Obiecaliśmy zdjęcia i pierwszą jazdę najnowszym Suzuki Jimny. Wspominaliśmy, że na ten model czeka się aż dwa lata! To nie pomyłka, jeśli wpłaciliście przedpłatę podczas polskiej premiery, to zamówiony model dostaniecie dopiero za 18-24 miesiące. Japoński producent z Hamamatsu nie daje rady z zamówieniami. Na razie nic nie wskazuje, iż rozpocznie się montaż tego rasowego mini np. w Indiach czy na Węgrzech.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Tak to się już porobiło, z jedni nie mogą sprzedać wyprodukowanych jeszcze w 2018 roku samochodów, a Suzuki sprzedaje Jimny na przysłowiowym pniu. Co zatem jest takiego rewelacyjnego w tym kanciastym, jak taboret miniłaziku? Po krótkiej jeździe, którą mogliśmy zrobić na okoliczność minisesji zdjęciowej wiemy, że to rasowy pojazd terenowy, wprawdzie bez wodotrysków i skórzanych siedzeń, ale przecież nie o to chodzi w trudnym terenie.
Wjedzie tam, gdzie inni kończą bieg, do tego ma pełna ramę, mechaniczny reduktor i przełącznik napędów. Żadnych elektrycznych przycisków na pulpicie do sterowania napędami (jak w trzeciej generacji), tylko mechanika. Do tego świetny silnik, wyjątkowo dobrze zaprojektowane zawieszenie i rozmiar... pudełka zapałek.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Bagażnik skromny, nawet skrzynka z jabłkami nie wejdzie (ale można złożyć siedzenia tylne i upakować np. elektryczny rower).
W Japonii, tuż po wojnie, Suzuki dostało wielkie zamówienie od służb państwowych, w tym policji, służby leśnej i energetycznej. I tak powolutku rozpoczęła się kariera tego małego autka o dużych możliwościach, na wielu kontynentach; dodajmy, pod różnymi nazwami handlowymi. Do dziś, nawet w Polsce jeżdżą egzemplarze drugiej generacji.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Jimny ma także dość oryginalną historię
Jako ciekawostkę specjaliści od marketingu podają, iż Jimny zrobił zawrotną karierę, może dlatego że był jedynym pojazdem potrafiącym przecisnąć się "na grubość lakieru" w leśnej dżungli. W Karkonoszach (np. ruiny zamku Chojnik, Pec pod Śnieżką), Tatrach czy na Sardynii też znajdziemy takie niebezpieczne, wąskie i kamieniste drogi, gdzie nawet Uazy nie dają rady. Suzuki Jimny, a wcześniej kultowy Samuraj wspinał się po tych nieutwardzonych trawersach, jak wytrawny himalaista.
Z każdym samochodem wiążą się różne ciekawostki, anegdoty, opowiadania. Nawet słynne Maserati ma taki wątek z 2012 roku, gdy pewien dziennikarz i celebrytka, z jeszcze bardziej znanej stacji telewizyjnej, zmasakrowali drzwi Gran Turismo GT (urwane po zawinionej kolizji z autobusem). Dodajmy teraz niezbyt medialną historię o początkach Suzuki Jimny. Po II wojnie światowej Japonia należała do państw, o najwyższej statystyce popełnianych samobójstw. Nawet dziś Kraj Kwitnącej Wiśni przoduje w tej niechlubnej statystyce wśród państw należących do G7.

Wtedy jednak nie było w modzie zjawisko hikikomori czyli całkowitej alienacji z bliskiego otoczenia - groźne zjawisko w wysoko rozwiniętych krajach, w prosty sposób prowadzące do samobójczych aktów. Wtedy jednak, spora populacja ludzi nie potrafiących żyć w zgodzie z etykietą cesarza - zwyczajnie odbierała sobie życie. Nie było to jednak seppuku - ponoć przywilej lepiej urodzonych - tylko śmierć przez powieszenie, gdzieś w gąszczu oddalonego lasu. Policja tylko takim pojazdem docierał na miejsce.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Jimny - idealne autko dla leśników i energetyków
Pewnie jeszcze kilka innych zawodów idealnie pasuje do tej legendy Suzuki, jak np. poszukiwacze złota na Alasce czy w Kamerunie . Dziś to idealne autko leśników i energetyków potrafiące więcej w terenie niż ciężkie pikapy i terenowe SUV-y jak Nissan Patrol czy Toyota Land Cruiser. Przy tym jest wyjątkowo zwinne, dysponuje doskonale rozłożonym środkiem ciężkości i bardzo dobrą widocznością.
Prawda też jest taka, że Suzuki kazało sobie czekać ponad 20 lat na nowe Jimny IV generacji. Producent i polski importer nie podają nawet nazwiska wiodącego projektanta tego modelu, liczą że reklama o 2-letnim oczekiwaniu jest wystarczającym wabikiem - dowodem na to - iż model ten idealnie trafił w gusta młodych i tych nieco starszych kierowców.
Wnętrze – nadal bardzo proste
Wszystko co tu znajdziemy służy jednemu - prostocie i niezawodności w terenie. To mniej więcej tak, jak praca na misjach w Dominikanie, aby dojechać do wioski trzeba pokonać szutrowe klepiska i bystrza rzek. Suzuki jest takim przyjacielem, niezawodnym przyjacielem. Jak nam powiedział podczas premiery tego modelu w ASD YAMA w Osielsku Wojciech Kozłowicz-Łaszewski, jego Suzuki Samuraj nie zepsuł się ani razu w ciągi 14 lat eksploatacji!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Ręczna przekładnia napędów - to się podoba użytkownikom
Nie myślcie jednak, że to siermiężne auto jak I czy II generacja. Elektronika i podstawowe wyposażenie wpływające na bezpieczeństwo tu znajdziemy. Są pakiety multimedialne, klimatyzacja, wygodne (wysoko zamontowane fotele) jak również układy aktywnego bezpieczeństwa. Ale to co rajcuje rasowego pożeracza przygód zamontowano na tunelu środkowym – to ręczna przekładnia i przełącznik (mechaniczny) reduktora. Możemy, nawet podczas jazdy (koła skierowane na wprost0) dokonać selektywnego wyboru:
- 2H (napęd na tylne koła),
- 4H (napęd 4×4),
- 4L (napęd 4×4 z reduktorem).
Wszystkie wersje wyposażone są w napęd na 4 koła ALLGRIP PRO w połączeniu z manualną 5-biegową skrzynią biegów, a najwyższa – Elegance – również z 4-biegową skrzynią automatyczną
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Tylko jedna jednostka napędowa - nie ma motoru Diesla
Sercem nowego Jimny jest wolnossący motor benzynowy 1,5- litra 102 KM. Zdaniem red. Maznasa prowadzącego prezentację w ASD YAMA to wystarczy. Zgadzamy się z tą opinią, ale tylko w lekkim terenie. Jeśli nie mamy opon terenowych, to może być problem w podmokłym terenie, glinie i błocie. Sami widzieliśmy jak Suzuki Samuraj nie dał rady na bieszczadzkich bezdrożach po obfitych opadach deszczu.
Wersje wyposażenia
Oferta autoryzowanych salonów Suzuki nie rozpieszcza, ale każdy może wybrać trzy wersje wyposażenia: Comfort (67.900 zł), Premium (71.900 zł)oraz Elegance 79.900 zł). Wszystkie z napędem 4x4, reduktorem i pięciobiegową skrzynią (lub 4-biegowym automatem 84.900 zł). Do wyboru są lakiery zwykłe, metaliczne i dwukolorowe (w tym Superior White i specjalnie opracowany dla tego modelu Kinethic Yellow) - łącznie osiem kolorów. Jak twierdzi polski importer realizacja zamówionego modelu w wybranym kolorze może być utrudniona, co więcej, w niektórych salonach Suzuki już nie ma nawet modeli testowych - są rozchwytywane jak pączki w tłusty czwartek.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / jednostka benzynowa 1.5 102 KM umieszczona wzdłużnie charakteryzuje się kulturą pracy i małym zużyciem paliwa
Suzuki Jimny, ostatnia rasowa terenówka w klasie mini, zaskakuje małą masą własną (od 1090 do 1135 kg) i pionowo ustawioną szybą przednią. Nadal z tyłu ma hamulce bębnowe (przód tarczowe) o zadowalającej skuteczności. Jak twierdzą użytkownicy poprzednich generacji opony o wysokim profilu Bridgestone Dueler 195/80 R15 są trudne do zastąpienia w rozmiarze 16- czy 17 cali.
Jimny w najwyższej wersji Elegance oferuje: 6 poduszek powietrznych (protoplasta miał tylko dwie), asystenta pasa ruchu, Dual Sensor Brake Support (układ reagowania przedkolizyjnego z kamerą monoskopową i czujnikiem laserowym), soczewkowe światła LED, firmową nawigację, Bluetooth, wielofunkcyjną kierownicę, automatyczną klimatyzację z filtrem przeciwpyłowym, tempomat z ogranicznikiem prędkości, podgrzewane fotele przednie, interaktywny system multimedialny z ekranem dotykowym 7-calowym, pełnowymiarowe koło zapasowe czy elektrycznie regulowane szyby w drzwiach przednich.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
| Wybrane dane techniczne | Suzuki Jimny 1.5 102 KM |
| silnik | K15B, VVTI, ułoż. wzdłużnie |
| liczba cylindrów, zaworów | 4, 4/cyl., wtrysk wielopunktowy |
| pojemność silnika [ccm] | 1462 |
| st. sprężania | 10,0:1 |
| moc [KM] przy [obr./min] | 102/6000 |
| max moment obrotowy [Nm] przy [obr./min] | 130/4000 |
| prędkość max [km/h] | 140 |
| przyspieszenie od 0-100 km/h [s] | 12,5 |
| skrzynia biegów | 5b. ręczna lub 4-biegowa aut. |
| długość/szerokość/wysokość [mm] | 3480/1645/1720 |
| rozstaw osi [mm] | 2250 |
| prześwit [mm] | 210 |
| masa własna [kg] | 110-1135 |
| kąt rampowy/zejścia [st.] | 28 / 49 |
| ładowność [kg] | 400 |
| pojemność zb. paliwa [l] | 40 |
| promień skrętu [m] | 4,9 |
| zużycie paliwa średnie [l] | ok. 8,8 |
| gwarancja | 3+2 lata |
| pierwszy przegląd | po 20 tys. km |
| zalecany olej | Shell SAE 5W-40 lub 10W-40 Texaco 10W-40 |
Podsumowanie: niepozorne, kanciaste i skromnie wyposażone autko, ale w terenie zmienia się jak dr Jekyll i pan Hyde. Nie mogliśmy tego sprawdzić, ale krótki rozstaw osi przy małej masie własnej nie powoduje osiadania minisuva w mokrym śniegu czy grząskim błocie. Choć brak wyboru jednostek napędowych, motor 1,5- litra jest wystarczający do miasta i w lekkim terenie. Gdy jechaliśmy tym maluchem na minisesję zdjęciową, każdy chciał zrobić swoją fotkę i dowiedzieć się więcej o Jimny.
Rzeczywiście udane autko, które wyróżnia się w tłumie, jak Ferrari na tle konkurencji. O cenie nie dyskutujemy, bo to indywidualna sprawa nowego właściciela.
- przeczytaj także:
- Suzuki Jimny - premiera czwartej generacji w ASD YAMA w Osielsku
- Suzuki Jimny w wersji "snow" - dojedzie tam, gdzie inni kończą bieg
redakcja autoflesz.com![]()
Od redakcji: dziękujemy Łukaszowi Durczakowi, kierownikowi sprzedaży Suzuki w ASD YAMA Osielsko, za przygotowania auta do sesji zdjęciowej.