicie Kasema Sulejmaniego jest równoznaczne z wypowiedzeniem Iranowi wojny przez USA.
– To jest nowy rozdział, który jest równoznaczny z rozpoczęciem wojny z Iranem – zaznaczył Ravanczi
Na tę chwilę nie wiadomo, jak sojusznicy Teheranu na Bliskim Wschodzie wesprą najwyższego przywódcę Al Chomenei’ego. Z całą pewnością trwa liczenie szabel, trzydniowa żałoba w Iranie daje też trzydniowy względny spokój na kolejne przemyślenia.
Przypomnijmy, iż ostatnie ataki na ambasadę amerykańską, to pokłosie biernej postawy zarówno b. prezydenta USA Obamy, jak i rywalki obecnego prezydenta Hilary Clinton. Trump postawił sprawę jasno, co więcej, ponownie związał sankcjami Iran za nieprzestrzeganie umów dot. rozwijania zasobów nuklearnych. Ale czy miał prawo do bycia Bogiem i wydania rozkazu w sprawie unicestwienia zła kryjącego się pod postacią Sulejmaniego, a wcześniej przywódcy ISIS Abu Bakra al-Baghdadiego? Każdy znajdzie swoją odpowiedź.
Nawet największych nazistowskich zbrodniarzy wojennych sądzono przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. O ironio, powiedzą niektórzy a Hitler i Stalin? Cóż, jeden podobno zakończył powojenny żywot w... Argentynie, drugi po wojnie czczony był jak Matka Boska Fatimska. Czy to nie paradoks Protagorasa przeciwko Euathlosowi?
Świat był - ponownie - na krawędzi wojny jądrowej
Rzecz dotyczy postaw samego Władimira Putina, gdy można było uratować 23 marynarzy z okrętu podwodnego K-141 Kurs w sierpniu 2000 roku. Cóż, w świetle ostatnich opracowań i materiale Wiktora Batera w tygodniku „Wprost” (z 7 maja 2012 r.) cała ta sprawa jest wręcz nieprawdopodobna. To amerykański okręt podwodny „Memphis” zatopił rakietą uranową "Kursk".
Dlaczego? Kursk prowadził pokaz (manewry) na Morzu Barentsa dla chińskich generałów, tj. możliwości torpedy superkawitacyjnej „Szkwał” (wg terminologii ameryk. VA 111 Shkval), a Amerykanie nie chcieli dopuścić do sprzedaży tych torped o prędkości ok. 200 węzłów+ tj. 370 km/h (typowe torpedy mają ok. 60 km/h). Gdy cała sprawa "się rypła" - mówiąc kolokwialnie - to Władimir Putin wydał rozkaz o niezatapianiu amerykańskich okrętów z głowicami jądrowymi (w tym miejscu manewry obserwowały okręty "Memphis" i "Toledo"). Świat wtedy był na krawędzi wojny jądrowej, o czym dopiero teraz się dowiadujemy. Poświecono jednak życie 23 marynarzy!
Czy w tym świetle znajdzie się ktoś odważny, aby ocenić postawę prezydenta Rosji?
Iran - nabrzmiały problem
Przypomnijmy, że b. prezydent Obama wierzył, jak dziecko, że ajatollahowie znacznie ograniczą irański program atomowy, a kraje zachodnie zniosą sankcje gospodarcze przeciwko Iranowi. Co więcej, uważał że porozumienie z Iranem jest gwarancją na najbliższe kilkanaście lat, a irańska bomba atomowa nie powstanie. Z błędu wyprowadzał go niejednokrotnie premier Izraela Beniamin Netanjahu, który był jego najgłośniejszym krytykiem. Porozumienie z Iranem, w rzeczy samej, otworzyło ajatollahom i irańskim naukowcom drogę do przyspieszenia prac nad bombą atomową. Bez wątpienia, porozumienie Obamy wpłynęło także na uwolnienie zamrożonych przez banki zachodnie irańskich środków finansowych, ocenianych na ponad 100 mld dolarów!
Trzeba było być kompletnym dyletantem, albo Dyzma polityki, aby tego nie przewidzieć. I z tym problemem, nabrzmiałym problemem musiał zmierzyć się Donald Trump. Wprawdzie nie za bardzo wyszło mu z przywódcą Korei Pn., ale Iranowi nie odpuści. Problem w tym, iż Iran to nie Libia czy Irak za czasów kadencji prezydenta Busha i syna juniora. Ale o tym za chwilę...
fot. Reuters
Zdaniem b. ministra
Witold Waszczykowski, europoseł PiS, a w latach 1999-2002 ambasador RP w Iranie, w rozmowie z nieomylną "Gazetą Wyborczą" twierdzi, że nie grozi nam III wojna światowa. Ale min. Waszczykowski wielokrotnie się mylił i często strzelał sobie w kolano (przypomnijmy San Escobar).
– Jestem przekonany, że nie dojdzie do otwartego konfliktu z udziałem dużych sił lądowych, jak to miało miejsce w Afganistanie i Iraku. Iran bardzo by ucierpiał na takiej wojnie, ale jednocześnie Amerykanie mieliby olbrzymie problemy, więc nie są zainteresowani, by angażować znaczące siły - mówi specjalista od działań operacyjnych
Zupełnie inaczej ocenia to kandydat do fotela prezydenta w Białym Domu, były amerykański wiceprezydent (u boku Baracka Obamy).
- Trump właśnie wrzucił laskę dynamitu do beczki prochu - tak zabicie irańskiego generała skwitował Joe Biden
Zemsta ajatollahów a sprawa polska
Fakt, Amerykanie nie mogą sobie pozwolić na wiązanie sił lądowych w Iranie, ale mogą uderzyć punktowo z drona czy F-35 najnowszej generacji. Możliwości jest więcej, ale to ból głowy specjalistów w Pentagonie. Ponadto, odwetowe działania Iranu na terytorium USA lub jego sprzymierzeńców (szczególnie Izrael), mogą być w dość prosty sposób kontynuowane. Dotyczy to także Polski, co powinien wziąć pod uwagę min. Błaszczykowski i prezydent Andrzej Duda.
W tym konkretnym kontekście, po raz kolejny okaże się, czy prezydent Duda jest mężem stanu czy politykiem wielkiego formatu, jak Aleksander Kwaśniewski, choć ten ostatni miał bardzo krótką pamięć, szczególnie nt. więzień CIA w Polsce. To może także zaważyć na wyborach prezydenckich w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Polska nie ma żadnego interesu, aby ponownie wikłać się w sprawy ajatollahów i bezgranicznie popierać działania USA. Przypomnijmy, że jeszcze jesienią ub.r. w Iranie trwały demonstracje. Irańczycy wyszli na ulicę by dać wyraz niezadowoleniu z rosnących cen (w tym cen żywności i... paliw). Wielu zaczęło też kwestionować słuszność irańskiej polityki zagranicznej, np. rywalizacja z saudyjskim Rijadem, zaangażowanie w konflikty w Syrii i Iraku oraz finansowe wsparcie udzielane Palestyńczykom i libańskiemu Hezbollahowi. /http://www.tvn24.pl, styczeń 2018/
Warto tylko dodać, że to Polska zorganizowała (na sugestie USA) w styczniu 2019 roku konferencję bliskowschodnią, która tak naprawdę nie rozwiązała żadnych problemów, co więcej, to Polska musiała w całości pokryć koszty tego wydarzenia. Mówiąc kolokwialnie Biały Dom umył ręce, jak Piłat (podobnie w przypadku Kurdów). Już wtedy ambasador Iranu w Warszawie Masud Edrisi Kermanszahi powiedział, że Polska musi liczyć się z konsekwencjami. Czy to były prorocze słowa?
Min. Waszczykowski uważa, że żadne globalne mocarstwo, w tym Chiny i Rosja nie będzie umierać za Iran. Owszem, ale szczególnie Rosja wykorzysta sytuację do dalszej eskalacji polityki antyamerykańskiej, tak jak to zrobił Władimir Putin przy okazji z Polską (II wojna światowa, ambasador Józef Lipski).
fot. Reuters
Siła irackiej armii
Wedle danych The Military Balance, irański PKB w 2017 roku wyniósł 428 mld dol., z czego budżet obronny pochłonął ok. 16 mld USD (3,7 procenta PKB). Siły Zbrojne Iranu liczą ogółem 523 tys. żołnierzy (w stan gotowości można powołać 350 tys. rezerwistów), z czego 350 tys. w wojskach lądowych, 30 tys. w siłach powietrznych i 18 tys. w marynarce.
Pod względem liczebności są to największe siły zbrojne Bliskiego Wschodu. Zdecydowanie większe od sił zbrojnych głównego regionalnego rywala – Arabii Saudyjskiej (227 tys.).
Iran posiada m.in.: ok. 1500 czołgów*, 3 okręty podwodne (wg najnowszych informacji wyposażone w rosyjskie torpedy VA 111), ponad 200 łodzi patrolowych, 160 myśliwców, 600 bojowych wozów piechoty. Obrona powietrzna dysponuje - co najmniej - 32 wyrzutniami (4 baterie) pocisków S-300PMU2 i mobilnymi stacjami radiolokacyjnymi.
*/ w tym porównaniu Polska wypada całkiem nieźle (249 czołgów leopard, 232 PT 91 twardy, 384 T-72 po modernizacji)
USA od lat utrzymują na Bliskim Wschodzie znaczący potencjał militarny, a Iran jest praktycznie związany obecnością amerykańskich baz wojskowych (w rejonie stacjonują też lotniskowce).
infografika fakt.pl
Perspektywa realnej wojny na Bliskim Wschodzie już spowodowała ruchy wojsk. Amerykanie przegrupowali do tego regionu około 3 tys. żołnierzy 82. dywizji powietrznodesantowej, a dodatkowo mogą liczyć na wsparcie regionalnych sojuszników, przede wszystkim Arabii Saudyjskiej, Izraela i... z pewnością Polski.
Konflikt już spowodował podwyższoną gotowość SZ Izraela, a notowania cen ropy naftowej poszły w górę. Wkrótce odczujemy to na polskim rynku paliw.
Konkluzja – czy Donald Trump zechce wykorzystać ten moment, jako mąż opatrznościowy Ameryki – dowiemy się wkrótce (po trzech dniach od ogłoszonej żałoby). Jedno jest pewne, obecny prezydent USA stawia sprawę jasno, aczkolwiek to jeszcze nie wojna a wydawanie wyroków rządzących się prawem wojennym nastąpiło przedwcześnie – jednak świadomie, bez precedensu, po rozpracowaniu osobowości gen. Kasema Sulejmaniego (mającego krew na rękach). Ale czy to upoważnia do rozpętania kolejnej wojny?
Gen. Kasem Sulejmani - to nie jest kryształowa osobowość (jak CV Mariana Banasia), ale dla Iranu to bohater. Zlikwidowany generał od 1997 r. był dowódcą elitarnej jednostki Al-Kuds. Sulejmani był odpowiedzialny za organizację zamachów terrorystycznych – wg gazety „Arab News” wynika, że Iran miał wspierać jedną czwartą spośród 250 grup terrorystycznych działających na świecie. Generał likwidował przeciwników Teheranu nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale także w Tajlandii, Indiach czy Nairobi. W ciągu dwóch lat przeprowadził przynajmniej 30 prób zamachów – informował sześć lat temu „The New Yorker”. /tvp.info/
W 2011 r. Sulejmani prowadził nawet rozmowy z meksykańskim kartelem narkotykowym na temat likwidacji ambasadora Arabii Saudyjskiej w Stanach Zjednoczonych. Generał miał silną pozycję w rządzie ajatollahów, silniejszą niż min. spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif. Faktycznie to Sulejmani kontrolował konflikt w Iraku, w tym demonstrujących na ulicach Teheranu. Choć szum informacyjny w Iranie jest obarczony totalnym brakiem informacji, to według analityków CIA – podczas demonstracji - zginęło nawet 1500 Irańczyków.
Na koniec zastanówmy się, czy większość zawsze ma rację. Na to pytanie trafnie odpowiada prof. Ewa Łętowska, b. Rzecznik praw Obywatelskich, b. sędzia TK.
- „Cóż to jest większość? Większość to głupota.
- Rozum był zawsze w mniejszości (…)
- lecz głosy trzeba ważyć – a nie liczyć. Państwo, gdzie rządzi większość i głupota, prędzej czy później musi upaść”.
fot. Reuters
Świat oczekuje rozwiązania, ale tym razem sprawy poszły za daleko. Teraz nikt nie odpuści i wystarczy kolejny incydent - może prowokacja - aby zapalić lont, którego już nie będzie można ugasić. Święty dżihad już został rozpoczęty, ale sięgnąć "gniazdo szatana" (tj. USA, jak to określają ajatollahowie) to marzenie wielu terrorystów ISIS, także w Teheranie. Znacznie prościej uderzyć w najwierniejszego sojusznika Waszyngtonu - Izrael.
- przeczytaj także:
- Łamanie karków przed potęgą Stanów Zjednoczonych - od tego jest tylko ból pleców
- Turcja szykuje ofensywę przeciwko Kurdom – Donald Trump umywa ręce
- Konflikt na Bliskim Wschodzie może przerodzić się w kolejną wojnę - prezydent Duda jedzie do USA
redakcja autoflesz.com![]()
Z ostatniej chwili:
Amerykanie przerzucają w rejon konfliktu dodatkowe oddziały, w rejon zatoki płyną lotniskowce, a Pentagon już wybrał 52 cele, także istotne dla kultury narodu irańskiego. To poważny błąd, ale podobnie postąpili Talibowie w 2001 roku, dokonując zniszczenia unikatowych, największych na świecie posągów Buddy w Bamjanie ( Afganistan). Uznali je za nieislamskie!
"Jeśli Iran zaatakuje Amerykanów, to Stany Zjednoczone uderzą w 52 irańskie cele, w tym w ważne dla irańskiej kultury miejsca oraz w sam Iran" - ostrzegł Donald Trump na... Twitterze
Cóż, teraz taki klimat, że prezydent najpotężniejszego państwa świata klika w Internecie, jak sztubak z 5 klasy.
Dlaczego 52 cele? Donald Trump nawiązał do wydarzeń z 1979 roku, kiedy grupa kilkuset uzbrojonych osób (w tym studenci) wkroczyła do ambasady amerykańskiej w Teheranie i wzięła jako zakładników znajdujących się w niej "marines" i personel dyplomatyczny. 52 zakładników zostało ostatecznie zwolnionych po 444 dniach od zajęcia ambasady.
Ale do prowadzenia wojny potrzebne są pieniądze i sojusznicy. Teheran ma tylko tę drugą opcje, a po sankcjach wprowadzonych przez Trumpa Iran boryka się z problemami finansowymi, gospodarczymi i społecznościowymi.
Iran z pewnością nie chce otwartej wojny, bo nie ma szans na zwycięstwo militarne. Z pewnością zaś może prowadzić działania terrorystyczne, jak tuż po wojnie oddziały Werwolfu Otto Skorzeny’ego, ulubieńca Hitlera. Nazwisko to nie podajemy przypadkowo, gdyż ten dowódca kilku spektakularnych akcji jednostek Waffen-SS- uważany jest za pioniera terroryzmu. Co więcej, choć to wydaje się nieprawdopodobne, to on miał zorganizować przerzut Hitlera najpierw do Hiszpanii a później do Argentyny.
Dodajmy, przywódcy Iranu do dziś pamiętają niepowodzenia w wojnie z Irakiem i nie rozpoczną otwartego konfliktu. Mówiąc wprost, wojna wisi na włosku, a dla tak dumnego narodu jak Iran, w obecnej sytuacji, pertraktacje pokojowe nie istnieją. Z kolei Donald Trump ma problemy wewnętrzne, z samym sobą. Ciągnącą się za nim procedura impeachmentu, a jednocześnie postawa macho wywołuje nieskoordynowane, trudne do wytłumaczenia posunięcia. Analitycy już mu wytykają działania przypominające samoobronę Billa Clintona tj. nalotu na Irak w grudniu 1998 – tuż przed ważnym głosowaniem nad jego impeachmentem.
Polskie Linie Lotnicze LOT już ogłosiły (w sobotę) zmiany w trasach swoich samolotów; podobnie postąpiła Lufthansa. W MON już wprowadzono stan podwyższonej gotowości bojowej, a sztaby antykryzysowe w największych miastach Polski już powinny podjąć temat ewentualnych działań odwetowych ze strony szyickiego Iranu i całej koalicji antyamerykańskiej.
Okręty Royal Navy HMS "Montrose" i "HMS Defender" już zostały skierowane do eskortowania tankowców pływających w Zatoce Perskiej pod brytyjską banderą. Przypomnijmy, w lipcu brytyjski tankowiec "Stena Impero" został przejęty przez irańską Gwardię Rewolucyjną w cieśninie Ormuz.
W ramach odwetu, zradykalizowani islamiści, w takich krajach jak Niemcy, Belgia, Francja, a szczególnie Stany Zjednoczone i Izrael, mogą przystąpić do akcji terrorystycznych z imieniem Allaha na ustach. Niepokojące jest także to, że przywódcy takich państw jak Niemcy, Francja, a nawet Wielka Brytania odnoszą się sceptycznie do poczynań Trumpa i dążeniu do konfrontacji z Iranem. Chiny i Indie, najwięksi importerzy irackiej ropy naftowej również stoją w opozycji. Na kogo zatem może liczyć Donald Trump? Z pewnością na Izrael, Arabię Saudyjską, Kuwejt i... No właśnie, czy prezydent Duda poprze działania administracji Białego Domu?
Rozmowa z prezydentem RP Andrzejem Dudą, TVP Info, godz. 20.00:
- Monitorujemy sytuację, nie ma w tej chwili sygnałów o tym, aby było jakiekolwiek niebezpieczeństwo dla Polski i polskich obywateli, ale jest to sytuacja, która może eskalować - powiedział prezydent, ale dodał, że jest to sytuacja, która "może eskalować w różnych kierunkach".
Otóż Panie Prezydencie, z całym szacunkiem, takim sygnałem już powinna być uchwalona dosłownie kilka godzin temu rezolucja parlamentu irackiego, który bezpośrednio popiera Teheran i ajatollahów, w sprawie wycofania wojsk amerykańskich z terenu tego kraju i wojsk sojuszniczych. Mówiąc prościej Irak zabrania korzystania z ziem, przestrzeni powietrznej i lądowej wojskom amerykańskim i sojuszniczym. Oznacza to także, że również kontyngent polski, który pełni misję stabilizacyjną, jest tam jako persona non grata. Ponadto, zgodnie z pkt. 6 PAKTU NATO, Polska nie ma zobowiązań wobec Ameryki – konkretnie w tym miejscu na Bliskim Wschodzie. Ale z całą pewnością ewentualna rejterada pokaże światu, że polski kontyngent w liczbie ok. 350 żołnierzy i pracowników (również specjalistów od serwisowania postsowieckiego sprzętu uzbrojenia) opuściłby w potrzebie swojego największego sojusznika - Amerykę. To naprawdę trudna decyzja dla prezydenta - odwołać tę misję, skoro nas tam nie chcą, czy zawiesić ją – co w tej chwili jest zrealizowane.
Co ciekawe, jeśli Amerykanie nie zastosują się do rezolucji irackiego parlamentu i rządu, prawdopodobnie staną się obiektem ataków różnych sił, w tym irackich, szkolonych przez... NATO! Tu wychodzi na jaw kolejna tajemnica terrorystów Państwa Islamskiego, których szkolili... Amerykanie. Dla jasności dodajmy, że wraz irańskim generałem zginął iracki generał Abu Mahdi al-Muhandis. Premier Iraku powiedział, że zabicie Sulejmaniego i Muhandisa było "politycznym zabójstwem".
Poraża też mówienie, że Polsce i Polakom nie grozi niebezpieczeństwo, bo nie ma sygnałów o zagrożeniach. To dość naiwne samouspokojenie. Wystarczy, że Ameryka zdecyduje się na otwarty konflikt z Iranem i zwiąże siły na tym Teatrze Działań Wojennych, a to może spowodować kolejny ruch prezydenta Putina (od czasu obalenia szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, jednego z większych sympatyków Iranu) w kierunki Białorusi i państw nadbałtyckich.
Polska jest wiernym sojusznikiem Ameryki, przyjacielem jak mawiał prezydent Trump, ale z rozmowy wynikało, iż administracja Białego Domu nawet nie powiadomiła naszego prezydenta o tak drastycznych środkach - mówmy po imieniu - zabicia irańskiego generała.
Po trzecie wreszcie prezydent powiedział, że nie widzi potrzeby zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Dlaczego? Absolutnie nie przekonał tym stwierdzeniem większości Polaków. W zamian ma być zorganizowana (dopiero we wtorek) Rada Gabinetowa, mówiąc krótko posiedzenie bez przedstawicieli opozycji. Prezydent ujawnił, iż w czasie gdy Władimir Putin uderzał w Polskę, marszałek Senatu przyjął ambasadora Rosji! * Teraz jedzie do Brukseli donosić, by nie powiedzieć dobitniej, na swoje gniazdo.
Z rozmowy prowadzonej przez red. Danutę Holecką, z widoczną irytacją na twarzy, widać było że dla prezydenta ważniejsze są obchody 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau niż dynamicznie rozwijająca się sytuacja wokół Iranu. W każdej rodzinie, także polskiej, są sprawy ważne i ważniejsze. Z całą pewnością konflikt w Iranie i widmo realnej wojny są najważniejsze dla polskiej racji stanu. Przecież tam są nasi żołnierze, a ich matki z trudem powstrzymują napięcie.
*/ Tę wypowiedź można zrozumieć tak, że prof. Grodzki spotkał się z ambasadorem także po świętach. Rzecz w tym, że, jak wynika z informacji podanych na stronie Senatu, do spotkania Tomasza Grodzkiego z ambasadorem Rosji Siergiejem Andriejewem doszło 19 grudnia, czyli jeszcze przed świętami. Co więcej, marszałek Grodzki twierdzi, że treść rozmów została uzgodniona z resortem spraw zagranicznych. / źródło: wiadomości.gazeta.pl/
30 grudnia ub.r. w rozmowie z PAP marszałek Grodzki dodał, że w obecnej sytuacji, po oskarżeniach kierowanych przez prezydenta Putina pod adresem Polski, wznowienie kontaktów Senatu i Rady Federacji jest "nieaktualne".
- "Marszałek Senatu nie uzgadniał spotkania z pionem wschodnim MSZ, tylko poinformował, że zamierza się spotkać z Ambasadorem RU. Zasugerowaliśmy niższy poziom spotkania (zasada wzajemności). Sugestii nie uwzględniono. Do spotkania doszło. Na szczeblu Marszałka. Z wyraźnej jego woli" - napisał na serwisie społecznościowym Marcin Przydacz, resort spraw zagranicznych
7 stycznia 2020 r. - Polska jest gotowa kontynuować misję NATO w Iraku. Sojusz czeka na decyzję strony irackiej w tej sprawie - powiedział ambasador RP przy NATO Tomasz Szatkowski /fakt.pl/
Pentagon zdementował informację o wycofaniu wojsk amerykańskich z Iraku. W oficjalnym komunikacie rzady w Bagdadzie jest jasny przekaz, iż jeśli Amerykanie nie wycofają się z Iraku, to będą uważani za agresora!
Tymczasem na Bliski Wschód Amerykanie ściągają kolejne oddziały oraz bombowce B-52. Za kilka dni liczba amerykańskich wojsk przekroczy w tym rejonie 80 tys.
Kanclerz Angela Merkel w sobotę spotka się na Kremlu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Zaproszenie wystosowała strona rosyjska. Stanowisko Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii jest rozbieżne z zapędami prezydenta Trumpa.
8 stycznia br. - jednak wojna... Polscy żołnierze stacjonującym w amerykańskiej bazie wojskowej w Al Asad na tę chwilę jeszcze bezpieczni – poinformowało Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej w nocy z wtorku na środę. Irackie służby bezpieczeństwa przekazały, że na bazę spadło co najmniej 9 rakiet. Amerykanie poinformowali, że zaatakowano również lotnisko wojskowe w Irbilu w irackim Kurdystanie. / fakt.pl/
min. Jacek Czaputowicz podkreślił, że Polska podziela zdanie sojuszników w NATO co do kontynuacji misji w Iraku. "Na razie jest decyzja, żeby kontynuować tę misję; to jest misja o charakterze szkoleniowym, ona jest ważna dla stabilizacji regionu, dla walki z ISIS. Ale zarazem są przyjmowane różne inne warianty, jest też wariant, jeżeli byłoby zbyt duże niebezpieczeństwo, przeniesienia tej misji do Kuwejtu" - powiedział szef resortu spraw zagranicznych /interia.pl/
Wojna czy tylko demonstracja siły?
Donald Trump zaprzeczył jakoby w punktowym ataku na dwie amerykańskie bazy zginęło 80 żołnierzy. Tym razem chyba wie, co mówi. To dobra wiadomość, druga dobra wiadomość dotyczy deeskalacji działań zaczepnych. W tym celu prezydent USA poprosił Chiny, Rosję, Niemcy i Wielką Brytanię o wsparcie opcji pokojowej. Trump rozważa tę opcję pokojową bardzo poważnie. Trzecia dobra wiadomość to taka, że nie zginął żaden Polski żołnierz, który stacjonował w tych bazach. Aczkolwiek mówienie o bezpieczeństwie i monitorowaniu sytuacji przez prezydenta Dudę - w bazach, gdzie przebywają polscy żołnierze i... spadają rakiety bojowe jest tylko frazesem. Tak mówi niemal każdy człowiek, który o wojskowości, działaniach wojennych nie ma bladego pojęcia. Tu przypomnijmy, że gdyby Irakijczycy chcieli wziąć odwet i zrobić pokaz siły - wystarczyłyby riteksje wywołujące zwykle śmiertelne choroby tzw. riketsjozy.
W tym kontekście i zapowiedzi niewycofywania wojsk amerykański, francuskich, jak również polskich wydaje się, iż ta opcja mocno podreperowało image prezydenta Dudy. Politycznie, by nie powiedzieć żałośnie wygląda to ze strony opozycji, która znów podwinęła ogon w obliczu rozwijającej się eskalacji działań wojennych. Prezydent RP - naszym zdaniem - zachował właściwą postaw, wydaje się jednak iż powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. A może to tylko przypadek, że prezydent Trump zachował się jednak odpowiedzialnie. Cóż, szczęście sprzyja lepszym - prezydentom i wielkim mężom stanu.
Kolejna sprawa to zestrzelenie ukraińskiego Boeinga nad Iranem (4 godziny po nocnym ataku rakietowym), najprawdopodobniej rakietą wystrzeloną znad Teheranu – co sugeruje niemiecki "Bild". Ta sprawa idzie odrębnym torem, bo Ukraińcy nie pozwolą na takie brudne, tragiczne w skutkach zachowanie. Co ciekawe Irakijczycy nie chcą oddać "czarnych skrzynek".
fot. Reuters / w katastrofie ukraińskiego Boeinga wszyscy pasażerowie i załoga zginęli. Byli tam pasażerowie z Ukrainy, Kanady, Iraku i Wielkiej Brytanii...
Analitycy Pentagony wskazują, że Iran celowo wystrzelił 22 rakiety średniego zasięgi typu Fateh 313 (zasięg 300-500 km) w taki sposób, aby nie wyrządziły szkód w sile żywej. Ajatollahom chodziło najprawdopodobniej tylko o ruch propagandowy. Czyżby? Nadal to tragicznie wygląda, ale Iran zdaje sobie sprawę, że otwarta walka z USA to porażka w każdej płaszczyźnie. Trzeba też dodać, że murem za Ameryką stoi Izrael, który w całej rozciągłości popiera działania podjęte przez Trumpa.
Dziś wyjaśniono też, co na myśli miał Ali Chamenei, duchowy przywódca Iranu mówiąc o „małym europejskim kraju, wrogo nastawionym do Iraku". Najprawdopodobniej nie chodziło o Polskę, tylko o Albanię i Ludowych Mudżahedinów (będących w opozycji do Teheranu). Tę hipotezę miał ponoć potwierdzić ambasador Iranu w Polsce.
Zarówno Chiny, jak i Rosja nie zajęły oficjalnego stanowiska w sprawie ataku rakietowego na amerykańskie bazy. Czy Polska poprze prezydenta Trumpa i Amerykę? Ten ruch nadal jest po stronie prezydenta RP.
Dziś zapadła też ostateczna decyzja, iż prezydent Duda nie jedzie do Izraela na obchody 75. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau... To protest przeciwko uniemożliwieniu polskiemu prezydentowi zabrania głosu. Głównym gościem będzie Władimir Putin, co w świetle jego ostatnich wypowiedzi – nie do przyjęcia – jest niezgodne z polską racją stanu, historią i językiem dyplomacji.
Najcenniejszą ripostę w tej haniebnej sprawie (szkalowania Polski i Polaków) wyraz dał b. ambasador Izraela w Polsce (2001-2003) prof. Szewach Weiss – „To handel historią” - powiedział
09 stycznia br. - to irańska obrona przeciwlotnicza "przez pomyłkę" zestrzeliła w środę ukraińskiego Boeinga - twierdzą źródła w Pentagonie, na które powołuje się amerykański tygodnik "Newsweek". Irańczycy najwyraźniej wzięli samolot pasażerski za amerykański myśliwiec. Zginęło 176 osób. Według źródeł tygodnika w kierunku lecącego z Teheranu do Kijowa ukraińskiego samolotu odpalono rakietę przeciwlotniczą Tor M-1.
11 stycznia br. - prezydent Iranu Hasan Rowhani w rozmowie telefonicznej poprosił prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o przebaczenie za zestrzelenie ukraińskiego samolotu. Służby prasowe ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego przekazały w sobotę wieczorem, że doszło do rozmów Kijowa z Teheranem. Zełenski rozmawiał z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim po tym, jak Iran przyznał się do zestrzelenia ukraińskiego samolotu (lot PS752). /fakt.pl/
15 stycznia br. - w ukraiński samolot uderzyły dwa pociski. Dziennikarze "The New York Timesa" dotarli do nowego nagrania z kamer monitoringu, na którym widać dwa pociski, które uderzają w samolot ukraińskich linii lotniczych, który rozbił się krótko po starcie z lotniska w Teheranie. Specjaliści potwierdzili oryginalność tego nagrania. /wiadomości.gazeta.pl/