Niestety, w Wilnie jest coraz mniej miejsc, gdzie polski język jest słyszalny jak dawniej. To nas zaskoczyło, bo będąc tu jeszcze przed pandemią można było bezproblemowo porozmawiać po polsku. Dziś, zarówno w hotelach, instytucjach kultury, a nawet kościołach... ich przedstawiciele - z pewnością znają polski - ale wolą prowadzić konwersację po angielsku. Przyjęliśmy to, ale kolejnym zaskoczeniem był kościół św. Rafała, gdzie siostry zakonne, a nawet wilnianki podchodziły do nas z informacją, że msza odbędzie się w j. polskim.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nie pytaliśmy dlaczego, bo pewnie takiej prostej odpowiedzi byśmy nie usłyszeli. Jakkolwiek by na to nie spojrzeć kościół w dzielnicy Śnipiszki (przed 1945 roku ul. Wiłkomierska) jest prawdziwa ostoją polskości. Księża, siostry zakonne bezproblemowo mówią w naszym języku (z oczywistym litewskim akcentem), co więcej, chętnie opowiadają o jego dziejach, zagmatwanych kartach historii. Kościół św. Rafała, to także świątynia, gdzie nasi pradziadkowie, dziadkowie, ojcowie kilku pokoleń Polaków przyjmowali chrzest św. (a także zawierali związki małżeńskie). Dziś opowiadają wnukom i prawnukom o tym miejscu, pięknej dzielnicy, słynnym "Zielonym Mostku" i kaplicy (której już nie ma).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Kościół i wspólnota parafialna zajmują jedno z najpiękniejszych miejsc stolicy Litwy. Tu na wzgórzu, nad brzegiem Wilii zbudowano kościół św. Rafała Archanioła. Obecnie kończy się tu remont elewacji zewnętrznych, mimo to świątynia jest cały czas czynna i zaprasza do zwiedzania (wyciszenia i kontemplacji). Prawdę mówiąc, nie spotkaliśmy kościołów zamkniętych na cztery spusty, jak w Polsce (za wyjątkiem kościoła św. Kazimierza).
Niektórzy goście z Polski dopatrują się w lokalizacji tej świątyni boskiego wsparcia, a architekci i budowniczowie dokonali całej reszty. Niestety bieg historii nie oszczędził temu miejscu bolesnych ciosów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Jesteśmy dość starą wspólnotą, którą ja czasem żartobliwie nazywam „wiejską w środku miasta” bo jeszcze względnie niedawno były to obrzeża miasta. Parafia jest więc o głębokich tradycjach naszych dziadów, pradziadów i w tej chwili wspólnota zrzesza mniej więcej 95 tysięcy wiernych, co nie oznacza, że wszyscy są praktykujący – mówił dla Kuriera Wileńskiego b. ks. proboszcz Arūnas Kesilis
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Dziś tak się wiele rzeczy pomieszało, że czasem niektórzy nawet nie wiedzą, do jakiej parafii należą, bo albo tak rzadko przychodzą do kościoła, albo biegają po różnych kościołach. Generalnie jednak mamy mocne korzenie i silny trzon wiernych — opowiadał ks. proboszcz
Kościół św. Rafała przetrwał czasy sowieckie, w przeciwieństwie do niedawno opisywanej bazyliki archikatedralnej w Wilnie, także był przeznaczony na koszary i magazyny.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / figurka Matki Boskiej z wyburzonej kapliczki...
- Mieliśmy jednak to szczęście, że nasz kościół nie był zamknięty podczas sowieckich czasów. Czasem z większymi, czasem z mniejszymi stratami, ale przetrwaliśmy i nie trzeba było tworzyć parafii od nowa, jak to się zdarzało innym kościołom - opowiadał b. ks. proboszcz
- W takiej parafii jest lżej pracować, bardziej wzrasta wiara, ma się ludzi, na których zawsze można polegać, z wieloma się obcuje i spotyka osobiście, a jak się kogoś z nich nie widzi w kościele, to w sercu budzi się pewien niepokój, czy aby coś złego się nie stało - przekonywał b. proboszcz Arūnas Kesilis
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Warto dodać, że tuż przed kościołem stoi figura Matki Bożej, podobno łaskami słynąca, co więcej – zawsze jest u jej stóp pełno świeżych kwiatów. Rzeczywiście, przy samym kościele też zauważyliśmy ciekawą roślinność, o którą dba tutejsza wspólnota.
Na terenie parafii działa pięć chórów, które dość często dają znać o sobie przy akompaniamencie kościelnych organów z 1888 roku. Wewnątrz świątyni panuje doskonała akustyka, co dodatkowo sprzyja takim koncertom. Dumą księdza proboszcza jest także działają tu klub Anonimowych Alkoholików (AA), prowadzony przez tych, co wyszli z nałogu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden, nieprzypadkowy dar niebios. Opisywany przez nas kościół ma swego patrona św. Rafała Archanioła, którego zarówno księgi chrześcijańskie, jak i żydowskie nazywają jednym z siedmiu najwyższych duchów niebieskich, księciem aniołów. Dodajmy, iż obecnym proboszczem jest ks. Mirosław Grabowski, to on wraz ze swoimi wikariuszami stara się o dotacje na remont tej świątyni.
Z historii kościoła św. Rafała Archanioła
Kościół ufundowany w 1703 roku dzięki staraniom magnata Michała Koszczyca, napotkał już na samym początku na pierwsze przeszkody – opóźnienia w pracach, pomimo oddania dużej działki budowlanej i wsparcia finansowego przez rodzinę Sapiehów. Główne prace trwają w latach 1715-1730, aczkolwiek wyposażanie świątyni trwało do 1740 roku. Początkowo był to kościół podmiejski dla oddalonej od centrum Wilna dzielnicy Śnipiski.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pierwszymi zarządcami świątyni byli oo. jezuici, wybudowali przy okazji - tuż obok - zespół klasztorny. Po kasacie zakonu jezuitów, całość przejmują pijarzy, ale nie mogli utrzymać tak dużej substancji trwałej. To oni sprzedają część klasztoru. Nowi właściciele urządzili planowali urządzić tu koszary.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pisaliśmy wcześniej o cerkwi św. Ducha, gdzie żołnierze napoleońscy (stacjonowali) zniszczyli i sprofanowali cerkiew i monaster św. Ducha. Tu także żołnierze Napoleona dokonali wielu poważnych zniszczeń, rozszabrowano nawet wyposażenie kościoła (1812), sprofanowano szczątki pochowanych tu ojców. Później władze carskie, po stłumieniu powstania listopadowego (1832), po raz kolejny, nie uszanowały tego miejsca (urządzono tu magazyny, zniszczono ślady polskości).
Po długich staraniach władz kościelnych, dopiero w 1860 roku kościół zwrócono wiernym; przystąpiono do niezbędnych renowacji i modernizacji. Nadal nie ma tu prawdziwej plebanii czy domu parafialnego.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kwiaty bzu w przykościelnym kościelnym ogrodzie...
II wojna światowa
II wojna światowa także nie oszczędziła tego świętego miejsca, w czerwcu 1941 roku bomba lotnicza trafiła w kościół powodując kolejne zniszczenia (jednak nie wybuchała), ale zginęło wielu wilnian chroniących się w podziemiach. Legenda głosi, że niemiecki lotnik Junkersa Ju-87 miał inne zadanie - zbombardowanie "Zielonego Mostu" - nie trafił, ale po zajęciu przez Niemców Wilna przyszedł do kościoła św. Rafała i ofiarował znaczną sumę na jego odbudowę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Po zakończeniu działań wojennych przystąpiono do odbudowy zniszczeń, a pod rządami sowietów, kościół uniknął tragicznych losów, jakie dotknęły inne kościoły w mieście, w tym archikatedrę. Jednak nie za darmo... kilka razy był czasowo zamknięty, a kapłanów omijających zakazy i nakazy wywożono w głąb Rosji. Kościół wymagał gruntownego remontu, który przeprowadzono dopiero w 1975 roku.
Obecnie kościół św. Rafała jest zabytkiem późnobarokowym, w ołtarzu głównym jest obraz „Święty Rafał Archanioł wznoszący się do nieba”, dzieło mistrza Szymona Czechowicza. Najprawdopodobniej ołtarz główny, to projekt kolejnego znakomitego mistrza pochodzącego z Niemiec Jana Krzysztofa Glaubitza (wykonawcą tego dzieła miał być Johann Tobias de Dyderstein, po 1752 r.).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Warto wspomnieć, że przy "Zielonym Moście" stała kapliczka, którą podczas przebudowy dzielnicy wyburzyli sowieci; na tym miejscu stoi teraz drewniany krzyż.
Organy - dzieło Floriana Ostromęckiego, znanego organmistrza z 1888 roku. Posiadają dwa manuały i - co ciekawe - jak dotąd nie były przebudowywane. Są nadal sprawne, ale ks. proboszcz wspominał o ich modernizacji. Przypomnijmy, że w kościele panuje doskonała akustyka, niemal jak w sali koncertowej, dlatego koncerty z udziałem uznanych organistów cieszą się uznaniem nie tylko wilnian, ale także Polaków przyjeżdżających tu aby zobaczyć, posłuchać, poczuć atmosferę polskości swoich pradziadków, dziadków, ojców.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Podsumowanie - ciekawostki
Historia kościoła jest nieusystematyzowana, często podawane są tylko ważniejsze daty i wydarzenia, które nie zawsze są oparte na dokumentach źródłowych. Jakże często autorzy w tych opracowaniach nie opierają się na faktach, dokumentach kościelnych, ale chętnie rozpisują się o duszpasterzach czy okołokościelnych wydarzeniach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / w październiku 2023 roku kard. Dziwisz odwiedził kościół św. Rafała i przekazał relikwie JPII...
Warto przypomnieć, że dokumenty źródłowe wskazują, że już 1697 roku wojewoda Kazimierz Jan Sapieha daruje dzielnicę Śnipiszki oo. jezuitom. Z historycznego punktu widzenia świątynia miała dwóch fundatorów: Michała Koszyca i Michała Kazimierza Radziwiłła.
Papież Klemens XIV w roku 1773 ogłasza kasatę jezuitów i zakon ten opuszcza klasztor i Litwę. Po przejęciu kościoła i klasztoru przez pijarów, ojcowie sprawują tu posługę przez ok. dwadzieścia pięć lat. Litwa wtedy była w składzie imperium rosyjskiego. Stąd wszelkie ustawy dla kościołów i klasztorów katolickich wydawano za podpisem cara. Jakże często zakazywano prowadzenia mszy św. szczególnie w j. polskim.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /kościół zbudowano na niewielkim wzniesieniu, stąd piękny widok na Wilno i bystrza Wilii...
W byłym klasztorze znajduje się obecnie „Departamentu ochrony spuścizny kulturalnej przy Ministerstwie Kultury”, który należy do państwa, a w budynkach przyklasztornych – warsztat samochodowy, garaże, kawiarnia i liczne firmy. Przykościelny cmentarza praktycznie nie istnieje, powstały tu wieżowce, budynki korporacji, markety. Ziemię z cmentarza, często ze szczątkami pochowanych tu ludzi, także profesorów Uniwersytetu Wileńskiego, wywożono w nieznane miejsca (lub zrzucano do Wilii). / Źródło: Krystyna Grelecka, "Historia parafii św. Rafała Archanioła w Wilnie/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jak powiedzieliśmy, w obecnym „Departamentu ochrony spuścizny kulturalnej przy Ministerstwie Kultury” - gdzie dawniej mieścił się klasztor jezuitów urządzono wystawę obrazów (zdjęć) dawnej zabudowy dzielnicy Śnipiski i kościoła św. Rafała. Można porównać, jakie zmiany zaszły w okresie I i II wojny światowej - do czasów obecnych.
Dziś Wilno to miasto dużych kontrastów, z doskonałą komunikacją, dbałością o historię, dobre hotele, gdzie język polski nie jest już tak afirmowany jak dawniej. Dziadkowie, którzy jeszcze żyją i mogę tu przyjechać (z wnukami, albo wycieczką) już nie poznają przebudowanych ulic np. na Antokolu czy w dzielnicy Śnipiski; kościoły zaś (i wartkie nurty Wilii) stanowią nadal - choć lekko zatarty - obraz dawnego Wilna. Jakkolwiek by nie oceniać stolicy Litwy, miasto jest piękne, z wieloma restauracjami, specjałami kuchni wileńskiej (kwas chlebowy, kołduny, cepeliny czy kugelis). Niestety, wypad w czasie majówki był zbyt krótki, aby zobaczyć więcej, ale pewnie jeszcze tu wrócimy. Naprawdę warto!
- przeczytaj także:
- Cerkiew Świętego Ducha w Wilnie – jedna z najlepiej ocenianych świątyń prawosławnych
- Bazylika archikatedralna w Wilnie – od niedawna udostępniono krypty i podziemia do zwiedzania
redakcja autoflesz.com