Niedawno, dzięki Toyocie Motor Poland odbył się II Wielkopolski Rajd Historyczny. Oprócz wielkiego ścigania i jazdy o kropelce były także tematy związane z historią, szczególnie Pałacu w Czerniejewie k. Gniezna. To reprezentacyjna rezydencja rodu Lipskich i Skórzewskich. Wspomnieliśmy jednak, że ślady historii prowadzą także do kolejnej rezydencji należącej kiedyś do Skórzewskich - to pałac w Lubostroniu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ na kopule pałacu umieszczono brązowy posąg Atlasa dźwigającego glob ziemski...
Tak się jakoś składa, że tematy historyczne przenikają się ostatnio z motoryzacją. Właśnie tu w Lubostroniu „Bydgoskie Klasyki Nocą” reaktywowały sezon motoryzacyjny w naszym regionie. Często tu przyjeżdżamy, a dzięki przychylności obecnych zarządców pałacu, możemy pokazywać nie tylko piękne zdjęcia najnowszych modeli samochodów, ale wspominać także o samym pałacu w Lubostroniu.
Takich miejsc jest więcej na mapie Polski, ale nie wszystkie mają to "coś"
Piękne miejsce, sporo przestrzeni, podobno świetna kuchnia i ten klimat związany z dawną historią Polski. Spróbujmy przedstawić to miejsce nieco szerzej w świetle najnowszych ustaleń historyków, nie zanudzając przy tym czytelników przepisywaniem czy kopiowaniem już istniejących źródeł.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W Polsce jest sporo ciekawych miejsc zamków pałaców, życiem tętni słynna "Dolina Pałaców i Ogrodów” na Dolnym Śląsku, skąd często wracamy naładowani pozytywną energią. Wszak to niewyczerpany temat do połączenia motoryzacji i eksploracji pozostawionych tam tajemnic. Często zresztą korzystamy z takiej możliwości przedstawienia ciekawego testu samochodu na tle pięknego zamku czy pałacu. Tak przecież powstał cały cykl tematyczny o „Dolinie Pałaców i Ogrodów”, tajemniczych Górach Sowich, pięknych zamkach i pałacach (Moszna, Kliczków, Wojanów, Czocha, Książ, Chojnik, Karpniki, Grodziec, Bukowiec czy Ząbkowice Śląskie).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Często zapominamy jednak o tym, co mamy najcenniejszego w pobliżu miejsca swojego zamieszkania, bo wolimy zamki i pałace nad Loarą czy w Szkocji. Nasza filozofia jest inna, doceniajmy co nasze, bo w ostatnim okresie byli właściciele lub ich spadkobiercy wracają do rodowych skarbów. Efekt przerasta najśmielsze oczekiwania, choć często przychodzi spadkobiercom zmierzyć się z betonową ścianą jak dr Judym w "Ludziach bezdomnych".
Ciekawostki dot. budowy pałacu
Nie ma ich zbyt wiele, ale niektóre zaskakują koligacjami z wyższych sfer, a nawet sięgają króla pruskiego Fryderyk II Wielkiego, którego podejrzewano o romans z hrabiną Marianną Skórzewską (z Ciecierskich herbu Rawicz). Nie będziemy dociekać tajemnic alkowy, faktem jest, że jej syn hr. Fryderyk Skórzewski dał potężny impuls do budowy kolejnej rezydencji rodowej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jego matka hrabina Marianna Skórzewska była postacią wybitną, dziś powiedzielibyśmy erudytką (wtedy sawantką). Oddała rękę gen. Franciszkowi Skórzewskiemu wnosząc jako wiano m.in. majętność łabiszyńską z przynależnymi parcelami i bogactwami.
Jej pierworodny syn Fryderyk, po okresie edukacji, między innymi przez pijarów, powraca na rodowe włości. Mając zaledwie 30 lat i patriotyczne wychowanie myśli o budowie okazalej rezydencji w Piłatowie, podobno wzorowanej na perełce „Villa Rotonda”. Nie chce też słyszeć kąśliwych skojarzeń nt. Piłatowa (niektórzy historycy dorzucają także niewysublimowane wersy o matce). Budowa rezydencji pochłania sporo rodowych kosztowności, ale postęp prac budowlanych jest widoczny.
Wizytówką pałacu są głowice, kopuła na wysokim tamburze i kolumny, pierwotnie przeznaczone dla kościoła Opatrzności Bożej w Warszawie. Na centralnym miejscu hrabia nakazuje wykuć rodowe hasło „Semper Recte” (zawsze godnie i szlachetnie).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / fot.2 przyjęcie hołdu mistrza krzyżackiego Ulricha von Jungingena przez królową Jadwigę, fot. 3 bitwa pod Koronowem
Na portyku zaś widnieje łaciński napis: SIBI AMICITIAE ET POSTERIS MDCCC (sobie, przyjaciołom i potomnym 1800). Budowla nowej rezydencji trwała pięć lat (1795-1800). Jednak prace sztukatorskie i dalsze wyposażanie komnat trwało znacznie dłużej. Hrabia to zadanie powierzył znanemu rzeźbiarzowi Michałowi Ceptowiczowi z Poznania.
Słynna posadzka w sali rotundowej została misternie ułożona z różnych gatunków drewna, a w jej środku umieszczono wizerunek Orła i Pogoni. Doskonale wręcz odwzorowano płaskorzeźby np. przyjęcie hołdu mistrza krzyżackiego Ulricha von Jungingena przez królową Jadwigę czy jak Marianna Skórzewska przedstawia plany budowy Kanału Noteckiego królowi Prus Fryderykowi Wielkiemu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Zwiedzając pałac podczas niedawnej prezentacji „Bydgoskich Klasyków Nocą” dotarliśmy nawet do pałacowych czeluści, które nadal skrywają rodowe tajemnice. Aktualnie trwa tu remont, ale korytarze to istny labirynt, miejsce gdzie przechowywano wysublimowane wina, armaturę do centralnego ogrzewania i magazynowania wody. Temat ogrzewania pałacu nadal nie jest dobrze rozpoznany, wiadomo jedynie że hrabia Skórzewski był wielkim orędownikiem nowości. W pałacu stosowano jednak wypróbowany system ogrzewania, oparty na piecach kaflowych (bogato zdobionych), jak również kominków.
Wermacht urządził tu kwaterę dla ścisłego dowództwa
W 1992 roku opiekę nad pałacem zaczął sprawować Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy, a od 2009 r. Pałac Lubostroń jest instytucją kultury współprowadzoną przez samorząd woj. kujawsko – pomorskiego i powiatu żnińskiego. W pałacu, oprócz ekspozycji zabytkowych wnętrz, udostępniono apartamenty hotelowe i sale konferencyjne, a w rotundzie odbywają się koncerty i spotkania z ludźmi kultury. Obowiązki dyrektora pałacu pełni Andrzej Budziak.
Po wybuchu II wojny światowej w pałacu stacjonowały oddziały Grenzschutzu i Wermachtu. Dlaczego? Niemcy usilnie pracowali nie tylko nad Wunderwaffe (cudowna broń), ale także wielostopniowym pociskiem rakietowym ”Rheinbote” (posłaniec Renu). Poligonem doświadczalnym był wprawdzie poligon Heidekraut (Wrzos) tj. teren oddalony od Bydgoszczy ok. 60 km, w tym Wierzchucin w Borach Tucholskich, ale...
W kwietniu 1943 roku „Rheinbote” był na tyle rozwiniętym pociskiem, że zaczęto myśleć o powołaniu do życia „Versuchskommando Troeller” tj. doświadczalnej jednostki artyleryjskiej Wehrmachtu, która miała testować nową broń (jej nazwa pochodziła od nazwiska dowódcy, Oberstleutnanta Alfreda Troellera). Ścisłe dowództwo zakwaterowane było właśnie w rezydencji Skórzewskich w Lubostroniu. Choć nie ma na to twardych dowodów, badacze tego okresu snują hipotezy, iż jeszcze w maju 1944 roku w Lubostroniu pojawił się Werner von Braun, animator niemieckiego programu rakietowego (z całą pewnością był w Bliźnie - Puszcza Sandomierska, poligon doświadczalny nad V1/V2).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Po zakończeniu II wojny światowej, cenne dzieła sztuki, w tym zabytkowe meble, obrazy, księgozbiory, a nawet płyty nagrobne zostały najpierw wywiezione przez Niemców, a totalnej destrukcji dokonała Armia Czerwona, później... szabrownicy. Niszczono wszystko co nadawało się do spieniężenia, dla zabawy rąbano meble, palono książki, strzelano do słynnych płaskorzeźb wykonanych przez Michała Ceptowskiego (1806 r.).
Długotrwały proces odzyskiwania dóbr rodowych
Obecnie trwa proces odzyskiwania dóbr przez hr. Leona Skórzewskiego, prawowitego spadkobiercę pałacu w Lubostroniu. Hrabia, który mieszka w Australii, zdaje sobie sprawę, że obiekt dobrze służy dobrej sprawie, a powojenny remont i utrzymanie posiadłości kosztowało krocie. Ostatnio Urząd Marszałkowski wpompował w odrestaurowanie pomieszczeń ponad 4 mln zł.
Ponieważ w Polsce roszczenia spadkobierców pozostawionych tu majątków (pałaców, zamków, manufaktur) są rozpatrywane indywidualnie, z reguły dość długo, a na mocy nacjonalizacji czy słynnego dekretu Bieruta zdążyły już przechodzić z rąk do rąk – jakże często ulegać dewastacji – dawni właściciele zwykle nie mają funduszy na wierne odtworzenie substancji trwałej. To kolejny problem dotykający piękne kiedyś pałace i zamki, dziś pozostające w stanie ruiny.
Przypomnijmy jedynie, że w Wielkiej Brytanii królowa Elżbieta II - co roku - dostaje pieniądze od brytyjskich podatników na utrzymanie dworu w ramach „grantu suwerena”, który wynosi 25 proc. wpływów z The Crown Estate. Instytucja ta zarządza królewskim majątkiem, pozostałe 75 proc. trafia do Ministerstwa Skarbu Wielkiej Brytanii. Pomimo takiej hojnej polityki fiskalnej nawet królowa nie omieszkała inwestować w rajach podatkowych 10 mln funtów /źródło: polishexpress.co.uk/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Polscy spadkobiercy mogą jedynie liczyć na dofinansowanie z funduszy unijnych, od konserwatora zabytków, czasem udaje się pozyskać granty z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Z ostatniej chwili: zespołu pałacowo-parkowego w Lubostroniu nie przejmie Leon hrabia Skórzewski – przynajmniej na razie. To sentencja wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który pozytywnie rozpatrzył skargę kasacyjną Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa na wyrok, nakazujący zwrócić majątek hr. Skórzewskiemu. Sprawę skierowano do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji.
Co to oznacza? Tylko tyle, że pałac w Lubostroniu nie wróci w ręce 85-letniego spadkobiercy – jeszcze nie wróci... Hrabia twierdzi, że rodzina straciła majątek na skutek dekretu o przeprowadzeniu reformy rolnej z 6 września 1944 roku. Na tej podstawie komunistyczne władze wywłaszczyły prawowitych właścicieli. Nieprawnie - zdaniem spadkobiercy i jego kancelarii prawnej.
Do czasu wydania prawomocnego wyroku, pałac pozostaje instytucją kultury. Tak, jak do tej pory, będą się tu odbywały imprezy (sympozja, konferencje), a turyści, fani motoryzacji mogą nadal zwiedzać zabytkowe wnętrza. Przypomnijmy, że dzierżawcą obiektu jest od 2012 Kujawsko-Pomorski Urząd Marszałkowski.
Hrabia wielokrotnie podkreślał, że nie chce, aby charakter pałacu się zmienił. Uważa, że powinna być to instytucja kultury. Dlatego jeśli majątek trafi z powrotem do spadkobierców, władze województwa liczą, że uda się go odkupić za cenę uwzględniającą inwestycje związane z utrzymywaniem obiektu. /źródło: bydgoszcz.tvp.pl/
redakcja autoflesz.com![]()