Długo czekaliśmy na powrót tej "szarej myszki" do grona świetnie odrestaurowanych klasyków. Trwało to ponad pięć lat, ale wynik końcowy jest znakomity. Dzięki kolejnemu bydgoskiemu miłośnikowi starych aut, panu Stanisławowi Półtorakowi, właścicielowi serwisu blacharsko-lakierniczego w Pawłówku, gm. Sicienko.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Stanisław Półtorak i jego Topolino z 1938 roku
O odrestaurowywaniu tej myszki napiszemy więcej, już niedługo. Dziś kilka podstawowych wiadomości o Fiacie Topolino, popularnie zwanego „myszką”.
Dziś Fiat Topolino, to z pewnością jeden z kultowych włoskich klasyków. Ten z 1938 roku otrzymał nawet kolor podobny do myszki, właściciel twierdzi, że to może być nawet myszka Miki. Niestety, dzień był mglisty, pochmurny z opadami deszczu, a ten kolor (tylko) w promieniach słońca mienią się perłową poświatą.
Topolino produkowano w latach 1936–1955. Dziś, można spotkać – także w Polsce – wiele okazów o różnym stopniu zaniedbania (a później odrestaurowania). Model o którym piszemy był zakupiony przez pana Stanisława w Niemczech, jeżdżący, ale w złym stanie technicznym. Podobno dość długo stał w zadaszonym garażu, co spowodowało liczne ślady rdzy, perforacji, braków w ukompletowaniu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pod sprytnie zdejmowaną maską zobaczymy czterocylindrowy, dolnozaworowy silnik o pojemności 569 ccm, który napędzał koła przednie. Dwuosobowy pojazd (+2 miejsca z tyłu) o masie zaledwie 400 kg i mocy 13 KM mógł się rozpędzić do 80-85 km/h; gorzej było pod górkę, ale pierwszy (ewentualnie drugi bieg) był tak zestopniowany, że Topolino mogło wdrapać się na stromy szczyt z prędkością 15-20 km/h. W środku luksusów nie ma, model ten z tablicami pojazdu zabytkowego – swobodnie zabierał na pokład dwie osoby, z tyłu była jeszcze mała kanapa, zaś za "bagażnik" służyły kolana dwójki małych pasażerów z tyłu (główne siedzenia uchylne).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Co ciekawe Topolino miało ogrzewanie, podobne do naszego pf 126p, a latem – jako "klimatyzacja" – służyły dwa odchylane skrzela wpychające zimne powietrze do środka auta. Praktycznie wszystkie elementy, które widać na zdjęciach są oryginale, silnik przeszedł remont kapitalny, a blacharskie i elementy ramy są odtworzone w taki sposób, że nie uświadczysz tu żadnych szpachli. Jedynym elementem, który przetrwał zawirowania wojny, złe traktowanie, napory deszczy i soli był dach tego klasyka. Opony produkcji niemieckiej, pan Stanisław okazyjne kupił je w Austrii za ok. 2 tys. zł, fotele i tapicerka - odtworzona od nowa - zgodnie z oryginałem, udało się nawet zachować wieniec kierownicy, oryginalne lampy i emblematy tego klasyka.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Całą resztę zobaczycie na zdjęciach. Zachęciliśmy – przy okazji – pana Stanisława do udziału w bydgoskich zlotach klasyków, wspomnieliśmy też o europejskim zlocie starych samochodów na zamku Topacz pod Wrocławiem. Być może czytelnicy wypatrzą to staranne odnowione (odrestaurowane) cudo na przyszłorocznym zlocie. Jego właściciel nie wyklucza też udziału Topolino w sesjach zdjęciowych, ślubnych sesjach zdjęciowych, etc.
O cenę nie pytajcie, nie jest niska, ale autko pozostanie w rodzinie.
Krzysztof Golec/Bolesław Kozłowski
redakcja autoflesz.com