„Jest taka jedna piosnka we mnie, zna ją, kto poznał wędrówki smak. W mieście jej szukam nadaremnie...” To tylko słowa kultowej piosenki Karola Płudowskiego, znanego barda, która dziś stała się turystycznym evergreenem kopiowanym np. przez jeszcze bardziej znany zespól nurtu disco polo Bayer Full. Ale nie o muzyce chcemy tym razem powiedzieć, tylko o warsztacie, który spotkaliśmy na trasie naszej wędrówki, warsztacie, który legitymuje się oceną 5,00 od (nie tylko) swoich klientów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nie wierzycie, my też nie wierzyliśmy, ale niedawno mieliśmy problem nie tylko z aluminiową felgą, ale także z profesjonalnym wyważeniem opon podczas wymiany – zimowych na letnie. Ten warsztat polecił nam właściciel szkoły jazdy "Koszak" w Jeleniej Górze. Owszem, warto się umówić na wizytę i powiedzieć - mniej więcej - jaki problem, jaki zakres prac, co trzeba zrobić jeszcze. Jeśli przyjedziesz prosto z ulicy, pan Przemysław Fornal, nie odmówi pomocy. To niepojęte, ale takie właśnie małe firmy z szerokim spektrum prac są jeszcze w Polsce. Są dla klientów, a nie odwrotnie. Jednym słowem, jeśli ktoś ci powie, że tego nie da się naprawić (np. kuta felga w rozmiarze 20 cali), to już wiesz, gdzie rozwiążą twój problem.
Dodatkowym atutem tego miejsca jest... historia i przyroda. Znajdziecie tu wiele atrakcji, które można podziwiać z aparatem w ręku, podczas gdy waszym samochodem zajmuje się wyjątkowy specjalista. Tego, jak dotąd, nie znaleźliśmy w żadnym innym miejscu (warsztacie) w Polsce.
Byliśmy te zaskoczeni podejściem właściciela nie tylko do samej roboty, ale także umiejętnym rozwiązywaniu problemu, zaproponowaniu zmian, jakie można w danym przypadku wykonać. Teraz wiemy, dlaczego markowe opony dają się pięknie wyważyć, a inne połykają gramy dodatkowych listków ołowiu. Wiemy też, dlaczego pewne szacowne marki wygrywają wszelakie konkursy, po czym (3-4 lata) siadają na laurach i wypuszczają powietrze.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dowiedzieliśmy się też, dlaczego tak chwalone są marki koreańskie, jak Hankook i Nexen, czy inne klasy premium. Te z pierwszych stron gazet motoryzacyjnych posiadają niemal takie same właściwości jak wspominane gumy z Pd. Korei, ale za większe pieniądze. Tak, to nie kryptoreklama, nie tylko koreańskie samochody zdobywają klientów, ale także opony, co więcej, mają doskonała cenę w stosunku do wartości. Przy okazji pan Przemysław bardzo dobrą opinię wystawił polskim oponom z Dębicy (Presto UHP2).
Jak powiedzieliśmy, warsztat pana Przemysława jest przygotowany na inne naprawy związane z wulkanizacją i naprawą felg (ale nie tylko), dla przykładu:
- profesjonalna wulkanizacja (nawet zawór masz wymieniony bez podpowiedzi; pompowanie azotem);
- prostowanie i naprawa felg (nawet trudne naprawy, gdzie inni poddali się);
- spawanie aluminium i stali kwasoodpornej;
- obsługa czujników ciśnienia TMPS;
- naprawa kół motocyklowych;
- mechanika ogólnopojazdowa (nie zostaniesz odesłany do diabła).
Zainteresowała nas także sama naprawa felg aluminiowych. To nie jest bułka z masłem, a pan Przemysław pozwolił nam zobaczyć, przyjrzeć się, a nawet niektóre etapy sfotografować.* Przy okazji komentuje to, co można zrobić, jak napawać, jak przetoczyć, jak zeszlifować. Obsługa nowej spawarki do aluminium (w argonie) zajęła mu dwa tygodnie, inni robią to dłużej i nie zawsze wykorzystują pełne możliwości maszyny. Przy prostowaniu felg, przynajmniej niektórych, zawsze pojawiają się trudności. Wówczas (np. spęczenie materiału) mechanik chce jeszcze „przeciągnąć” i materiał pęka. To już jest problem, który nie zawsze można rozwiązać do końca z kulturą techniczną (spawanie i kłopotliwa obróbka profili).
*/ niektóre koncerny jak np. Mercedes czy VAG nie zalecają naprawy felg (spawanie), ale produkują maszyny do ich naprawy powypadkowej...
Spytaliśmy też, jak to się robi, że otrzymuje się od klientów, zadowolonych klientów takie opinie... odpowiedź nas zaskoczyła – (...) sam nie wiem, jak to działa, ale działa.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / "Perła Zachodu " i zapora na Bobrze w Siedlęcinie
Pan Przemysław jest skromny, ale pracuje z dwoma pomocnikami od samego rana, choć koronawirus stanowi zagrożenie. Trochę upraszczamy temat, bo zetknięcie z niewidzialnym przeciwnikiem może być groźne, dlatego w tym miejscu podpowiadamy, aby jednak jeszcze bardziej zadbać o działania prewencyjne zalecane przez GIS.
Inne atrakcje Siedlęcina
Na koniec przygody z serwisem w Siedlęcinie (k. Jeleniej Góry) powiemy krótko – jeszcze tu wrócimy, bo nie mogliśmy uwierzyć, że takie małe zakłady są jeszcze w Polsce i robią to, co oczekują zadowoleni klienci. My wystawiliśmy 5 gwiazdek, jak Euro NCAP testowym samochodom, więcej nie można. Można natomiast samemu przekonać się, iż profesjonalna robota nie musi kosztować krocie. Przy takim potraktowaniu klienta – możecie być pewni – zawsze tu wróci.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Wieża Książęca w Siedlęcinie, niby wyremontowana, ale nadal czegoś tu brakuje...
My też, w naszym mieście szukaliśmy od lat takich warsztatów, ale często nadaremnie... jak w tej piosence spopularyzowanej przez Bayer Full. Zatem nie mówimy do widzenia, tylko do ponownego zobaczenia. Naprawdę warto!
Sam Siedlęcin ma wiele do zaoferowania turystom: już otwarta jest słynna „Perła Zachodu”*, nie mniej słynna Wieża Książęca czy zapora wodna na Bobrze. Spacer lewym (prawym) brzegiem coraz czystszego już Bobru jest także przygodą samą w sobie. To tu jest słynne „Źródełko miłości” i tzw. uskok śródsudecki.** Ale pewnie o tych ciekawostkach jeszcze napiszemy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
*/ od niemal siedemdziesięciu lat nieodmiennie zachwyca kolejne pokolenia turystów piękne schronisko Perła Zachodu, nad brzegiem jeziorem Modre. Początki tego miejsca sięgają 1950 roku, gdzie wcześniej stała przedwojenna gospoda Turmsteinbaud. Perła Zachodu, w okresie swojej świetności i funkcjonowania Wyższej Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej była mekką podchorążych. Był też czas stagnacji i odcinania kuponów, ale po remoncie i w dobie coraz czystszego Bobru, ponownie jest atrakcją dla przybywających tu turystów.
**/ Uskok śródsudecki - to jedna z najważniejszych dyslokacji w Sudetach Zachodnich, rozgranicza blok karkonosko-izerski od metamorfiku kaczawskiego. Uskok ten, będąc systemem kruchych dyslokacji, nie jest ani regionalną strefą ścinania podatnego ani pozostałością szwu kolizyjnego ani też granicą terranów. Regionalne strefy ścinań podatnych, wcześniej powstałe w kompleksach metamorficznych wokół tego uskoku, nie są też strefami przesuwczymi. Rozwój uskoku śródsudeckiego został tylko w części zlokalizowany wśród waryscyjskich, heterogenicznych, podatnych stref ścinań. Charakterystyczną cechą tego uskoku jest jego bliska równoległość z przebiegiem uskoków normalnych dolnopermskich rowów ekstensyjnych. Kruchy uskok śródsudecki powstał podczas permu dolnego i był odnawiany podczas deformacji alpejskich. /źródło: Przegląd Geologiczny, 1998 | Vol. 46, nr 7 | 609-616/
Siedlęcin po wojnie
Po 1945 r. w książęcej wieży urządzono szpital polowy, to rozchwiało stan zabytku. Na początku lat 50. zeszłego wieku obiekt przeszedł na własność Państwowych Gospodarstw Rolnych, widać to na zdjęciach z okrutnie zaniedbanymi czworakami. Po okresie transformacji ustrojowej wieża wraz z otaczającymi zabudowaniami przeszła na własność gminy, ale była pod nadzorem Towarzystwa Przyjaciół Siedlęcina. Prawda była jednak okrutna, zabytek niszczał. Dopiero w 2001 r., właścicielem zostaje Fundacja "Zamek Chudów", która stara się przywrócić obiektowi jego wartość historyczną i turystyczną. Prace trwają, ale trzeba sporo włożyć, aby przywrócić wieży urok i zainteresowanie turystów.
- przeczytaj także:
Kotlina Jeleniogórska - zimowy rekonesans po "Dolinie Pałaców i Ogrodów"
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com![]()