To wyjątkowy okres półkolonii w "emdeku". Trwający nadal koronawirus COVID-19 nie spowodował jednak tsunami nieobecności. Wręcz przeciwnie wszystkie zapisane dzieci chętnie wykorzystały tak zaplanowany i wyjątkowo dobrze zorganizowany czas wypoczynku. My przedstawiamy ostatni turnus, który odbywał się w dniach 6-7 sierpnia br.na terenie Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 im. Dra Jordana.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / chyba najlepszy plac zabaw w Bydgoszczy na wolnym powietrzu...
Ze względów formalnych i pod rygorem obostrzeń sanitarnych GIS dzieci nie mogły opuszczać terenu "emdeku". To dodatkowa trudność, którą musieli pokonać nie tylko opiekunowie-nauczyciele, ale także dzieci. Zaplanowanie i zorganizowanie tego przedsięwzięcia, w tak trudnym okresie, wcale nie było łatwe, co podkreślił dyr. mgr Adam Łętocha.
Ale od czego są nauczyciele, nauczyciele z pasją, którzy pracują w Młodzieżowym Domu Kultury im. Dra Jordana; podpowiadamy już dwukrotnie wyróżnianego oceną celująca z tzw. ewaluacji!
Dodajmy, że 5 sierpnia w zajęciach grupą 14- osobową opiekowało się (wymiennie) aż trzech nauczycieli: M. Jurgiel, M. Lisowski, H. Żółkoś. Każdy z nich miał diametralnie różny plan do zrealizowania, zresztą jak zawsze ciekawy i wykorzystujący także wiedzę 10- latków (i młodszych). I choć w tych dniach słońce operowało dość chimerycznie wszyscy wykorzystali ten czas do samego końca.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Weronika jedna z dwóch dziewczynek w grupie...
6 sierpnia – zajęcia prowadzili: Hanna Źółkoś (artystyczna dusza) i Krzysztof Golec, instruktor karate. Dla odmiany słońce już operowało pełną mocą, a temperatura dochodziła do 30 st. Celsjusza. Mimo to nauczyciele wykorzystali napięty program od początku do końca. Warto tylko dodać, że nie wszystkie Młodzieżowe Domy Kultury w Bydgoszczy zorganizowały taką serię turnusów, np. MDK5 zaplanował dwie edycje półkolonii. Ale po kolei...
W "emdeku" do półkolonii Dyrekcja i nauczyciele przygotowywali się, gdy tylko min. Piontkowski powiedział, że taka forma wakacji będzie możliwa w okresie COVID-19. Zatem każdy z prowadzących budował swój program zajęć.
Rowerowe abc
Ostatnio modne są rowery, zwłaszcza te elektryczne, jak również hulajnogi – także elektryczne. Właśnie pod tym kątem rozpoczęliśmy zajęcia. Były zatem przepisy ruchu drogowego dla cyklistów (co wolno, a czego nie wolno), przejeżdżanie i przeprowadzanie roweru, jazda po chodniku, wyposażenie i ubiór rowerzysty. Po opanowaniu sztuki pilotażu był czas na praktyczne próby pod czujnym okiem nauczycieli. Nie wszyscy bowiem zapoznali się już z... prawami fizyki (odpowiednia pozycja za kierownicą, co zrobić w razie upadku, jak hamować i utrzymywać równowagę).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Izabela pilna i zawsze przygotowana do zajęć...
Cóż, powiemy dosadnie, nadal pokutuje wśród najmłodszych rowerzystów stereotyp, że wolno im wszystko, zawsze i wszędzie. Otóż nie, zgodnie z art. 26 ustawy o ruchu drogowym jazda po przejściu dla pieszych (popularna "zebra" jest niedozwolona – rower trzeba przeprowadzić). Niezastosowanie się do tego przepisu, to mandat w wysokości 100 zł (wg taryfikatora). Jeśli zaś obok „zebry” wytyczona jest tzw. śluza kolorem czerwonym, to można przejechać, zachowując jednak bezpieczeństwo (koniecznie rozejrzeć się w lewo i prawo, bo np. motocyklista jest szybszy od czasu naszej reakcji). Pozostałe zakazy i nakazy zawarte są w art. 33 par.1 wymienionego prawa o ruchu drogowym – warto je przeczytać!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Hulajnoga elektryczna - ostatnio robi karierę, jeżdżą na niej młodzi i dorośli. Podczas zajęć dzieci mogły wypróbować dwa modele: Skymaster i Blaupunkt. Zasięg na jednym ładowaniu ok. 12-15 km, moc silnika 250 W, prędkość maksymalna do 20 km/h, masa tej pierwszej 8,2 kg. Obie hulajnogi posiadały hamulce (nożny i ręczny) oraz możliwość składania, co ułatwia przewożenie w bagażniku samochodu. Ciekawostką w obu modelach była stopka boczna i cyfrowy licznik podstawowych parametrów. W przypadku Blaupunkta producent zadbał o przekładnię 3- biegową.
Mapa nadal cennym wynalazkiem podczas jazdy np. w terenie górskim czy leśnych duktach
Kolejnym tematem było korzystanie z mapy, orientacja w terenie, w tym orientowanie mapy oraz skala mapy i obliczanie odległości – na mapie i w terenie. Cóż, temat ten jest praktycznie nieznany, gdyż dzieci już uwierzyły w wszechwładne komórki, smartfony i GPS-y. Problem jednak pojawia się w lesie, zwłaszcza podczas jazdy po leśnych duktach, które najczęściej nie są oznakowane na elektronicznych „wynalazkach XXI wieku”. Ponadto, a sami to stwierdziliśmy, nawigacje nie zawsze wytyczają tę właściwą drogę, a w górach są niemal bezradne. Jak powiedział nawet jeden z 10- latków... wyłączają myślenie! Cóż, taka jest cena ewolucji i nowinek naukowo-technicznych; nawet słynna sieć 5G, po pierwszych protestach przeszła jak... odra w dzieciństwie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Europa naszych marzeń
Kolejny temat to ciekawe podróże po Europie i świecie. Mieliśmy przygotowane własne opracowania takich państw jak: Włochy, Wielka Brytania, Korea Pd., Chorwacja, Macedonia, Litwa, Tunezja, Tajlandia, Grecja czy Albania. Dzieci wybrały Tunezję. Jak się okazało, wielkim zaskoczeniem dla nich była informacja o rdzennych mieszkańcach Sahary Zachodniej (Berberowie), żyjących nadal tak, jak Bóg przykazał (z dala od cywilizacji, bez światła i bieżącej wody). Spytacie zaiste dlaczego? Wow! Bo fotka Berbera karmiącego wielbłąda... kaktusem to przyznacie – dość niecodzienny widok dla fotoamatora. Ponoć te jednogarbne zajadają się kolczastą opuncją ( z łac. opuntia, potocznie nazywana kaktusem).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Tunezja i wielbłądy karmione kaktusami...
Muzyka i afrykańskie instrumenty
Chwila przerwy i dalsze zajęcia z kolejnym wykładowcą z Torunia. Z przykrością przyjęliśmy informację, że muzyka i umuzykalnianie dzieci w szkole podstawowej jest nadal na niewystarczającym poziomie. Potwierdził to pan Arkadiusz Timm, prezentujący instrumenty etniczne z Azji i Czarnego Lądu (instrumenty z Kambodży, Bali, Indonezji, Tybetu czy Mali). To entuzjasta, który z tych egzotycznych krajów przywozi te oryginalne instrumenty, potrafi na nich zagrać i zainteresować tą egzotyką słuchaczy. W czwartek były „Misy tybetańskie” (hokema, bębny oceaniczne, chimesy, misa chińska) i oryginalne stroje z tego regionu świata. Dla przykładu bębny oceaniczne potrafią naśladować szum morza z taką dokładnością, że trudno ten dźwięk odróżnić od oryginału...
Choć nadal słynny "emdekowski" plac zabaw jest zamknięty, to na okres półkolonii Dyrekcja umożliwiła jednak korzystanie z tego wyjątkowego miejsca, zwykle ogólnodostępnego dla wychowanków, szwederowiaków i gości. Dziś w okresie pandemii COVID-19 należało zachować wymagane środki ostrożności, łącznie z dezynfekcją poręczy, lin, ławeczek czy innych elementów wyposażenia. Naszym zdaniem, to jeden z najciekawszych i najbardziej zadbanych placów zabaw w Bydgoszczy, na otwartym powietrzu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / pan Arkadiusz Timm z Torunia wprowadził dzieci w zaczarowany świat dalekowschodnich instrumentów
No cóż, wszyscy pilnie spędzają czas, ale już pytają: „Kiedy będzie obiad” ?
- Jak zwykle o 14.00, jak zwykle pyszny - odpowiada pani Hanna
Dziś był rosół (gorący) z makaronem, frytki, kurczak w panierce i surówka. Wszystko hermetycznie zapakowane z jednorazowymi sztućcami i opakowaniami. Brawo dla firmy cateringowej!
Poznaj swój kraj - najpiękniejsze zamki, pałace, ogrody
Po obiedzie kolejny ciekawy temat – najpiękniejsze pałace, zamki (w tym Książ i Moszna), Dolina Pałaców i Ogrodów na Dolnym Śląsku, obiekty „Riese”, a także największa zapora wodna w Polsce (Solina i jej okolice), najdłuższe jezioro w Polsce (Jeziorak k. Iławy, 27,4 km), najczystsze zbiorniki wodne w naszym pięknym kraju. Co ciekawe, dzieci już na samym wstępie powiedziały dokładnie to, co zaakcentowaliśmy przed chwilą: „Polska jest piękna i trzeba odkrywać jej tajemnice”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce w Książu, nadal ukrywa wiele tajemnic II wojny światowej... Tu kręcono film "Tajemnice twierdzy szyfrów"
Zajęcia kończymy nie o 15.00 jak wielu myśli, tylko z chwilą odebrania ostatniego dziecka, czasem rodzice przeciągają ten element, ale mają swoje powody związane z pracą. Tuż przed przekazaniem najmłodszych... obowiązkowa, kolejna dezynfekcja rąk, jak kiedyś w szkole, gdy pani higienistka sprawdzała okresowo czystość (i słynny brud za paznokciami).
7 sierpnia - to był chyba najbardziej gorący dzień tych wakacji, dosłownie i w przenośni... aż 34 st. Celsjusza. Żar lał się z nieba, ale dzieci nie skarżyły się, aczkolwiek kilkoro z nich już wyjechało na rodzinne wakacje w góry i nad morze. Z całą pewnością tam już mały Armagedon, bo w najbardziej atrakcyjnych nadmorskich miejscowościach nie ma nawet możliwości wyhaczenia kawałka plaży dla siebie. Ale, jak powiedziała b. minister Bieńkowska „Taki mamy klimat (...)”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Śnieżka także była w centrum zainteresowań dzieci, zima dodaje jej wyjątkowych walorów...
Karpacz i historia zdobywania Śnieżki języczkiem u wagi kolonistów
Aby nie tracić czasu na tego typu rozważania zaczęliśmy od razu od wspólnej rozmowy na temat atrakcji, jakie zapadły dzieciom w pamięci. I to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę, nawet ci co zwykle wzbraniają się od podnoszenia ręki do odpowiedzi rozkręcali się, jak kłębuszek nici w labiryncie. Były zatem opowieści o Morzu Bałtyckim, zachodzie słońca w górach, a nawet historia zdobywania Śnieżki, najwyższej góry Karkonoszy. Dziś wiemy, że aby wjechać na Kopę wyciągiem trzeba stać grzecznie w 6- godzinnej kolejce. Ale, jak zauważyła Weronika... można wejść jednym z łatwiejszych szlaków np. od Białego Jaru. Potwierdziła się też teoria, iż dziś wszyscy chcieliby być niemal podwiezieni na sam szczyt, jak po bułki do piekarni. Podpowiadamy, owszem jest taka możliwość, gdy Dyrekcja Karkonoskiego Parku Narodowego wydaje zezwolenie na wjazd... rowerem na Śnieżkę. Takie zawody odbywają się dość często, ale w okresie pandemii to nadal niemożliwe.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / wspólne zdjęciu z Lilou to pamiątka z tych wyjątkowych półkolonii...
Izabella Szolginia gościem w "emdeku"
Gwoździem kolejnego programu dla dzieci był przyjazd Izabeli Szolgini, dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Bydgoszczy. Poznaliśmy od razu tę wyjątkową osobowości miasta, jak zwykle skromną, ale mającą aktorskie zacięcie i dobrą rękę do zwierząt. Najpierw pokazał się jednak wilczarz irlandzki o ciekawym imieniu Lilou. To osobisty pupil pani dyrektor, który jest wyjątkowo dobrze nastawiony do milusińskich. Słucha od jednej komendy, jak kiedyś rekrut w jednostce wojskowej, a jak się później okazało, potrafi wykonać kilka sztuczek (aport, ukłon, jak orki w Oceanarium na Florydzie, chodzenie przy nodze, a nawet podawanie przedmiotów). Program dyr. Szolgini nie był li tylko monologiem, ale jak na wstępie powiedzieliśmy aktorskim przedstawieniem. Były zatem pacynki, miniaturki psów i kotów – wszystko w połączeniu z prawdziwymi historiami, o co zapytał na koniec mały Bruno. Z podziwem patrzyliśmy, jak świetny kontakt z maluchami ma pani dyrektor. Na koniec wspólne zdjęcie, przytulanki i chęć dalszego kontynuowania opowieści o zwierzętach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wilczarz irlandzki – Litou to trzyletnia dama, słynie z wierności i łagodności, ale na tę wierność trzeba sobie zasłużyć. Jak zauważyliśmy potrzebuje bliskiego kontaktu z opiekunem, nie jest też psem stróżującym, jak owczarek niemiecki, owczarek podhalański czy doberman. Nie jest to także pies dla każdego, wielu hodowców podkreśla, iż nadaje się głównie dla przewodników wyrozumiałych, konsekwentnych obdarzonych pasją życia. Dyrektor Izabella Szolginia wpisuje się idealnie w ten kanon wyjątkowego opiekuna.
Szczenię pochodzące z dobrej hodowli kosztuje nawet 5.500 zł, a nawet więcej. Nazwa angielska irish wolfhounf związana jest ze znakomitymi zdolnościami do polowań, w Irlandii głównie na wilki. Legenda głosi, że to także psy bardzo pożądane na dworach królewskich. Dla przykładu król Ulsteru chciał dać za wilczarza aż cztery tysiące krów rzymskiemu cesarzowi. Bezskutecznie! Gdy w Irlandii pozbyto się problemu z wilkami, rasa przestała być potrzebna, jak jeszcze do niedawna pitbulle w Polsce. Dopiero w 1885 roku kpt. George Graham odnowił rasę, która (ponoć) podnosi prestiż jego właściciela, jak luksusowe Lamborghini w garażu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ponownie Arkadiusz Timm
Po spektaklu dyr. Szolgini ponownie z dziećmi spotkał się pan Arkadiusz Timm. Tym razem były instrumenty afrykańskie (shekere, dyabara, djember, caxixi). Niektóre z nich wykonane są z ogólnodostępnej tykwy (oczywiście wydrążonej) z siateczką umocowanych muszelek. Dziś pan Arkadiusz opowiedział także o zwyczajach ludzi z tak egzotycznych krajów, strojach czy plemiennych obrządkach. Jego zdaniem na świecie, od czasów Arkadego Fidlera, nie ma już ludów czy plemion dotąd niepoznanych. Wszędzie, w większym lub mniejszym stopniu, wchodzi najprostsza technika. Niestety, dla wielu ludów Amazonii to już walka o przetrwanie z powodu planowej wycinku lasów tropikalnych. Co ciekawe, miejscowi rękodzielnicy wytwarzający proste instrumenty muzyczne nie używają plastiku, który jest ekologiczną bombą na naszej planecie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Uff, dobrnęliśmy do końca. Chcieliśmy przekazać dość szczegółowo ten wyjątkowy okres wakacji. Czy spełniliśmy oczekiwania dzieci, ocenią to oni sami i ich rodzice. Okazja zbliża się milowymi krokami, bo już 24 sierpnia rozpoczynają się zapisy elektroniczne do wybranych sekcji, kół zainteresowań czy pracowni językowej.
W dobie bardzo dużych wymagań od nauczycieli, zdobywania nowych umiejętności, pracy on line warto przypomnieć urzędnikom z Ministerstwa Edukacji Narodowej, iż dobry nauczyciel – nie tylko w okresie pandemii - daje z siebie wszystko, jak długodystansowiec bijący rekord na 1 milę, zawsze jest chętny do pracy - jak iPhon, wyjątkowo cierpliwy jak opisana już Lilou, a także empatyczny jak krytyk teatralny. Druga strona powinna to zrozumieć, także pod kątem obiecanych podwyżek od 1 września.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
O fotografii cyfrowej też było...
Po obiedzie odbył się zapowiadany w programie quiz (muzyczny i z wiedzy o Polsce). Znaleźliśmy też czas aby przekazać dzieciom najważniejsze zagadnienia dotyczące fotografii cyfrowej (lustrzanki, aparaty kompaktowe, bezlusterkowce). Pokazaliśmy też zdjecia przyrodnicze wykonane lustrzanką Nikona z możliwością fotografowania. To dość droga zabawa, ale fotograficy ślubni nadal używają starszych aparatów analogowych z kliszą fotograficzną. Właśnie w tym celu większość producentów chwali się już lustrzankami typu FX, czyli tzw. pełna klatka. Jednak to już jazda bez trzymanki, znacznie droższa, ale niemal niezbędna dla zawodowców (Nikon D850, Nikon D780 czy Canon EOS 5D Mark IV).
Podczas podsumowania tych zajęć prowadzący nie wyróżniali jakiegokolwiek kolonisty, wszyscy bowiem zasłużyli na słowa pochwały i drobne nagrody (były słodkości). Podsumowaliśmy zatem rywalizację sportową (jazda po kopercie elektryczną hulajnogą), pokaz kilku uzdolnionych chłopców (taekwondo, karate, piłka nożna) w ramach tematu „Mam talent”, gimnastyczne uzdolnienia dziewcząt i wiedzę ogólną. Przy okazji zauważyliśmy, że pani Hania w mig łapie podstawowe techniki sztuk walki. Ale już kiedyś mówiliśmy, że tancerze, muzycy, artyści posiadają takie uzdolnienia, nawet o tym nie wiedząc.
Mamy nadzieję, że wszyscy będą rozwijać swój talent w nowym roku szkolnym, który planowo ma rozpocząć się 1 września. Zatem „Do zobaczenia”!
redakcja autoflesz.com![]()