Jedyna w regionie *Szkoła na 2kołach* - motocyklowe abecadło i kursy dla zaawansowanych /archiwum/

Pasją do motocykli można zarazić się jak grypą, przychodzi w każdym wieku i uzależnia, jak wirus na całe życie. Jeśli zasmakujesz choć raz stwierdzisz, iż to lepsze niż sportowy doping, randka w ciemno czy mataczenie tych samych, nudnych polityków. Jeśli połączysz pasję z wykonywaniem zawodu, to już jesteś szczęściarzem jak Tom Cruise w filmie wszech czasów „Top Gun”. Taka sztuka udaje się niewielu chętnym, ale też niewielu robi to z taką determinacją.

 

fot. Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com

Zwykle, dobrymi chęciami usłane jest tylko piekło
Dzięki wspólnym korzeniem motocyklowym trafiliśmy do dwóch zakręconych pozytywnie motomaniaków, co ukradli pomysł na dalsze życie. Przemysław Kopeć i Kamil Oksik od ubiegłego roku zostali współwłaścicielami „Szkoły na 2kołach”. Obaj mają sportową przeszłość w klasie SuperMoto, anielską cierpliwość i chęć przekazania bogatej wiedzy. Otwierając szkolę, uzupełnili obowiązujące wykształcenie i przypieczętowali tytułem instruktora techniki jazdy.

- Od dawna jeżdżę motocyklem, ścigałem się na torze i pracowałem w kilku renomowanych salonach motocyklowych (dop. red. Harley-Davidson i Best Bike), również w Irlandii. Zawsze wierzyłem, że uda mi się założyć taką szkołę – mówi Przemysław Kopeć, współwłaściciel

fot. Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com

Jak widać, chęciami nie tylko usłane jest piekło. Mając pomysł, zdolności i środki finansowe można pomóc szczęściu. I powiemy szczerze, sami chcieliśmy sprawdzić logistyczne wyposażenie i funkcjonowanie tej pierwszej w regionie placówki. W szczególności - plac manewrowy na którym ósemki kręcą nowicjusze, kandydaci na kierowców, a także doskonalą swoje umiejętności ci, co myślą, iż jazda na jednym kole daje im przepustkę do raju.

Shell

Jak nas zapewnia Przemek – nie potrafią, ale mają piekielnie mocne Yamahy R1, Hondy CBR czy Suzuki GSX-R. Niektórzy nawet nie wiedzą, że po tzw. ślizgu!

- Jestem ciągle członkiem klubu LKT Wyczół Gościeradz i na co dzień widzę poziom umiejętności zawodników i możliwości posiadanego sprzętu. I powiem oględnie – nie zawsze możliwości jeźdźca idą w parze z potęgą dosiadanej maszyny – dodaje Kopeć

Szkoła na 2kołach
Już po tych pierwszych słowach fachowca widać, że szkolenie i doskonalenie jazdy na motocyklu, to strzał w przysłowiową „10”. Zapotrzebowanie jest spore. Choć sezon oficjalnie jeszcze się nie rozpoczął zajęcia już trwają. Najczęściej, to dwa dni zajęć teoretycznych, później jazda po mieście i… szkolenie na torze w podbydgoskim Osielsku (teren wystawowy MWiK). Tak w dużym skrócie wygląda doskonalenie jazdy, na które zapisało się już sporo kursantów.

Ale szkoła prowadzi normalne kursy na motocyklowe prawo jazdy A oraz A1. I jak wieść gminna niesie ma spore już osiągnięcia. Pewnie się domyślacie, że chodzi o tzw. zdawalność. Ale, nie może być inaczej, jeśli profesjonaliści i entuzjaści zarazem biorą nowiutkie maszyny między nogi (Yamaha YBR 125 lub 250, wkrótce inne).

Nawiasem mówiąc, w żadnej szkole nie nauczą Cię werbalnie jeździć ciężkim motocyklem, jeśli nie masz talentu Valentiono Rossiego. Teorię trzeba przełożyć na praktykę, wysłuchać porad instruktorów i jeszcze paru innych rzeczy (np. przeciwskręt, jak używać hamulca przedniego, jak upadać czy dlaczego nie należy stawiać na koło seryjnego „przecinaka”).

Ponadto, w szkole dowiesz się wielu innych rzeczy z zakresu obsługi motocykla. Dla przykładu: wymiana i konserwacja łańcucha, wymiana oleju, konserwacja i ładowanie akumulatora czy przechowywanie motocykla zimą.
Każda szkoła, no powiedzmy, większa część z nich czynnie udziela się w akcjach ratujących życie innym kierowcom i motocyklistom. „Szkoła na 2kołach” mocno zaangażowała się w akcję Motoserce (finał 16 kwietnia br.).

Szkoła wdziana oczyma kursantów
Spytaliśmy kilku uczniów o metody nauczania, motocykle i akcesoria. Już po kilku pierwszych zdaniach słyszymy wychwytujemy różnice, tu jest inaczej, nie tak urzędowo i nudnie jak w PZMot, czy innych szkołach preferujących i skupiających się na kandydatach na kat. B.

Do dyspozycji uczniów jest kilka motocykli, głównie poręczna Yamaha 125 lub 250 ccm. Instruktorzy z kolei jeżdżą z kursantem w mieście znacznie mocniejszymi maszynami (Suzuki GSX-R 150KM oraz Aprilia Dorsoduro 750 o mocy 95 KM).
W dyspozycji uczniów są nowiutkie kaski renomowanej firmy Shoei z nagłośnieniem, umożliwiającym stały kontakt z instruktorem. W niedalekiej przyszłości szkoła zamierza postawić ogrzewany namiot na placu manewrowym, aby kursanci (a szczególnie kursantki) nie marzli(ły) na mrozie w oczekiwaniu na swoją jazdę.

fot. Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com

Wykłady odbywają się w odremontowanych pomieszczeniach przy ul. Fordońskiej 44, z dostępem do pomocy audiowizualnych, symulatorów i ciekawie opracowanych zestawów pytań. Kursanci na bieżąco mają pełny dostęp do wiedzy, najnowszych trendów w motocyklowej modzie, potrafią odróżnić markowe kaski od nieatestowanych podróbek, czy przygotować motocykl do dalekiej podróży. Tu do każdego kursanta podchodzi się indywidualnie, dostosowując nauczanie do jego potrzeb.

Auto Gaz Holandia

My z zaciekawieniem wysłuchaliśmy instruktora Przemka na temat akcesoriów motocyklowych. Z dziennikarskiego obowiązku informujemy, że najlepsze kaski to: Shoei, Airoh i Arai; buty są domeną takich firm jak: SiDi, Dainese, Alpinestars, Daytona, a rękawice: Chikara, Vanucci czy Modeka.
Dodajmy, ubiór motocyklisty często jest bagatelizowany przez niedoświadczonych lub ufających w swoje umiejętności kierowców.

- To poważny błąd, najczęściej skutkujący poważnymi konsekwencjami podczas upadku. Często decyduje o życiu – przekonuje Kopeć

Ubiór motocyklisty jest drogi, ale przyjemność z jazdy bezcenna
Wiadomo nie od dziś, że za przyjemność jazdy i smagania wiatrem trzeba płacić. Wyposażenie jest dość drogie, jeśli korzysta się z renomowanych firm (kask nawet 3 tys. zł, buty 2 tys. zł, kombinezon skórzany 6-8 tys. zł, rękawiczki 200 zł). Do tego jeszcze specjalna „oddychająca” bielizna, dodatkowe pojemniki na bagaż + drobiazgi i indywidualne akcesoria. Pocieszeniem jest fakt, iż kupuje się to jednorazowo na kilka lat, do zmiany modelu motocykla.

Ale na tym polega uroda motocyklowej subkultury. Wszak na rozpoczęciu sezonu i zlocie każdy chce się wyróżniać. I nie ma się czemu dziwić, wystarczy przypomnieć sobie gwiazdy z Hollywood, na czerwonym dywanie, podczas wręczania Oskarów.

Krzysztof Golec, AutoFlesz| Źródło: obsługa własna | 2011-04-03 01:52

Autor, zdjęcia: Krzysztof Golec  

Wykorzystywanie materiału i zdjęć, bez zgody autora i redakcji autoflesz.com - zabronione, chronione prawem autorskim 
podstawa: ustawa o prawie autorskim  i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.