Hel, środek czerwca. Do tego rejonu Umocnionego przyjeżdżaliśmy kilka razy, aby zobaczyć zarówno Port Wojenny, dewastację substancji trwałej po stacjonujących tu jednostkach wojskowych, wraki okrętów zatopione w morskiej toni, jak i inne atrakcje. Nie zwiedzaliśmy konkretnych stanowisk umocnionych, baterii przeciwlotniczych (w tym bateria Laskowskiego), aż do teraz... Niestety... padało!
fot. Krzysztof Golec,); autoflesz.com
W celach turystycznych każdy dzień jest dobry na odwiedzenie Helu, w celach aktywizujących odkrywców militarnych tajemnic Rejonu Umocnionego warto przyjechać np. w sobotę lub niedzielę i zatrzymać się na bezpłatnym parkingu przed Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu (domarsz bez samochodu ok. 600 m). Kiedyś było to niemożliwe, bo Hel był rejonem utajnionym; przekraczanie strefy półwyspu wiązało się z kontrolą, przepustkami, z wjazdem na teren zmilitaryzowany. Dziś każdy może tu przyjechać, zwiedzić to co go interesuje, pospacerować główną uliczką Wiejską (główny deptak o dł. 900 m z licznymi restauracjami i pubami).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ bateria 406 mm Schleswig - Holstein i umocnienia do jej obsługi...
Historia tego miejsca zasługuje na film fabularny
Nas jednak najbardziej interesowała militarna historia Helu. Przypomnijmy zatem, iż 9 maja 1945 roku – stacjonujące tu wojska niemieckie poddały się, a Rejon Umocniony przejęło Wojsko Polskie. Wtedy zagadką poliszynela było wyposażenie i umocnienie tego najbardziej wysuniętego cypla w granicach powojennej Polski.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Największe, nadal w dobrym stanie obiekty to: bunkry pozostałe po zdemontowanej gigantycznej baterii niemieckiej 406 mm Schleswig - Holstein, dwa magazyny, trzy stanowiska artyleryjskie i wieża kierowania ogniem. Warte zobaczenia także baterię por. Laskowskiego (na cyplu helskim). Gigantyczna bateria Schleswig-Holstein, została jednak w 1941 roku zdemontowana i rozkazem Hitlera przetransportowana do obrony wybrzeży Francji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Niestety, Wojsko Polskie nie mogło utrzymywać tak licznego garnizonu w Helu. Większość terenu pozostawała bez nadzoru, wtedy rozpoczęła się rabunkowa dewastacja wszystkiego, co udało się wyrwać, zdemontować, rozszabrować i sprzedać na złom. Gigantyczne szkody powstały dla przykładu na stanowisku ogniowym "Bruno" – rozszabrowano wszystkie elementy metalowe, kable miedziane, a nawet łóżka polowe.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ fot.1 pamiątki po kmdr. Przybyszewskim
Skoro państwo i Wojsko Polskie ( wtedy milicja)) nie mogły opanować dewastacji mienia, grupa miłośników helskich militariów, która później utworzyła sekcję militarną Stowarzyszenia "Przyjaciele Helu", wzięła sprawy w swoje ręce. Dzięki staraniom zapaleńców, eksploratorów i miłośników militariów udała się zatrzymać proces niekontrolowanego niszczenia mienia, szabrownictwa. Tylko dzięki nim udało się ocalić pozostałe budowle militarne, gniazda oporu oraz olbrzymie bunkry (gdzie obecnie jest muzeum) baterii Schleswig-Holstein. Co więcej, udało się wpisać do rejestru zabytków, to co pozostało po baterii. Do dziś fundacja nie otrzymuje żadnych subwencji od państwa i rządu (poprzedniego i obecnego).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ fot.1 pamiątki po kmdr. Przybyszewskim
Muzeum Obrony Wybrzeża im. kmdr. por. Zbigniewa Przybyszewskiego
Muzeum Obrony Wybrzeża to olbrzymie bunkry, pomieszczenia po największej na świecie baterii 406 mm Schleswig-Holstein. Wtedy wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku - dziś miejsce to udostępnione jest do zwiedzania, wykonano prace umożliwiające ogląd życia marynarzy, od kuchni, poprzez magazyny torped, izbę chorych czy magazyny amunicji (dodatkowo wyświetlane są filmy).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jest też kolejka wąskotorowa, która dowoziła amunicję, torpedy, sprzęt i wyposażenie. Całość, tematycznie ulokowano w izbach zamienionych na ekspozycje muzealne. Wokół muzeum rozstawiono armaty p/lotnicze (głównie produkcji radzieckiej), łodzie patrolowe, przekroje torped, samochody wojskowe, a nawet kuchnie polowe.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ciekawostki:
- tuż przy samym wejściu helska jaskółka uwiła swoje gniazdo, które fotografują goście i miłośnicy artefaktów;
- we wrześniu 1941 roku Niemcy urządzili w helskim porcie wojennym Techniczną Grupę Szkoleniową U-bootów ADRU-front
- w Helu założono zakład doświadczalny prof. Helmutha Waltera tj. nowatorskich napędów U-bootów, pod wodą (w zanurzeniu) mogły rozwinąć prędkość 28 węzłów(!). Mało znane są także prace niemieckich naukowców w zakresie nowatorskich akumulatorów do okrętów podwodnych. Niestety nie mamy twardych dowodów, ze takie prace prowadzona w Helu;
- specjaliści firmy Siemens prowadzili szeroko zakrojone badania nad nowymi radarami dalekiego zasięgu z układami do tłumienia TES (odbicia od przedmiotów terenowych w miejscu stania radaru).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W wieży kierowania ogniem znajdują się wystawy tematyczne:
- wystawa poświęcona pisarzowi - maryniście kpt. ż.w. Olgierdowi Borchardtowi;
- odtworzone "siódme niebo" - mieszkanie kpt. ż.w. Olgierda Borchardta;
- wystawa: "Polski wywiad w czasie II wojny światowej";
- wystawa audiowizualna: "Ciekawostki najcięższej artylerii - historia największych armat świata";
- wystawa sprzętu łączności wojskowej;
- wielka mapa poglądowa Półwyspu Helskiego;
- wystawa modeli pojazdów pancernych II wojny światowej;
- bateria Laskowskiego.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Niestety, nie wszystko da się zobaczyć, spenetrować podczas wyjazdu z pobliskiej Karwi, między śniadaniem a kolacją. Warto dla przykładu zobaczyć bateria nr 31 im. por. Heliodora Laskowskiego - najpotężniejszą w Helu. Dziś zamiast stać w Helu jest umieszczona w gdyńskim muzeum.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
To jedyna taka bateria w przedwojennej Polsce - zwana od 1937 roku imieniem jej twórcy, kmdr. Heliodora Laskowskiego. Składała 4 szwedzkich armat Boforsa wz. 30 o kalibrze 152,4 mm (donośność 26 km). Może następnym razem uda się zobaczyć to wyjątkowe stanowisko ogniowe. Warto dodać, że strona polska starała się nawiązać kontakt z firmą Bofors ws. kompletnej armaty, ale bezskutecznie. Obecnie jest ram replika armaty typy pruskiego. Dodajmy, iż bateria Laskowskiego prowadziła celny ogień do pancerników Schlesien, a także słynnego Schleswig-Holsteim.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pasjonaci ratują najcenniejsze elementy Rejonu Umocnionego
Dopiero we wrześniu 2007 roku - na uporządkowanym i przygotowanym własnymi siłami terenie – powstaje Muzeum Obrony Wybrzeża im. kmdr. por. Przybyszewskiego. Dzięki wsparciu sponsora - Dyrekcji Generalnej Poczty Polskiej – na stanowisku nr 4 baterii Laskowskiego, odbyły się uroczyste obchody 100 - lecia urodzin jej legendarnego dowódcy, kmdr. por. Zbigniewa Przybyszewskiego.
W Muzeum Obrony Wybrzeża można też obejrzeć miniwystawę poświęconą dowódcy baterii - kpt. mar. Zbigniewowi Przybyszewskiemu, który był niesłusznie oskarżony o działanie przeciw PRL. Kpt. Przybyszewski został stracony w 1952 roku, ale dopiero decyzją Naczelnego Sądu Wojskowego z 24 kwietnia 1956 został zrehabilitowany.
Przebieg działań wojennych we wrześniu 1939 roku potwierdził słuszność koncepcji por. Laskowskiego (zastosowania dalekosiężnych dział do obrony polskiego wybrzeża) i jego baterii. Hel bronił się długo i skutecznie, przeciwko wielokrotnie silniejszemu przeciwnikowi, poddając się po 32 dniach tylko ze względu na bezsensowność dalszej obrony ( jednak kpt. mar. Zbigniew Przybyszewski nie chciał poddać Helu).
Muzeum jest czynne, ciekawostki:
- od godz. 10-18;
- bilet normalny (skansen + muzeum) 23 zł, ulgowy 17 zł;
- karnet na wszystkie obiekty muzeum: 50 zł, ulgowy 40 zł;
- parking bezpłatny, wjazd do skansenu tylko za okazaniem przepustki.
- w oddalonym terenie muzeum jest strzelnica bojowa, gdzie można odbyć strzelanie z ostrej amunicji,
- ciekawostka jest także to, że jest możliwość odbycia przejażdżki kolejką wąskotorową.
Krótkie CV - kmdr por. Zbigniew Przybyszewski (ur. 22 września 1907 w Giżewie, zastrzelony 16 grudnia 1952 w Warszawie). Podczas kampanii wrześniowej w 1939 dowodził baterią nr 31 tzw. cyplową zwaną baterią im. Heliodora Laskowskiego w Helu. Tuż po o II wojnie światowej był dowódcą 31 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej i szefem Służby Artylerii Marynarki Wojennej. Po sfałszowanym zarzutem działalności szpiegowskiej (tzw. spisek komandorów) został skazany na karę śmierci w 1952 roku; prezydent Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Dopiero w 1956 roku, decyzja Naczelnego Sądu Wojskowego został zrehabilitowany.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Na początku 1933 wyznaczono go zastępcą dowódcy ORP „Krakowiak”, a pod koniec roku przeszedł do Kadry Floty w Gdyni na dowódcę kompanii. W 1934 został oficerem artylerii na okręcie podwodnym ORP „Wilk”. W latach 1935-1936 przebywał w Ośrodku Szkolenia Jachtingu Morskiego, początkowo na stanowisku zastępcy komendanta, a później komendanta jednostki. W 1936 objął funkcję zastępcy dowódcy torpedowca ORP „Mazur”, a od 1937 pływał jako I oficer artylerii na niszczycielach: ORP „Burza” i ORP „Błyskawica”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / listy do prezydenta Bieruta o prawo łaski dla kmdr Przybyszewskiego...
Po kapitulacji Helu 2 października dostał się do niewoli i przez resztę wojny znajdował się w oflagach: XVIII B Spittal i II C Woldenberg.
Kiedy w 1945 nastąpiło wyzwolenie zdecydował się powrócić na Wybrzeże i rozpoczął pracę w Morskim Instytucie Rybackim w Gdyni. W tym samym roku przyjęto go do formującej się Marynarki Wojennej i wyznaczono dowódcą 2 kompanii w Szkole Specjalistów Morskich. Na początku 1946 przez krótki czas był adiutantem dowódcy Marynarki Wojennej, a w momencie utworzenia dywizjonu ścigaczy objął jego dowództwo. Pod koniec 1946 został dowódcą 31 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej.
- przeczytaj także:
Majówka nad polskim morzem: Puck, Władysławowo, Karwia, Hel
redakcja autoflesz.com