To całkiem możliwe. Prototyp tej jednostki widzieliśmy już podczas 64. IAA we Frankfurcie. Dziś 3-cylindry, mała pojemność, turbosprężarka, coraz częściej wtrysk bezpośredni, to nic innego jak downsizing. Określenie to robi zawrotną karierę w konstruowaniu silników samochodowych.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ IAA Frankfurt 2011
Downsizing – zmniejszanie pojemności skokowej oraz zastosowanie doładowania. Taki zabieg odpowiada niemal takim samym parametrom, jak w przypadku wolnossących jednostek o słusznej pojemności np. 1,8- czy 2,0- litra. Co ciekawe, zwykle ta technika przynosi znacznie lepsze wyniki, przynajmniej pod względem oszczędności zużycia paliwa, maksymalnego momentu obrotowego przy niskich i bardzo niskich obrotach. Jeśli chodzi o trwałość tych jednostek, to zdania w tym temacie są podzielone, jak u zwolenników i przeciwników najnowszego filmu z udziałem agenta 007.
Od lat przecież wiadomo, że w silnikach wyczynowych np. gokarty (silnik Rotaxa 125 ccm 50 KM) czy motocykle MotoGP z 1000 ccm mogą osiągać znaczne moce. Już seryjna Yamaha R1 1000 zadziwia mocą niemal 180 KM, podobnie Honda CBR 1000 RR, a Suzuki GSX-R 1000 może jeszcze więcej.
Kompromis pomiędzu trwałościa o małym zużyciem paliwa
Jednak nie to jest najważniejsze, konstruktorzy muszą zachować kompromis pomiędzy mocą maksymalna a trwałością takiego silnika. Cóż tego, że motocykl żużlowy ma 100 KM lub więcej, jak po trzech, czterech wyścigach musi przejść remont kapitalny. Silniki motocykli sportowych produkowanych seryjnie, dziś wytrzymują co najmniej 100 tys. km (do remontu głównego), przy rozsądnym traktowaniu. W jednostkach pojazdów samochodowych ten docelowy wynik musi być jeszcze większy. Aczkolwiek problem może występować z turbosprężarką już po 30-45 tys. km. Taka wadliwa seria była w Oplu Corsie 1.3 CDTI.
Zatem, w silnikach z downsizingiem kluczową rolę odgrywa nie tylko doładowanie, ale wtrysk bezpośredni paliwa i... jego żywotność.
180 KM z silnika 1,0- litra jest możliwe
Przywołany do tablicy Ford opracował bardzo dobry silnik 1,0-litra. Z tak małej pojemności, bez problemu „wyciska” 100 lub 125 KM. Dlatego motor ten udanie zadebiutował pod maską Focusa. Dalsze zwiększanie mocy np. do 180 KM też jest możliwe.
Jak twierdzi znany magazyn Autocar posłużono się tu zabiegiem podobnym do tego stosowanego w jednostkach TSI Volkswagena (turbosprężarka + kompresor). Tylko tu, zamiast kompresora stosuje się małą sprężarkę napędzaną… elektrycznie. To totalna nowość, problem tylko jest taki, czy klienci zaufają tej nowej technologii. Zdaniem głównego inżyniera Forda Gunnar Herrmanna to tylko kwestia czasu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ Ford B-Max Concept na 64.IAA we Frankfurcie z silnikiem 1.0 ecoBoost 125 KM
Jak podaje ten sam magazyn, trwają także próby do wykorzystani silnika ecoBoost w konfiguracji z paliwem gazowym, głównie CNG. Będziemy, o tych próbach informować na bieżąco.
Źródło: Ford