Žacléř: przygraniczne czeskie miasteczko po drugiej stronie Karkonoszy

Urokliwe miasteczka, niedaleko pogranicza, jak Žacléř mają coś więcej do zaoferowania turystom, niż tylko to, że są. Mówiąc szczerze nie znamy tak tak dobrze większości z nich, ale to co zobaczyliśmy w tym czeskim mieście niedaleko Trutnova, warte jest przekazania kolejnym grupom szukającym ciekawych wrażeń. Często bowiem przejeżdżamy "po drodze", ale nie zwracamy uwagi na takie perełki. A szkoda!

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Dojazd – nie jest trudny, a z nawigowaniem nie powinno być problemu. Można tu dojechać samochodem, rowerem elektrycznym, a także motocyklem. Wybór należy do kierowcy – albo jedziemy na Przełęcz Okraj, przekraczamy polską granicę i wybieramy kierunek na Trutnov. Druga, równie ciekawa trasa to także Przełęcz Okraj, ale na rozwidleniu dróg - po polskiej stronie - skręcamy (w zjazd) na Lubawkę. Tu przekraczamy granicę (droga nr 5) i po kilku kilometrach, za wsią Královec, skręcamy w drogę nr 300 na Žacléř. Już z daleka widać szyby kopalni węgla kamiennego, a to już jest intrygujące dla eksploratora, poszukiwacza przygód, globetrottera.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Žacléř wita nas piękną, słoneczna pogodą, bezchmurnym niebem, malowniczymi ścieżkami rowerowymi i czeskim porządkiem. Pamiętajcie, w Czechach musicie mieć w samochodzie: legalizowaną gaśnicę, trójkąt ostrzegawczy, kamizelki odblaskowe (dla kierowcy i pasażera), dobre opony (bieżnik powyżej 1,6 mm), apteczkę i... zestaw żarówek zapasowych. Ten ostatni detal jest dość dyskusyjny, choćby dlatego, że większość nowych samochodów ma już wysoko zaawansowane światła LED, albo ultranowoczesne np. typu Matrix. Jeśli tego nie macie na wyposażeniu auta, to patrol czeskiej policji może ukarać kierowcę mandatem (najniższy mandat to 1000 KC). 

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / obok przepięknych kamieniczek, stare chałupy pamiętające okres I wojny światowej...

Logistyka - sporo pytań dostajemy ws. zawiłości motoryzacyjnych, ale są też takie okołomotoryzacyjne (serwis auta, gdzie przenocować, co zwiedzić). W czasie wakacji, do tego w nieznajomym terenie to może być problem, wszak nawet nowe auta się psują.  Niestety w miasteczku jest tylko jeden warsztat samochodowy, ale  nie ma stacji paliw (najlepiej zatankować w Lubawce). Cena paliwa w rejonie przygranicznym jest zbliżona do tych, co obserwujemy na polskich stacjach Orlenu, MOL czy BP.  Poniżej  odpowiadamy na kilka najciekawszych pytań.

  fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / restauracja/ pensjonat Medved

Czy w Czechach warto wcześniej zamówić sobie hotel, pensjonat czy kwaterę prywatną? Z praktyki wiemy, że natłoku polskich turystów nie ma, w miasteczku o którym piszemy są zarówno urokliwe pensjonaty, jak i hoteliki o różnym standardzie. Dla przykładu pensjonat Oliver ma  dość dobry standard, bardzo czysto, duże pokoje (bez klimatyzacji), ale z aneksem kuchennym - to wydatek ok. 1000 KC za dobę. Śniadanie kosztuje 130 KC od osoby, można się najeść, bez ograniczeń, napić kawy (nawet Cappuccino lub uwierzyć, iż to espresso ze spienionym mlekiem), ale piwa nie oferują (proponowane są soki).  

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / domki cembrowane pamiętają lata świetności kopalni Jan Sverma

Obiad w pobliskiej restauracji Medved słynie z  bardzo smacznych żeberek (na tacy drewnianej) z frytkami - kosztują 269 KC, veprovy rizek 179 KC, piwo Plzeń 69 KC (można zjeść na zewnątrz lub w stylowym wnętrzu). W tym samym pensjonacie można bezproblemowo zamówić nocleg. Klimatycznie jest także w restauracji (także pokoje) Korálek. 

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Urząd Miasta Žacléř

Žacléř – to dawna Brama Karkonoszy, miasteczko położone jest na wysokości 604 m n.p.m. Już w średniowieczu nad osadą górował gród, a później zamek obronny strzegący ważnego szlaku handlowego. Pod zamkiem rozwijało się miasteczko, którego centrum uznano w 2003 roku za zabytkowe. Co ciekawe, nie ma tu typowego rynku, jest dolny i górny taras, na tym górnym góruje urząd miasta i powiewają flagi UE. Dominantą rynku jest Słup Mariański zaprojektowany przez rzeźbiarza Jiřego Pacáka z 1725 roku. 

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / plac Rycholski i jeden z remontowanych budynków, dawniej gospoda...

W miasteczku natkniemy się na: Muzeum Miejskie Žacléř, szkołę podstawową (9- klasowa z klasą porcelany), Centrum Informacji Turystycznej, kościół pw. Najświętszej Trójcy z 1677 roku (w 1732 roku przebudowany w stylu barokowym), górniczy skansen „Dul Jan Šverma”.
Ciekawostką jest także źródełko rzeki Bóbr; aczkolwiek w tym przypadku źródełko to nazwa na wyrost, niektórzy nazywają to źródełkiem urojonym. Próbowaliśmy dotrzeć tu – najlepiej rowerem – jednak według nawigacji Google nasze miejsce stania (z urojonym źródełkiem) obarczone było błędem 100 m. W tym miejscu są jedynie chaszcze, prywatne dacze i przepiękne widoki na Karkonosze. 

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kościół pw. Najświętszej Trójcy, nadal w remoncie, zamknięty dla zwiedzających

Jan Amos Komensky - pedagog, reformator, myśliciel protestancki urodzony w 1592 roku. W 1628 roku - przez Žacléř - uciekał z Czech do Polski, później wykładał przez blisko 30 lat w gimnazjum w Lesznie. Główna ulica tego nieco kontrowersyjnego filozofa ciągnie się przez całe miasteczko.
Ale... No właśnie, pomnik wystawiony w mieście, na znak przyjaźni polsko-czeskiej, tak naprawdę nie jest  oznaką przyjaźni. Dlaczego? Podczas potopu stojąc na czele wspólnoty braci czeskich w Lesznie poparł Szwedów pisząc panegiryk na cześć najeźdźcy, króla szwedzkiego Karola Gustawa oraz odezwę do Polaków, by wyrzekli się katolicyzmu i króla Jana Kazimierza (jak Radziwiłł). Poparcie udzielone Szwedom spowodowało akcję odwetową wojsk polskich, spalenie miasta w roku 1656. Niestety, Komensky musiał znów uchodzić, tym razem na Śląsk, a później do Amsterdamu. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Źródło rzeki Bóbr
Warto jeszcze wspomnieć
 o źródełku rzeki Bóbr, głównej rzeki pobliskiej Jeleniej Góry. Dokładnie to historyczne (umowne) pierwotne źródełko Bobru. Byliśmy tam samochodem terenowym, ale według nawigacji GPS, to jedynie historyczna niedokładność, albo nadinterpretacja. Ktoś to sobie dopisał (wymyślił), ale najprawdopodobniej to typowa konfabulacja. W rejonie 100 m od wskazań  nawigacji były jedynie wzgórza, chaszcze i prywatne domki bogatych  Czechów.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Grupa Warowni Stachelberg – dosłownie 5-7 km za miasteczkiem (w kierunku m. Trutnov) natkniemy się na zespół umocnień artyleryjskich, z największym w b. Czechosłowacji zespołem warownym  Stachelberg. Trzeba to zobaczyć, cena 200 KC (nie ma zniżki dla seniorów), wejść z przewodnikiem do podziemi (poziom 53-60 m) i obejrzeć niedokończone dzieło czeskich i francuskich architektów. Jak tłumaczyła przewodniczka, drążenie kanałów w skałach gnejsowych (a także osadów kulmu) trwało od 1937-1938 roku.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Pracowało tu nieprzerwanie 1500 robotników, więźniów w bardzo trudnych warunkach (niska temperatura, duża wilgotność, podskórna woda). Niestety, grupy warownej wzorowanej na umocnieniach Linii Maginota nie ukończono, a Niemcy nie byli zainteresowani ich wykorzystaniem. Warto w tym miejscu przypomnieć, że również Linia Maginota, po wkroczeniu aliantów w 1940 roku, nie była wykorzystana operacyjnie.

 

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.