Nie mamy nic przeciwko temu, aby tak wyglądał koncepcyjny model z Korei Pd. Na trwającym tam salonie "Seoul Motor Show" SsangYong pokazał koncepcyjna wersję SUV-a LIV-1. Zastrzegamy, że poruszony temat nie jest bynajmniej Prima Aprilisowym żartem.
fot. autoblog
Pisaliśmy o tym ciekawym SUV-ie całkiem niedawno, gdy zarzewie konfliktu nabierało znamion manifestacji siły. Tylko w takich kategoriach należy ocenić politykę kolejnego satrapy z rodu Un. Kim Dzong Un właśnie przypominał sobie, że musi baczniej zwrócić uwagę na swoje państwo.
Przez sport nie można, kulturalnie tym bardziej, a tradycji w projektowaniu samochodów nie ma żadnych. Jest za to ponad milionowa armia, totalny głód i brak chęci otwarcia na pomoc międzynarodowa. Liczy się tylko sen o bombie atomowej i jej przenoszeniu.
Co ciekawe, koreański salon w Seulu odbywa się zwyczajnie, jakby nic się nie wydarzyło w tym regonie. Ale to pozory, bo Kim Dzong Un musi wykonać kolejny ruch. Amerykanie już ściągnęli swoje bombowce B-2 Spirit i niewidzialne dla radarów myśliwce nowej generacji F-22; płyną też lotniskowce.
Zostawmy jednak konflikt zbrojny analitykom. Rąbka tajemnicy ujawnił CEO czwartego koreańskiego koncernu motoryzacyjnego. LIV-1 oznacza Limitless Interface Vehicle (w dowolnym tłumaczeniu: bez limitu, wyposażony w najnowocześniejsze rozwiązanie samochód do jazdy w trudniejszym terenie).
fot. autoblog
Wiemy, że otrzymał dość zaawansowany technicznie napęd 4x4 i mocny, doładowany silnik e-xDi200 2,0- lub nowy 2,4- litra o mocy co najmniej 150 KM. Reszta jest nadal tajemnicą. Czy trafi do Europy, musimy jeszcze poczekać na oficjalne stanowisko polskiego importera.
Źródło: autoblog.com