Honda CB600F Hornet - żądło czeka w pogotowiu! /archiwum/

Od swojego pierwszego debiutu w 1998 roku Hornet 600 stawiał na baczność zakręconych motomaniaków szukających nowego stylu, ognia z dopracowanego silnika i grawitacyjnej przyczepności na winklach. Dziś, Honda CB600F Hornet nic nie straciła na swoim image’u. Nadal jest atrakcyjnym kąskiem dla każdego motocyklisty, wybacza  błędy nowicjuszom i jak szerszeń potrafi użądlić niepokornych harcowników.

 

 fot. Krzysztof Golec

Obecna, V generacja „szerszenia” jest tak naprawdę gruntownym liftingiem wersji z 2007. Trzeba jednak przyznać, że operacja się udała, a pacjent nie ma żadnych komplikacji po interwencji zdolnego chirurga. Powiecie, że to niemożliwe...  Cóż, po redakcyjnym teście, przejechanych, a nie „przepisanych”  ponad 1000 km możemy to potwierdzić. Operacja plastyczna sprawiła, że wymodelowany Hornet dostał rasowych kształtów, przyjemnie dla ucha mruczy  na wolnych obrotach i nadal żądli z potrójną zaciekłością celowo stłumionego silnika.

Co ciekawe, nowy model nie powstał w Japonii. Inżynierem projektu był Naoshi Itsuoka z włoskiego oddziału Hondy. Design z kolei projektowano w niemiecko-włoskim oddziale największego producenta motocykli i silników zaburtowych na świecie.

Rasowy naked  bike czy streetfigter?

Umówmy się, że to ulubiona zabawka kilku pokoleń początkujących i tych nieco bardziej zaawansowanych motocyklistów, czyli naked bike. Przednia lampa, bez typowej owiewki, widelec  z goleniami o średnicy 41 mm (kartridżowy HMAS widelec teleskopowy)   idealnie komponuje się w kadrze redakcyjnego Nikona. I wiecie co, przypomina typowego, rasowego szerszenia  z rodziny osowatych (łac.Vespidae). Boczki z plastikowymi nakładkami zgrabnie maskują 4-cylindrowy silniczek o ponadprzeciętnych własnościach trakcyjnych. Z tyłu też daleko idące zmiany, jak w pracowni Gucciego, przed każdym pokazem mody, czyli ładnie zaprojektowana lampa LED (bardzo podobna do tej z mocniejszego modelu CB1000R).

Wprawdzie jest plastikowo, ale wykonanie detali, prowadzenie kabli, a przede wszystkim spawy ramy konstrukcyjnej i zawieszenia wykonano z należytą starannością. Nie znajdziemy tu chińskiej masówki znanej ze skuterów sprzedawanych w hipermarketach. Nie wykluczamy, że powstały z migomatu polskich emigrantów,  z upadłej  Stoczni Gdańskiej. Tylko oni potrafili połączyć dwa fragmenty aluminium niewidocznym, płaskim szwem.

Smaczku całej konstrukcji nadają sportowe, tym razem 17-calowe, odlewane felgi z metali lekkich typu „Honda Racing” i wyjątkowo przyczepne gumy firmy Bridgestone. Tłumik z katalizatorem (w kształcie literki „Z”, to kolejny majstersztyk ślusarskiego rzemiosła. Świetnie wygląda, rasowo brzmi i jeszcze z nawiązką spełnia  normę Euro3.

Honda nie boi się wysilonych sześćsetek

Yamaha z konkurencyjnym FZS 600 Fazer, a szczególnie  FZ8 ucieka w nieco większe pojemności. Inne modele jak Suzuki GSX R 750, Kawasaki Z750 czy najnowsza Augusta F3,  kończą współpracę z wysilonymi 600 –kami. Czy słusznie? Zostawmy to bossom marketingowego szaleństwa i księgowym.

 

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ich jednoślady mają być bezpieczne, mocno dotlenione i nadal konkurencyjne cenowo (jak w przypadku Suzuki czy Kawasaki). Sześćsetki są podobno nieperspektywiczne w najbliższej przyszłości.  Jednak głoszona  teoria zaprzecza modnemu ostatnio  „downsizingowi”   lansowanemu w jednostkach samochodów osobowych. Jak się to będzie rozwijać, zobaczymy wkrótce na linii frontu. Tak czy owak Harley-Davidson kroczy własną drogą, a MotoGP nadal kręci całym światkiem motocyklowym.

Hornet w praktyce: żądło czeka w pogotowiu

Szerszeń nie atakuje znienacka, jak Kawasaki Z750. Moc oddawana jest liniowo, bez narowistej brutalności i niebezpiecznej spontaniczności. I choć nie ma sprzęgła antyhoppingowego nigdy nie zdarzyło się, by tylne koło poszło bokiem (na śliskiej nawierzchni, podczas hamowania silnikiem czy zmiany biegów).

- Przy tym stopniu sprężania 12:1 nie ma potrzeby stosowania sprzęgła antyhoppingowego. I choć zastosowanie jego wpływa na poprawę bezpieczeństwa, zdecydowały głosy księgowych – tłumaczy Marek Baźmirowski, SMH Toruń, Autoryzowany Salon Hondy

Jak zwykle w Hondzie, każdorazowe uruchomienie silnika i zapięcie pierwszego biegu , przy wyciągniętym podnóżku, kończy się  wyłączeniem zapłonu. Świetna sprawa,  znacząco poprawiająca bezpieczeństwo roztargnionych i ciągle goniących za szczęściem motocyklistów.

Posuwamy cztery litery na całkiem wygodną kanapę i w drogę.  „Szerszeń” jest doskonale wyważony i zbalansowany, a długość 2085 mm idealnie pasuje do jazdy miejskiej. Nasz Hornecik jest całkiem lekki, mobilny i piekielnie zwrotny. To z kolei pomaga w lawirowaniu pomiędzy przeszkodami i samochodami pod światłami na Piotrkowskiej czy Marszałkowskiej. Pamiętaj jednak, że nie wszędzie traktują przyjaźnie motocyklistów. Czasem możesz oberwać drzwiami. Na szczęście stolica zaprzecza takim rytuałom!

Przekręcając kluczyk w stacyjce, praktycznie od razu zgłasza się charakterystyczny warkot 4-cylindrowej jednostki. I nie ma znaczenia czy Honda stała tydzień w garażu, czy mokła na potęgę podczas zlotu w Karpaczu. Zawsze odpali za pierwszym razem.

Zarówno w dolnym, jak i górnym zakresie zagra z wirtuozerią orkiestry „Sinfonia” Jerzego Maksymiuka. W środkowym przedziale  obrotów jest już gotowa na szaloną solówkę Jimmy’ego Page’a  z Led Zeppelin.

Pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna, a dostęp do wszystkich przełączników intuicyjny. Nie musisz włączać świateł, inżynierowie zrobili to za Ciebie, reflektory mijania z żarówkami H4 bezproblemowo rozjaśnią przedpole,  nawet w osławionym Wąchocku.

Zaraz po włączeniu zapłonu temperatura płynu chłodzącego osiąga 35 st. Celsjusza, by  w największe upały nie przekroczyć granicy 78-83 st. C.  Nawet w warszawskim korku wskaźnik pokazywał zaledwie 84 st. C. Wynika stąd  jasny przekaz, chłodzenie i smarowanie silnika zaprojektowano wzorowo, z dużym zapasem.  Wspomniany Naoshi Itsuoka, sprytny japoński inżynier  przewidział, że europejski właściciel dość często będzie ganiał Hondę,   aż do progu odcięcia.

Niestety, brak owiewki i miejskie przeznaczenie tego bike’a nie predysponuje go do bicia rekordów prędkości. Już powyżej 180 km/h turbulencja powietrza daje znać, że dalsze przyspieszenie nie ma sensu (aczkolwiek nadal możliwe). Rośnie wtedy drastycznie zużycie paliwa, pojawia się typowy objawy braku panowania nad pojazdem, jazda staje się nerwowa, jak na opuszczonej przez Chińczyków autostradzie A2. Dochodząc do progu odcięcia masz już 237 km i brak motywacji do dalszego podkręcania Horneta. Jazda staje się mało przyjemna, a uderzające w kask osy sygnalizują rozbrat rozumu nad zdrowym rozsądkiem.


Skutkuje, wracamy do przelotowych 5-6 tys. obr./min. i średniego zużycia paliwa w granicach 5 l/100 km. Jeśli chcesz, każdorazowe odkręcenie manetki jest spontaniczne i natychmiast eksploduje maksymalna mocą 102 KM. Jeśli zachowasz umiar i utrzymasz 4,5 tys. obr./min możesz sobie pogratulować. Hornet odwdzięczy się wtedy średnim zużyciem 4,3 l/100km! (patrz zdjęcie)

Zawieszenie: twarde, ale wyjątkowo bezpieczne

W ciasnych winklach możesz czuć się pewnie, a jazda na kolanie w żaden sposób nie wytrąca z równowagi poprawnie zestrojonego zawieszenia. Wprawdzie jest twarde, nawet niekiedy za twarde, ale dodajmy - bezpieczne i przewidywalne. Masz pewność, że gość trzymający stery panuje nad całością. Taki jest „szerszeń” i już.

Masz też  możliwość nastawienia wstępnego sprężyn,  ale w jeździe turystyczne zadowolą kierowcę fabryczne nastawy. Uprzedzamy jednak, iż na typowej polskiej drodze (o wielkim stopniu poprzecznych szykan), podczas ostrego hamowania przednią klamką,  Hornet ma tendencje do nurkowania. Sprężyny i czynnik tłumiący w przednich lagach, może w tym momencie  niezbyt komfortowo wytłumić powstałe oscylacje. W każdym innym przypadku, nie odczuwa się dyskomfortu z powodu braku regulacji dobicia sprężyn, zbędny jest także amortyzator skrętu.

Mówiąc wprost i na temat, Hornet jest wybranym „modelem”, ulubieńcem każdego krawca z pracowni włoskich i japońskich stylistów. To wzorzec w swojej klasie, jak kiedyś Naomi Campell pracująca dla Versace i Diora. Aczkolwiek jest mała różnica, Naomi traciła... włosy, Honda za to nie traci na wartości!

Skrzynia biegów: gładka jak pupa niemowlęcia

Pamiętam jeszcze 6-biegową skrzynię z CBF600. Nie była wzorem doskonałości, szczególnie przy szybkim zapinaniu trzech pierwszych przełożeń. Tu jest inaczej, a do „krótkiej” pozycji klepania  lewą nogą trzeba się przyzwyczaić. Później tylko wystarczy wbijać poszczególne biegi z lekkością i pożądaną gładkością. Początkującym przydałby się jednak wskaźnik zapiętego przełożenia, jak w Auguście F3.

fot. Krzysztof Golec

Sprzęgło, mokre, wielotarczowe nie powoduje zmęczenia lewej dłoni. Klamka zamyka się łatwo, nawet kobieta będzie zadowolona i nie poprosi serwisanta o regulację.

Świetnie spisują się także heble Nissina,  z tarczą 296 mm i 3-tłoczkowymi zaciskami  C-ABS (Combined ABS). Docenisz tę nowinkę Hondy na śliskiej nawierzchni czy asfalcie pokrytym piaskiem.

Jednostka napędowa: lubi wysokie obroty

Lekka głowica magnezowa i aluminiowy karter z czterema cylindrami (osadzonymi rzędowo) nie przenosi wyczuwalnych drgań na ramę i kierownicę. Nie jest to wprawdzie nowa konstrukcja, tylko udany przeszczep z modelu CBR600RR. Inżynierowie musieli jednak stłumić zachcianki tej narowistej jednostki. Nowe oprogramowanie ECU, wtryskiwacze Keihina,  przepustnica sterowana bezprzewodowo wire-by-wire oraz układ zapłonowy PGM-FI bezproblemowo generuje co najmniej 102 KM przy 12000 obr./min. Jest ogień i to się czuje już od 3,5-4 tys. obr./min.

Całkiem spory moment obrotowy i poprawnie zestrojona charakterystyka zewnętrzna, bez zbędnych fajerwerków i dodatkowego doładowania, progresywnie wyzwala uśpioną dotąd moc. Jeśli trzeba,  natychmiast odpala piekielne żądło streetfightera.

W konfrontacji z Suzuki Bandit 1250SA  nie odstępowała na krok, co więcej, była gotowa do natychmiastowego ataku, jak afrykańska pszczoła a nie europejski szerszeń. Jest tylko mała różnica, ten ostatni owad robi to delikatnie i cicho, nasz egzemplarz spontanicznie i dość głośno przy zbliżaniu się do progu odcięcia.

Można jeszcze to i owo dopracować

Porażką na linii frontu jest „hondowski etos funkcjonalności” mierzony wielofunkcyjnym zespołem wskaźników. Dodajmy z ciekłokrystalicznym wyświetlaczem, nieczytelnym obrotomierzem, mikroskopijnym wskaźnikiem rezerwy paliwa i sfuszerowanym kontrastem (tragicznie w pełnym słońcu). Jeśli przebrniemy przez ten koszmar, pozostanie nam tylko ciąg na potyczki z wiatrem.

Lusterka także nie mają pełnej regulacji i asymetrycznego pola widzenia. Intuicyjnie trzeba, a raczej należy,  skręcać karkiem w lewą lub prawą stronę. Warto też  pomyśleć o podgrzewanych manetkach i - mimo  wszystko -  przyciemnianej owiewce.

Podsumowanie
Hornet  potrafi mocno użądlić harcującą konkurencję na jednośladach o większej pojemności, z toksycznością zabójczego jadu czarnej mamby. Kiedy odkręcisz manetkę na maksa, naked jest przygotowany na każdy rozkaz swojego władcy. Jeśli nie zależy Tobie na osiągach z planety CBR600RR czy GSX-R750, a wystarczy  jedynie szybkie lawirowanie w miejskim korku  - od czasu do czasu - wypad na Mazury, to możesz być pewny dozgonnej wierności „szerszenia”. Ma tę kolosalną przewagę nad agresywnym pitbulem ze schroniska po przejściach, że nie zaatakuje skrycie swego pana. To ty decydujesz, kiedy chcesz użądlić ofiarę! 

 

Wybrane dane techniczne      Honda CB 600F Hornet        Yamaha FZ8   Kawasaki Z750R

pojemność skokowa  [ccm]                 599                                      779                   748

typ silnika       4-cylindrowy, rzędowy, 16-zaworowy, dohc

stopień sprężania                                12:1                                   12:1                 11,3:1

moc maksymalna [KM] przy  [obr./min]   102/12000                    106,2/10000       106/10500

max moment obrotowy [Nm] przy [obr./min]    62/10500                82/8000            78/83000

prędkość max  [km/h]                    230/ 230 test                              b.d.                 b.d.

przyspieszenie od 0-100 km/h   [s]     3,6 test                                   b.d.                 b.d.

wymiary (dł./szer./wys.)  [mm]         2085/760/1090                2140/770/1065    2085/795/1070

rozstaw osi  [mm]                               1435                                  1460                 1440

masa własna [kg]                                202                                    216                   227

rama                    aluminiowa, centralna belka grzbietowa     aluminiowa, rurowa   stalowa, grzbietowa

skrzynia biegów                                                        6b.

średnica gardzieli przepustnicy          36 mm                                   b.d.                 b.d.

zawieszenie przednie  up-side down   41 mm                       up-side down 43 mm    up-side down 41 mm

zawieszenie tylne       podwójny wahacz aluminiowy                        wahacz          uni-track

opony  przód/tył                 120/70-ZR17M/C(58W); 180/55-ZR17M/C(73W)

hamulce p/t     296x4,5 3-tłoczkowe Nissin/240x5 1-tłoczkowy      310 mm/267 1-tłoczkowy      300 mm 4-tłoczkowe/250 1-tłoczkowy

średnie zużycie paliwa [l/100km]      5,5/ 4,3 test (do 110 km/h)     b.d.                   b.d.

poj. zbiornika paliwa [l]                    19                                        17                    18,5

cena  [tys. zl]                               31.200                                 36.900                 35.900

gwarancja                                                   2 lata bez limitu kilometrów

fot. Krzysztof Golec \ tylko 4,3 l/100 km                 

Zalety: dynamiczny silnik, oryginalny i świeży design, perfekcyjna skrzynia biegów, skuteczne hamulce, wygodna pozycja za kierownicą, zbiornik paliwa o poj. 19 litrów, doskonałe własności jezdne, bezpieczny  w sportowej jeździe na winklach, perfekcyjny system chłodzenia, wyjątkowo przyjemny sound układu wydechowego, wysoka bezawaryjność jednostki napędowej liczona na  ok. 100 tys. km, niska utrata wartości, bardzo staranne wykonanie

Wady: zespół wskaźników nieczytelny w słońcu, brak owiewki odczuwalny przy większych prędkościach, duże zużycie paliwa przy bardzo szybkiej jeździe, brak kontrolki rezerwy paliwa,  innych ciągle szukamy

Od redakcji: redakcja dziękuje Hondzie Poland w Warszawie za udostępnienie modelu CB600F Hornet do redakcyjnego testu

 

 

Autor, zdjęcia: Krzysztof Golec | 2011-07-21 23:37

 

Wykorzystywanie materiału i zdjęć, bez zgody autora i redakcji autoflesz.com - zabronione, chronione prawem autorskim 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.