Nazistowskie Niemcy już padały na kolana, gdy na Boże Narodzenie 1944 roku dokonano oblotu pierwszego prototypowego samolotu Horten IX (Gotha Go 229) z napędem odrzutowym „niewidzialnego” dla radarów przeciwnika. Hitler wiązał z tym cudem techniki wielkie nadzieje, ale podobnie jak Me 262 (produkowane w zbyt małej ilości), czy superciężki czołg Mous - nie mogły już odwrócić upadku III Rzeszy.
fot. National Geographic
Horten Ho IX był konstrukcją o jakiej marzył Hitler i wcześniejsi wizjonerzy. Zarówno Amerykanie, jaki Anglicy byli zdziwienie, gdy jedyny prototypowy egzemplarz zobaczyli po zajęciu przedmieść Berlina w kwietniu 1945 roku. O czymś takim (latające skrzydło) nie marzył nawet Juliusz Verne.
Model ten, choć oponowali Rosjanie, przetransportowano do Stanów Zjednoczonych aby wyjaśnić zagadkę. Okazało się, że brakowało jedynie kilku detali i seryjnych oblotów, aby wprowadzić tę maszynę do walki powietrznej. Odrzutowy silnik, lekka konstrukcja z… drewna, sklejki i kompozytów osiągała prędkość ok. 970 km/h. Niestety, konstruktorzy bracia Horten nie wybudowali ich więcej niż kilka; zachował się jeden, opisywany przez National Geografic. "Latające skrzydło" wyprodukowały zakłady Gothaer Waggonfabrik AG.
Wspominaliśmy o badaniach przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, wynik był zaskakujący. Replika, która pokazujemy była „niewidzialna” dla radarów, dokładniej jej skuteczna powierzchnia odbicia (tzw. echo) od tego samoloty była o 20 proc. mniejsza niż znanych w tym czasie statków powietrznych. Nie wiadomo, czy bracia Horten wiedzieli o tym, czy to był „produkt uboczny". National Geographic sugeruje, że Hortenowie wynaleźli nawet specjalna farbę, "odbijającą" wiązkę elektromagnetyczną amerykańskich i angielskich radarów.
- Moim zdaniem celem projektantów była szybkość lotu oraz zasięg. Kształt miał być przede wszystkim aerodynamiczny - mówi Russell Lee, opiekun jedynego zachowanego egzemplarza Hortena Ho 229.
fot. wikipedia.org
Ciekawostka jest fakt, że replika (jest bez silnika, dokładnie dwa odrzutowe) zbudowana została przy użyciu oryginalnych materiałów - drewna, kleju, kompozytów (nie stosowano nitów). Niestety, pojedyncze egzemplarze cudownej broni Hitlera - w tym Messerschmitt 262 (pierwszy seryjny myśliwiec z napędem odrzutowym) nie mogły już odwrócić losów wojny. Gwoli ścisłości dodajmy, że inne źrodła podają, że samolot ten oblatano dopiero w styczniu 1945 roku.
Tu nasuwa się kolejna ciekawa hipoteza. Hitler chełpił się gigantycznymi budowlami i kompleksami do zadań specjalnych. Jeden z takich śladów prowadzi do słynnych już kompleksów RIESE - tu mogły być budowane podzespoły do Me 262, jak również Ho 229. Temat jest wciągający i wielowątkowy. Będziemy wracać do niego.
Ocalałe egzemplarze, po rekonstrukcji w 2008r. znajdują się w muzeum lotnictwa Planes of Fame w Chino w Kalifornii (szybowiec) oraz w magazynie rekonstrukcyjnym National Air and Space Museum.
Źródło: National Geographic