Tragiczne zakochana kobieta o której krążą liczne legendy, często nieprawdziwe, trudne do zweryfikowania. Wiele mitów o tej kobiecie czy zwyczajnych plotek – dziś trudno je potwierdzić. Jedno jest pewne, kochała jednego z największych zbrodniarzy II wojny światowej - Adolfa Hitlera, aż do samego końca. Temat ten nas zainteresował nie tylko dlatego, że miejscowi twierdzą, że willa nad brzegiem Bałtyku w Pobierowie była zamieszkana przez młodą wtedy Ewę, ale być może dlatego, że Bogusław Wołoszański - jeszcze - nie podjął tego tematu.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / willa Ewy Braun - legenda czy prawda
Od razu powiemy, że tylko najstarsi mieszkańcy Pobierowa, potwierdzają tę hipotezę. Willa, dziś rozpadająca się chałupa ogrodzona siatką, zbudowana została ekspresowym tempie, na końcu najdłuższej ulicy Pobierowa (dziś ul. Grunwaldzka, na końcu ostatnich ośrodków wczasowych, a nie - jak podają - nieistniejącej bazy ratowników). Najlepiej trafić tu pytając o Ośrodek Szkolno-Wypoczynkowy Urzędu Morskiego w Szczecinie. Jest tak dobrze zakamuflowany, że nawet goście tego ośródka przy ul. Grunwaldzkiej 2 nie wiedzieli, iż mają pod bokiem taką gratkę. Nam powiedziała o tej wilii seniorka, która na co dzień opiekuje się ośrodkiem, prósząca o anonimowość. Wszystko wskazywało na to, że to córka b. mieszkanki Pobierowa.
Willa najprawdopodobniej wybudowana w latach 30. XX w.
W 1940 roku nie było tu żadnych ośrodków, naziści umiejętnie wybrali tę lokalizacje z widokiem na morze. Pikanterii dodaje także fakt, iż swoje trzy grosze w ten projekt miał dorzucił Albert Speer, nadworny architekt Hitlera. Nawet dziś można tu zobaczyć betonowe płyty prowadzące do willi, okazałe drzewa, a nawet pozostałości po budce wartowniczej.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Willa po rozpoczęciu wojny była chroniona przez żołnierzy SS, a dostęp do Ewy Braun mieli tylko zaufani ludzie Adolfa Hitlera. Jednym z nich był Hermann Göring, minister lotnictwa III Rzeszy, który wizytował pobliską bazę lotnictwa morskiego w Dziwnowie.
Choć nikt nam tego już nie potwierdził, nadal rosną tu drzewa zasadzone przez marszałka Göringa, a zaraz po wojnie w wilii można była natknąć się na okazy z jego polowań. Jak wielu wiadomo Hermann był zapalonym myśliwym, lubił też piękne samochody i kobiety. Jego pobyt w Pobierowie był czysto służbowy, w żaden sposób nie może być traktowany, jako flirt z Ewą Braun. Miała wtedy zaledwie 28 lat i była ślepo zakochana w Adolfie Hitlerze. Prawdą jednak jest, że Göringa był sprytnym graczem i angażował się – a nawet aranżował – bliższe kontakty Hitlera z Ewą Braun. Nasza hipoteza jest nieco odmienna, rzekoma willa Ewy Braun była jedynie użyczane kochance Hitlera przez marszałka lotnictwa. Drugą willę marszalek miał bowiem w Międzywodziu.
Willa Ewy Braun – raczej zgrabnie utajniona ruina
Jak powiedzieliśmy wcześniej trudno ten zagadkowy obiekt nazwać willą. Nie dość, że obecny właściciel zarzucił jakiekolwiek plany jej odbudowy, to tak nieumiejętnie ogrodził teren, iż można się tu dostać bez większego problemu. Dziś willa jest w stanie agonalnym, powyrywane instalacje, ościeżnice, okna zabite płytą paździerzową, nawet miejscowi bezdomni omijają to miejsce. Graficiarze zrobili sobie tu jedną z ostatnich sesji, a ząb czasu spowodował zawalenie się antresoli (najprawdopodobniej ze schodami). Kilka lat po wojnie budynek o zabudowie drewnianej, ale w środku pokryty zaprawą murarską był wykorzystywany prze FWP dla ważniejszych gości. Dziś praktycznie każdy kto chce może tu wejść i „podziwiać” odcinanie kuponów od legendy.
fot. archiwum
Nadal można zarobić niemały kapitał na tej legendzie, ale ani gmina Rewal, ani obecny właściciel nie robią praktycznie nic w tym kierunku. Jeśli nic szybko się nie zmieni, to powstające tu ośródki wczasowe wchłoną tę ruinę jak operatorzy ciężkiego sprzętu w programie „Wyburzacze” TVN turbo.
Za rok, może dwa już nie zobaczycie tej atrakcji-legendy (najprawdopodobniej wybudowana w latach 30. XX w.), podsycanej przez miejscowych mieszkańców. Szkoda, bo właśnie nic tak nie elektryzuje wczasowiczów, gości i turystów jak miejscowe legendy.
Na koniec dodajmy tylko, że w książce „Spowiedź Ewy Braun” Anna Lerke, służąca i powiernica swojej pani, w ogóle nie donosie się do tej legendy. Czyżby celowo?
Ewa Braun - udawała, czy rzeczywiście była beznamiętnie zakochana?
Zanim do tego dojdziemy prześledźmy mocno skróconą biografię przyszłej pani Evy Hitler. Niestety nie możemy przepisywać życiorysu, bo to czytelnik znajdzie sam, wyłuskujemy najbardziej emocjonalne - nie mylić z pikantnymi - okresami jej życia. Jedno jest pewne, do końca razem z Adolfem Hitlerem.
W księgach kościelnych zapisano czarnym atramentem jej datę urodzenia 6 lutego 1912 roku. Nie była jedynaczką, miała dwie siostry: Ilse oraz Margarette. Jej ojciec wychowywał córki w wierze katolickiej, planował nawet wysłanie Ewy do szkoły prowadzonej przez zakonnice. Z mizernym skutkiem, gdyż panna młoda – choć zdolna i pojętna – nie garnęła się do nauki w takim stopniu, aby później pójść na wymarzone studia. Mówiono nawet, że była leniwa, ale to taka łatka przyklejana osobowością odnajdującym się znacznie później w historii.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / charakterystyczny znak - powalona sosna wskazuje, iż tu należy skręcić do willi Ewy Braun
Przecież nasza Beata Tyszkiewicz też nie skończyła studiów na warszawskiej PWST, ale karierę aktorską zrobiła. Takich przykładów jest wiele, choćby Naomi Campbell, chyba najsłynniejsza modelka na świecie.
Wróćmy do Ewy, która już wtedy interesowała się fotografią i modelingiem. Zazdrośnicy mówią między wierszami, że była nawet zgrabna. Cóż, była bardzo zgrabna i wysportowana, ale ojciec biedny nauczyciel, nie mógł zapewnić trzem córkom – jak to się ładnie mówi – godnego utrzymania. Czytelnik z pewnością oczekuje diagnozy lekarskiej młodej Ewy, darujmy to sobie i pozostawmy anatomiczne fakty lekarzom specjalistom. Podobny dylemat aktualnie toczy się w sprawie słynnej biegaczki Caster Semenii.
Choć wszystkie opcje były brane pod uwagę, 17- latka trafiła do zakładu fotograficznego Henricha Hoffmana, który później został fotografem samego Adolfa Hitlera. To był punkt zwrotny w całej karierze młodziutkiej praktykantki, która została przedstawiona przyszłemu Führerowi. Niestety, nie zaiskrzyło, z prostego powodu, pomiędzy nimi była dość duża różnica wieku wynosząca 23 lata. Niektórzy powiedzą, że to żadna przeszkoda, o ile zawzięcie będziemy studiować świat celebrytów i czytać "Życie na gorąco". Przypomnijmy tu †Andrzeja Łapickiego, który miał żonę młodszą o... 60 lat czy Apoloniusza Tajnera - skrywającego swój związek z partnerką młodszą - tylko o 37 lat! To oczywiście sprawy osobiste każdego i nikomu nic do tego. Dlatego zakończmy tę sekwencję hipotetycznym stwierdzeniem, graniczącym z pewnością, iż przyszły kanclerz III Rzeszy stronił od kobiet.
Dziś trudno powiedzieć, czy ambicje szefa zakładu fotograficznego sięgały zenitu, aby w kulminacyjnym punkcie zeswatać tę parę. Faktem jest, że w ten sposób pragnął podpiąć swoją sprężynkę w hierarchii NSDAP. Jednak nie wiedział, iż Adolf miał jeszcze kogoś bardzo ważnego w swoim zagmatwanym życiorysie. Ta osobą była kobietą, na przekór wszystkim spekulacjom ludzi piszących biografię Hitlera. Geli Raubal była córką przyrodniej siostry Hitlera, do tego inteligentna i ambitna. Geli nazywała swojego protektora „wujkiem Adi”. Zgoła inaczej traktował ten układ sam wujek Adi, jednak chemia spowodowała to, co zwykle się przytrafia się panom w średnim wieku. Nie chcąc wywołać skandalu, gdyż sam piął się na szczyty władzy, wymyślił dość sprytny plan, aby „siostrzenica” – w 1929 roku już studentka medycyny – przeniosła się do jego apartamentu przy Prinzregentenstrasse w Monachium. Sytuacja stawała się niezręczna, mało komfortowa, gdyż nawet panowie w średnim wieku wiedzą doskonale, co to jest zazdrość. W tym przypadku Geli miała tylko zakazy, nakazy, a nawet podejrzewano wujka Adi o coś więcej.
Ten niezdrowy układ zakończył się we wrześniu 1931 roku, młoda studentka medycyny popełniła samobójstwo! Hitler przeżył ten akt desperacji „siostrzenicy”, ale włosów sobie nie wyrywał. Po jakimś czasie przypominał sobie o Ewie Braun.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / jeśli nie kręci ciebie historia, zawsze możesz pooglądać zachody słońca nad Bałtykiem...
Dokładniejsze analizowanie życia Hitlera wskazuje, że mizoginistą nie był
Wspomniana Marie Raubal nie była jedyną kobietą Hitlera. David Levis, historyk, twierdzi iż wspinający się po szczeblach władzy Hitler już w 1919 miał kochankę 18-letnią Żydówkę Rosę Edelstein, rok później kolejną - siostrę swojego ochroniarza, 19-letnią Jenny Haug. Nie jest naszym celem wyliczanie kolejnych zauroczeń miłosnych przyszłego Führera, ale z pewnością potrafił się maskować, choć jak twierdzili jego najbliżsi współpracownicy nie myślał o małżeństwie – jego całym życiem miały być Niemcy.
Chyba żadna kobieta nie rozumiała wodza tak jak Ewa Braun, aczkolwiek jej ukochany, tyran i późniejszy zbrodniarz wojenny, dopiero w ostatnich dniach klęski zaufał do końca kobiecie. Żadnej jednak kochance nie przysięgał małżeństwa, jego kompleksem były... Niemcy. Biografowie i lekarze doszukują się jednak czegoś więcej, miał ponoć zdradzić kolejnej „zbajerowanej” kobiecie – nomen omen – mniszce s. Pio, że jego męskość nie zawsze idzie z rozumem.
Ocena tragicznej miłości Ewy do tyrana, a niektórzy mówią psychopaty nie jest prosta, gdyż każdy z biografów Hitlera doszukuje się kolejnych wątków z alkowy. Naszym zdaniem niesłusznie, ale z pewnością mogło to mieć wpływ nie tylko na ich relacje, ale także późniejsze przeniesieni całej frustracji, megalomanii czy marzeniach o nowym porządku świta (ze stolicą, miała bowiem powstać Germania).
Ewa stroniła od polityki, ale polubiła wyjazdy do Włoch, Francji i najprawdopodobniej do Pobierowa. Hitler nie oszczędzał na swojej powiernicy, jak powiedzieliśmy młodszej o 23 lata. Jeszcze w 1942 i 1943 roku oddał kochance samolot rządowy do dyspozycji i niemałe sumy pieniężne na zakupy.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Czy to mogło przewrócić w głowie młodej pannie?
Z pewnością, dlatego historycy zwracają uwagę na jej życie osobiste widziane z innej perspektywy. Chodzi tu głownie o dwie próby samobójcze i platoniczna miłość do oficera SS Hermanna Fegeleina. Herman doskonale wiedział, że taki numer z kochanką Führera nie przejdzie, być może dlatego Ewa Braun pokierowana dalszym biegiem spraw i „ożeniła” amanta ze swoją siostrą Margarette. Szczęście nie trwało długo, bo awansowany do stopnia generała Waffen-SS Fegelein zdradził swojego wodza (został rozstrzelany za ucieczkę z bunkra w ostatnich dniach wojny).
Dlaczego zatem Ewa trwała przy wodzu do samego końca? Nikt tego dokładnie nie wytłumaczył, bo trudno odgadnąć kobietę, zakochaną kobietę. Każdy może mieć swoją wersję, ale jedno jest prane, Ewa dość późno zrozumiała, iż wojna jest przegrana, a narodowy socjalizm i wspominana wcześniej Germania jest li tylko mrzonką Adolfa Hitlera.
Gdy na początku marca 1945 r. przyjechała z Monachium do Berlina była zjawiskiem, jak uwielbiana przez Adolfa bogini Nefretete. To wówczas Hitler – chyba po raz pierwszy – docenił wierność kobiety, bo uważał, że otaczają go sami zdrajcy, nieudacznicy i karierowicze. 29 kwietnia Hitler podyktował swojej sekretarce dwa testamenty i wziął cywilny ślub z Ewą Braun vel Evą Hitler.
Czy jest prawdą że Führer kazał po śmierci małżonków spalić zwłoki?
Oficjalna , głównie rosyjska wersja tak głosi, choć marszałek Żukow temu zaprzeczył. Ale jest coraz więcej dowodów, że zwęglone ciała na dziedzińcu bunkra Kancelarii Rzeszy nie należały do państwa Hitler. Ciała spalono, aby zamaskować oszustwo. Z odtajnionych akt brytyjskich i pracy dziennikarzy Gerrarda Williamsa i Simona Dunstana (książka „Gray Wolf”) ) wynika, że małżonkowie – przy pomocy kilku przychylnych ludzi – dostali się do Argentyny. Nieoficjalnie, Adolf Hitler - pod zmienionym nazwiskiem - zmarł w lutym 1962 roku, nieco później Ewa Braun. Hipotezę tę przedstawił Abel Basti, argentyński pisarz w swojej wydanej w 2003 roku książce.
Ciekawostki – Ewa i Adolf Hitler mieli mieć dwie córki, o których dziś krążą zaskakujące (niepotwierdzone) plotki. Nie będziemy tego komentować, bo dziś RODO kładzie klauzulę na utajnienie takiego postępowania. Co więcej, o rzekomej ucieczce tej pary miały dokładnie wiedzieć największe agencje wywiadu jak FBI czy MI6, ale w zamian za informacje o niemieckiej „cudownej broni” miały przymknąć oko. Choć to mało prawdopodobne, nie można tego wykluczyć.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Pobierowo to już kurort z prywatnymi domkami, wytwornymi willami, a nawet pałacami...
Wynika z tego, że wokół Ewy Braun pojawia się wiele hipotez i fake newsów, nawet w sprawie pobytu w Pobierowie. Miejscowi, na skutek wielokrotnego powtarzanie o tej legendzie już uwierzyli, dziś każą wierzyć kolejnym miłośnikom historii. Niezależnie od stopnia determinacji podpowiadamy – warto zobaczyć to miejsce i na własne oczy przekonać się, jak było naprawdę. Kolejną korzyścią tej wizji lokalnej jest fakt, iż my sami musieliśmy zgłębić wiedzę, czytając i oglądają - co najmniej - kilka filmów i książek. Niestety, książka "Gray Wolf" nie została wydana w Polsce, embargo na jej wydanie w naszym języku trzyma, nadal silna, masoneria.
Pobierowo – wieś, w gminie Rewal. Dziś można już powiedzieć, że to kurort, jak do niedawna Międzyzdroje. Piękna plaża z klifowym wybrzeżem, mnóstwo ośrodków wypoczynkowych i kwater prywatnych, w tym roku powstają kolejne apartamentowce „pod wynajem”, których cena zwala z nóg. Miejscowi rachmistrzowie naliczyli w 2010 roku zaledwie 1100 dusz, ale naszym zdaniem jest ich nieco więcej, gdyż niektóre ośrodki, wille, domy prywatne, a nawet uzdrowiska czynne są tu cały rok. Miejscowy cmentarz także zapełnia się każdego roku.
Już podczas majówki rozkręcano nadmorski biznes. Każdy znajdzie tu coś ciekawego, a w sezonie zabraknie miejsc parkingowych niedaleko plaży. Goście, wczasowicze i zmotoryzowani pojadą, plaska jak stół do ping-ponga, nadmorską drogą 102. Po drodze warto zaplanować sobie azymut na Kamień Pomorski (katedra i najpiękniej grające w Polsce organy barokowe). Jak powiedzieliśmy wcześniej willę Ewy Braun trzeba odwiedzić koniecznie, gdyż za kilka lat pewnie nie będzie po niej śladu, jesli gmina i obecny właściciel nie dojdą do porozumienia.
redakcja autoflesz.com![]()