Silnik iskrowy mocno zagrożony - czy trafi do zamrażarki?

Spór na temat odłożenia do szafy jednostki spalinowej nie milknie. W Internecie i na kilku portalach motoryzacyjnych padają kasandryczne wróżby, jakoby silnik iskrowy wkrótce powędrował do... lodówki. Kiedyś to nastąpi, ale jeszcze nie teraz. Przecież kartele olejowo-naftowe muszą drenować nadal kieszenie podatników.

Silnik TSI

fot. autoflesz.com

Temat na czasie, sprytnie nawiązujący do  najważniejszych problemów naszego kraju. Umówmy się, przynajmniej energetyczno-motoryzacyjnych.

Silnik iskrowy jeszcze nie powiedział ostatniego słowa
Dlaczego, tak szybko dziennikarze chcą pogrzebać silnik z obiegiem Otto? Sprawa, przynajmniej na pozór, wydaje się prosta. Koalicja japońskich producentów wspomagana koreańska myślą technologiczną (Hyundai i Kia) oraz organizacja państw nordyckich (Islandia, Dania, Wyspy Owcze, Finlandia, Grenlandia, Norwegia, Szwecja) podpisały list intencyjny mówiący o wspieraniu wprowadzania na rynki samochodów zasilanych ogniwami paliwowymi fuel cell. Dodajmy, stymulacja działań ma nabierać przyspieszenia aż do 2017 roku.

fot. Carscoop \ Nissan TeRRA

No i co z tego, list intencyjny to jeszcze nie małżeństwo. Przecież takie  cuda technika, od kilku lat jeżdżą w Kalifornii, Japonii, Niemczech a nawet Szwecji. Mówiąc o tym, mamy na myśli głównie samochody niedalekiej przyszłości zasilane ogniwami paliwowymi fuel cell (Honda FCX Clarity, Mazda RX-8 Hydrogen,  BMW hydrogen 7, BMW serii1, czy Toyota FCHV). Już są  nawet koncepcyjne modele motocykli np. BMW Kunst.

Z kolei w Niemczech, co najmniej od kilku lat jeżdżą autobusy wodorowe MAN NL obsługujące terminal lotniska w Monachium.*

*/ już w 1999 r. podjęto próbną eksploatację autobusów wodorowych MAN NL i Neoplan Centroliner - w wersjach 18 metrowych na lotnisku w Monachium - w ramach programu H2argemuc

Samochody elektryczne jeszcze nie teraz
Zatem, nawet  starania na zalążek  infrastruktury pod budowę stacji tankowania wodoru, nie zmienia obecnego status quo. Zarówno jednostki benzynowe, jak i Diesla nadal będą kręciły naszymi czterema kółkami. Jak długo? Wszystko zależy od tego, kiedy do gry wejdą samochody elektryczne.

Przypomnijmy, że na tę chwilę Toyota i Honda wstawiły to chwytliwe medium do zamrażarki. W pierwszej kolejności będą rozwijane technologie hybrydowe. Wystarczy jak powiemy, że do 2018 roku aż 75 proc. floty wyprodukowanej przez Toyotę Motor Co. będzie zasilanych hybrydami. Oznacza to, że pod maską samochodu jednostka elektryczna i iskrowa (ale z obiegiem Atkinsona) dostała zielone światło. Skoro tak powiedział prezydent Akio Toyoda, to tak będzie przez najbliższe kilkanaście lat. Największy producent samochodów na świecie (od marca br. Toyota Motor Co.) będzie tego pilnować  jak niepodległości wysp Senkaku.

Po drodze zapomniano o sprężonym  i skroplonym gazie ziemnym
Nie ma zatem powodów, aby wprowadzać w błąd Czytelnika. Podobnie rzecz się ma w stosunku jednostki Diesla, która nadal jest rozwijana przez największe koncerny. Warto w tym miejscu przypomnieć, że równolegle z napędami – umówmy się - zeroemisyjnymi rozwijane będą technologie do zasilania jednostek iskrowych zasilanych sprężonym gazem ziemnym.

Shell
Niemcy, Włochy, Turcja,  a także Stany Zjednoczone, Chiny czy Argentyna bardzo mocno afirmują chęć rozwijanie tej strefy. Tylko w Polsce, kilku panom na ministerialnych stołkach, nie opłaca się zapalić zielonego światła dla CNG/LNG. Gazoport w Świnoujściu jest takim papierkiem lakmusowym naszego przemysłu nakręcanego skroplonym gazem ziemnym. Im więcej polityki, tym więcej odczynu zasadowego pojawia się na powierzchni.  

Zasadnicze różnice w pozyskiwaniu energii i strategii
W przypadku ogniw paliwowych potrzebny jest wodór do reakcji chemicznej wodoru z tlenem, w wyniku której powstaje prąd elektryczny ładujący litowo-jonowe baterie. Słabym punktem tego rozwiązania są baterie hybrydowe, dlatego największe koncerny też zwlekają z seryjną produkcja takich samochodów. Jeśli chodzi o LNG i CNG, to polski problem leży w dystrybucji i nikłej sieci tankowania pojazdów. 
Skoro nie opłaca się PGNiG inwestować w CNG, bo decydenci zwierzyli lepszy interes w gazie łupkowym, to nie ma się czemu dziwić, iż jest coraz gorzej. Każdy, kto chociaż włożył przysłowiowego dolara w próbne odwierty będzie pragnął skubnąć setki dolarów dla siebie. Obawiamy się, że  nie starczy dla wszystkich.

Auto Gaz Holandia

Gdyby w Polsce najbogatszy Polak wpadł na pomysł rozwoju sieci tankowania wodoru (niestety pod dużym ciśnieniem), dał co najmniej kilku firmom logistycznym zielone światło na flotę aut przystosowanych do zasilania ogniwami paliwowymi np. Honda FCX Clarity, Nissan TeRRA czy Toyota FCHV,  to polski przemyśl motoryzacyjny nie nadążyłby z  zamówieniami. Niestety jest inaczej, a Związek Dealerów Samochodowych musi błagać rząd, parlamentarzystów o jakąkolwiek pomoc. Czy nadejdzie, tylko wróżka Aida raczy wiedzieć.

 

Publish modules to the "offcanvas" position.