Bazylika katedralna w Płocku – jedna z najstarszych pięciu katedr polskich

Gdy byliśmy na zlocie najpiękniejszych Mercedesów w Płocku obiecaliśmy powiedzieć nieco więcej o miejscowej katedrze, gdyż wokół niej, na pięknym Wzgórzu Tumskim zaparkowały prześliczne oldtimery z gwiazdą na grillu. Katedra imponuje rozmiarami i pięknem romańskiej architektury. Pomimo burzliwych  dziejów historii Polski, w tym grabieży, napadów i pożarów,  jej mury majestatycznie górują nad brzegiem Wisły, wyłaniają się z bujnej i soczystej zieleni stuletnich kasztanowców wieńczących Wzgórze Tumskie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Płocka bazylika katedralna, pomimo swoich lat i burzliwych dziejów, trzyma się mocno i będzie się trzymać aż do końca świata. Jej mury są klasycznym przykładem zabytku sprzed ponad ośmiu wieków, dziś to zlepek kilku kultur pieczołowicie kultywowanych w pobliskim Muzeum Katedralnym.

Utworzenie diecezji (1075 r.) przypisuje się Bolesławowi Krzywoustemu. Pierwotnie był tu kościół drewniany pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Tu, zdaniem Galla Anonima miał być pasowany na rycerza Bolesław Krzywousty  w 1099 r. (książę, władca Polski z dynastii Piastów, urodzony 1086-1138 w Płocku, choć bez korony królewskiej).

Wzgórze Tumskie, najważniejsza część miasta i katedra to najbardziej charakterystyczne miejsca dzisiejszego Płocka, dodajmy rozwijającego się tak szybko, jak jazda Pendolino. Ale w przeszłość nie było tak obiecująco, zaczynają się wręcz burzliwe dzieje tego konsekrowanego miejsca.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Burzliwe dzieje od samego początku istnienia
Najazd Pomorzan w latach 1126-1127 doszczętnie zniszczył drewnianą świątynię. Wtedy to z inicjatywy bp płockiego Aleksandra z Malonne  przystąpiono do budowy pierwszej kamiennej katedry. Jej konsekracja odbyła się w 1144 roku. Już wtedy jej wielkość, a przede wszystkim lokalizacja przewyższała istniejące katedry w Gnieźnie i Krakowie.

Z zapisów  Galla Anonima wiemy, że najlepsi wówczas murarze i kamieniarze wykorzystali na jej fundamenty ociosane  kwadry granitowe. Jednak znacznie więcej mówi się o wejściu do katedry - wielkie dwuskrzydłowe drzwi, bp Aleksander zamówił w magdeburskiej ludwisarni. W niewyjaśnionych dotąd okolicznościach znalazły się one w XIII (lub XIV w.) w Soborze  Sofijskim w Nowogrodzie Wielkim – nazwano je „Drzwiami Kursuńskimi”.  Mają one zagadkową historię, ale naszym zdaniem są nie mniej słynne niż „Drzwi Gnieźnieńskie”. Dopiero w 1981 roku wykonano replikę tego wspaniałego zabytku romańskiej metaloplastyki. Dziś potocznie nazywane są „Drzwiami Płockimi” -  znów zdobią katedrę, są  darem „Petrochemii Płock” dla bazyliki  katedralnej. Romańskie drzwi katedralne poświecił 28 lutego 1982 r. prymas kard. Józef Glemp.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  replikę"Drzwi Płockich" poświęcił prymas Józef Glemp w 1982 roku

To jeszcze nie koniec burzliwych dziejów katedry, bo wątki grabieży, podpaleń przewijają się aż do II wojny światowej.  W 1233 r. wzniecony pożar strawił ją niemal doszczętnie wraz z zamkiem. W 1234 r. margraf Miśni Henryk* zdobył płocki zamek, a Krzyżacy schronili się do katedry, wówczas to Konrad  Mazowiecki – jak kiedyś cesarz Neron - rozkazał podpalić  ją, aby na pogorzelisku odbudować swą rezydencję.

*/ margraf - zwierzchnik mający znacznie większe uprawnienia niż hrabia zarządzający okręgami administracyjnymi, tytuł niektórych książąt niemieckich.
Miśnia - miasto w Niemczech w kraju związkowym w Saksonii

Katedra odbudowywana i przebudowywana, ponownie została złupiona przez Prusów w 1243 r.,  kolejnej grabieży dokonali w  latach 1288-1289 Litwini.  Bazylika katedralna, po pożarach, najazdach i grabieżach wymagała solidnych prac zabezpieczających i renowacyjnych, jak dziś wymaga tego spalona katedra Notre Dame we Francji. Przy tego typu renowacjach i przebudowie wymagane są pieniądze i datki hojnych ludzi. We Francji, najbogatsze rody i wielkie firmy energetyczne, jak dotąd nie wpłaciły obiecanych 100-200 mln euro. W przypadku Płocka znalazł się kolejny luminarz, darczyńca, który uratował katedrę.  Niestety, na krótko!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Król Kazimierz Wielki po nieszczęśliwym upadku z konia na polowaniu i złożeniu ślubowania w 1370 r., nakazał gruntowne odnowienie katedry, jak książęta świdniccy w Krzeszowie. Jednak wola króla nie została spełniona, a postępująca erozja zwiększała groźby totalnej katastrofy.

Trudno dziś zaleźć kolejnych mecenasów i darczyńców, wiadomo jednak, że w  XV w. na nowo podjęto poważne prace remontowe. W 1442 r. pokryto katedrę nową dachówką, a w 1454 r. przeprowadzono kosztowną jej renowację.

Płock zyskuje na rozwoju handlu
Pokój toruński w 1466 r. przesądził o wyjątkowo pomyślnym rozwoju Płocka jako ważnego portu na Wiśle; najdłuższa rzeka w Polsce  była głównym środkiem  transportu handlowego. Podobny zastrzyk endorfin otrzymała Polska po wstąpieniu do Unii Europejskiej w 2004 roku, dziś to już Unia dwóch prędkości i podwójne standardy brukselskich elit.

Jakkolwiek by na to nie spojrzeć, Płock zyskał. W 1498 r. otrzymuje prawo budowy wodociągów, uzyskuje wiele przywilejów dzięki którym rzemiosło osiąga wysoki poziom, a mieszkańcy bogacą się na handlu.  Wpływa to na rozwój kultury i oświaty. Katedra, jako wotum narodu, przeżywa drugą młodość.
Począwszy od 1543 r. zostaje  gruntownie przebudowana, w dużej mierze w stylu  renesansowym. Pracami kierował włoski budowniczy Jan Baptysta z Wenecji. Dzisiejsza ośmioboczna kopuła z latarnią jest niestety XX-wieczną rekonstrukcją tego renesansowego elementu. Wówczas to przebudowano  prezbiterium, a do ścian bocznych dobudowano dwa piętrowe pomieszczenia na zakrystię, skarbiec i kapitularz.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Historia Polski ponownie odciska piętno na  tym sacrum i samym Płocku. Na progu XVI w, znaczna część historycznego Mazowsza należała już do Korony, tworząc dwa województwa: rawskie i płockie, zaliczane wówczas do Wielkopolski. Ziemie woj. warszawskiego,  przyłączono do Polski w 1529 r. Mazowsze wchłania  wszystkie ziemie wspominanych województw, tworzą się trzy  diecezje: płocka, poznańskia i gnieźnieńska. Wpływ dworu królewskiego w Krakowie, od samego początku panowania króla  Zygmunta Starego,  stał się żywym ogniskiem promieniowania kultury odrodzenia na cały kraj. Królowa Bona Sforza, szczególnie upodobała sobie Mazowsze i kilka razy  gościła w Płocku. Miasto staje się też mekką dla wybitnych artystów, którzy ofiarują swoje dzieła dla płockiej katedry.

Wymieńmy tylko znakomitych mecenasów kultury, jak biskup Erazm Ciołek (1503-1522), znakomity mówca i dyplomata,  bibliofil. Na jego płockim dworze gościli  wówczas uczeni i artyści.  Z kolei cesarz Maksymilian podczas wizyty u bp Ciołka, dowiedziawszy się, że w katedrze płockiej przechowywana jest głowa św. Zygmunta, nadaje kapitule płockiej (w 1518 r.) herb dawnych królów burgundzkich. Późniejszą pieczęć kapituły odzwierciedla ten właśnie herb, dodatkowo,  ponad koroną umieszczono  Najświętszą Maryję  Pannę z Dzieciątkiem na prawym ręku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kolejni mecenasi kultury, to zwykle następcy bp Ciołka, jak biskup Andrzej Krzycki ( 1527-1535), kanclerz królewski, mówca i poeta, przyjaciel Erazma z Rotterdamu oraz bp Piotr Gamrat.

Jednak opatrznościowym odnowicielem katedry płockiej okazał się biskup Andrzej Noskowski (1547-1567), który złotymi zgłoskami zapisał się także dla Pułtuska. Kolejni biskupi jak Piotr Dunin-Wolski (1577-1599) bogato wyposażył katedrę w paramenty kościelne (szaty i przybory kościelne), wyroby złotnicze i książki (130 tomów o dużej wartości).

W miarę swoich możliwości kolejni biskupi łożyli na dalsze etapy odbudowy i renowacji katedry płockiej. To zupełnie inne podejście niż obecnych biskupów, którzy "ostrożnie" przeznaczają środki finansowe na obiekty sakralne. W wielu przypadkach rolę mecenasa kultury sprawuje państwo, jakże często włączają się  wierni czy znane koncerny.

W ten oto sposób płocka katedra powoli wstaje z kolan. Niestety, nie na długo. Kolejne pożary dokonują dzieła zniszczenia. Odbudowy podejmuje się bp Krzycki, to on sprowadził z Krakowa do Płocka spółkę budowlano-rzeźbiarską, z rzymianinem Bernardino di Zenobi de Gionotis, głównym współpracownikiem Berrcciego, twórcy Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu. W prace zaangażowano Jana Cini ze Sieny i Filippa  z Fiesole.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Prace wykończeniowe trwały jeszcze kilkanaście lat, kontynuował je biskupa Noskowski (styl renesansowy).  W połowie XIX w. okazało się, że stan katedry wymaga kolejnych zabezpieczeń i napraw, co więcej, w  1845 r. przeniesiono z niej nabożeństwa do kościoła św. Bartłomieja, aby bez przeszkód przystąpić do restauracji tego sakralnego miejsca.  

Ostatnia kapitalna restauracja katedry z pracami wykończeniowymi wnętrza miała miejsce w latach 1901-1915. Z nowych ciosów granitowych odbudowano od zewnątrz dolne partie starych murów,  skarpy bocznych ścian, zaś górne ściany zrekonstruowano z nowej cegły. Pilony fasady pokryto wielkimi płytami granitowymi, nad nimi wznoszą się ośmioboczne wieże z charakterystycznymi na rogach elementami gotyckimi. Na miejsce dawnego drewnianego chóru z balkonem wzniesiono nowy typu toskańskiego. Równocześnie z renowacją architektoniczną przystąpiono do pracy nad polichromią, której wykonanie powierzono Władysławowi Drapiewskiemu;  wykonał ją w stylu neorenesansowym.  

Chcąc szczególnie wyróżnić jedną z najszacowniejszych świątyń polskich, papież Pius X podniósł ją do godności "Bazyliki Mniejszej" l lipca 1910  r.

Czasy wojenne
Podczas I wojny światowej okupanci zniszczyli osiem zabytkowych dzwonów spiżowych, zrabowane wota przeznaczono na armaty. Dopiero w 1922 roku zamówiono cztery nowe dzwony dla katedry, ale podczas II wojny światowej podzieliły losy poprzednich.

II wojna światowa odcisnęła piętno w sposób szczególny. Na katedrę, podobno przez pomyłkę, zrzucono bomby,  które zniszczyły kaplicę św. Zygmunta i uszkodziły sklepienie nawy bocznej. Po 1941 roku świątynię zamknięto i przechowywano w niej... meble. Okupant nakazał robotnikom i więźniom ściągniecie  miedzianych arkuszy blachy z nawy głównej. Spowodowało to zacieki i postępującą degrengoladę wnętrza świątyni.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dopiero w 1946 r. dokonano najważniejszych napraw i oddano katedrę wiernym.  Systematycznie odnawiano  polichromię, naprawiono uszkodzenia wewnętrzne, wstawiono organy, a nawet założono centralne ogrzewanie. W 1965 r. biskup płocki Bogdan Sikorski powołał przy katedrze parafię św. Zygmunta, a jej pierwszym proboszczem mianował ks. Stanisława Kutniewskiego. Rok później z udziałem prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego i metropolity krakowskiego abp Karola Wojtyły i całego Episkopatu obchodzono w bazylice Milenium Chrztu Polski.

Szczątki władców polski i książąt
Średniowieczna świątynia jest miejscem wiecznego spoczynku Władysława Hermana, Bolesława Krzywoustego i kilkunastu książąt mazowieckich. W 1825 r. ich szczątki przeniesiono do podziemi północnej kaplicy wieżowej, zwanej odtąd Królewską. Na posadzce, pośrodku kaplicy, ustawiono zaprojektowany przez Zygmunta sarkofag z czarnego marmuru z białym alabastrowym orłem na froncie i czterema orłami (stop cynku) podtrzymującymi na skrzydłach  insygnia królewskie (ze złoconego brązu). W 1975 r. podczas uroczystości jubileuszowych 900-lecia diecezji płockiej prochy Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego spoczęły we wnętrzu sarkofagu w dwóch trumienkach wykonanych z brązu - w Kaplicy Królewskiej.

7 czerwca 1991 r. katedrę nawiedził Jan Paweł II, który przewodniczył nabożeństwu czerwcowemu, wygłosił homilię i zakończył 42. Synod Diecezjalny. To wydarzenie upamiętnia odsłonięty w 1994 r. pomnik „Błogosławionego Papieża Polaka” obok bazyliki. Warto dodać, że w katedrze przechowywane są relikwie JP II.

Kolejne etapy modernizacji
W sierpniu i wrześniu 2003 r. dokonano ostatnich zmian wystroju świątyni. Przebudowano prezbiterium, ołtarz posoborowy przesunięto w jego głąb, a marmurową balustradę przeniesiono do kaplicy św. Zygmunta. Zmiany zaprojektował prof. Jan Tajchman z Torunia. W 2015 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało parafii katedralnej dotację na remont północnej wieży katedry.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Organy bazyliki katedralnej w Płocku
Historia organów jest skomplikowana, a jednocześnie niezwykle interesująca. Instrument nie został wyprodukowany na zamówienie z przeznaczeniem dla płockiej bazyliki. Zbudowała je firma Wilhelma Sauera w Sorau (obecnie Żary). Po I wojnie światowej w latach 20-tych, prób rozbudowy organów dokonała firma Friedricha Ernsta Gustava Heinze, mieszkańca Sorau. Prace przerwała II wojna światowa.

W wyniku porozumienia Episkopatu i strony rządowej, w  1953 roku  zapada decyzja, że instrument Saurera z Żar zostanie przewieziony do katedry płockiej. Przeprowadzkę i montaż powierzono Fabryce Organów Kościelnych Dominika Biernackiego z Włocławka. Jednak Biernacki w Żarach zastał rozszabrowany instrument, praktycznie bez piszczałek. Postanowił, że z pozostałości po Sauerze, zbuduje od podstaw nowy instrument.   Organy posiadają 66 głosów i  ok. 4300 piszczałek,  4 manuały ręczne i klawiaturę nożną.

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: katedraplock.pl

Publish modules to the "offcanvas" position.