Bydgoszcz nie ma szczęścia do wykonawców i projektantów mostów i wiaduktów. Wiadukty na ul. Wojska Polskiego (nitka północna) już mają wzmacniające podpory, a Wiadukty Warszawskie są ruina, niektórzy znawcy tematu mówią nawet... fuszerką budowlaną. Problem w tym, że nie ma winnych, a koszt remontu jest gigantycznym obciążeniem dla budżetu miasta.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com (listopad 2020)
Już jesienią widzieliśmy specjalistyczne ekipy dokonujące pomiarów, a w piątek (29 stycznia br.) kierownictwo ZDMiKP otrzymało spodziewana informację – połączenia przęsła z wantami są zbyt słabe! Najprawdopodobniej projektant źle obliczył obciążenia - twierdzi Tomasz Okoński, rzecznik ZDMiKP. Jeśli chodzi o stan techniczny innych elementów mostu (pylony, płyta główna, liny) – to zdaniem ekspertów zostały obliczone prawidłowo.
Co to oznacza dla kierowców?
Można powiedzieć krótko – same kłopoty. Ale dobra wiadomość jest fakt, iż poprawi się płynność ruchu na ul. Wojska Polskiego (jeśli ZDMiKP wyłączy światła). Mówiąc krótko, w tym miejscu most na Trasie Uniwersyteckiej - do skrzyżowania z ul. Wojska Polskiego - powinien być wykonany jako rozwiązanie dwupoziomowe. Od kilku już lat ruch na rondzie Kujawskim (nadal w budowie), jak i na ul. Wojska Polskiego jest papierkiem lakmusowemu wydolności nie tylko ZDMiKP, ale także prezydenta grodu nad Brdą. Można postawić pytanie, dlaczego tak się stało, skąd prezydent Bruski wysupła pieniądze na remont(y)?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Sprawa jest poważna, bo remont czeka także północną nitkę wiaduktu na ul. Wojska Polskiego. Ale to nie koniec zmartwień, Wiadukty Warszawskie są w ruinie, a tymczasowe podparcie stalowymi klatkami (podporami) to działania krótkotrwałe. Prezydent Bruski kończy kadencje w 2023 roku, ale najprawdopodobniej pozostawi fuszerki budowlane swojemu następcy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com (1 lutego br.)
Dlaczego w Bydgoszczy buduje się oszczędnościowo, wszystko „na teraz”, najtaniej?
Przykłady: Drukarnia, zielone arkady, Trasa Uniwersytecka, odcinek nitki tramwajowej Babia Wieś, Tartak Bydgoszcz - to fuszerki budowlane (lub decyzyjne), które są pomnikami niekompetencji urzędników miasta.
Zamknięcie mostu „na kilka miesięcy”... no właśnie, co to oznacza - może trzy, a może 6 miesięcy, a może jeszcze dłużej. Dziś nawet specjaliści ZDMiKP i specjaliści budowy mostów tego nie wiedzą. Dodajmy tylko, że kolejne spotęgowanie ruchu nastąpi wraz z odblokowaniem galerii handlowych, powrotem uczniów klas IV-VIII (liceów i techników). Nadchodzi kolejny horror budowlany i obstrukcja decyzyjna. A może warto przełamać lody i poprosić premiera Morawieckiego o dofinansowanie, bo zapewne dochodzenie odszkodowania od projektanta okaże się niemożliwe.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com (1 lutego br.)
Prezydent Bruski ma teraz wielki problem, jak go rozwiąże, czy jako mąż stanu podejmujący niepopularne decyzje, bez oglądania się na sondaże opinii publicznej, kładąc na szali swoją popularność. Niestety, nie ma wielkiego wyboru, bo ostatnią kadencję kończy w 2023 roku, ale chyba nie pozostawi po sobie... długów bankowych. Przynajmniej taką mamy nadzieję.
Z ostatniej chwili:
Sprawa zamknięcia Trasy Uniwersyteckiej nabiera przyspieszenia i jak można było się spodziewać – nikt nie przyznaje się do winy takiego stanu rzeczy, kilka lat po oddaniu nowej trasu do użytku.
Wykonawca, czyli spółki: Gotowski SA, Mosty Łódź i Kobylarnia SA jednym głosem mówią, że wykonały założenia projektowe zgodnie z wymogami technicznymi zawartymi w projekcie ZDMiKP, co więcej zostały odebrane przez specjalistów. Mało tego, niezależny zespół badawczy (Politechniki Świętokrzyskiej oraz Laboratorium Badawczego Aspekt sp. z o.o.) dokonał pomyślnego obciążenia obiektu – statycznego i dynamicznego, wynikiem czego było nadanie obiektowi nośności klasy "A".
Wykonawcy rzucają cień w stronę projektanta Transprojekt Gdańsk. Przypomnijmy, że obiekt ukończono i oddano do użytku w grudniu 2013 roku. Numerologia nie kłamie i też wskazuje na zwykle pechową „13”.
Tymczasem Transprojekt Gdańsk jeszcze nie przysłał żadnego oświadczenia w tej przedmiotowej sprawie. Wiadomo jedynie, że główny projektant mostu pylonowego już w tej firmie nie pracuje. Zgoda, tylko jego obliczenia musiało sprawdzać, co najmniej kilka „ważnych” osób.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com (12 lutego br.)
Sprawa jest rozwojowa, winnych brak a zegar tyka! Zanosi się na to, że jedna z najważniejszych arterii Bydgoszczy będzie długo zamknięta. Już w poniedziałek - w godzinach szczytu - korki na ul. Jagiellońskiej i rondzie Fordońskim (skrętoskręt w JPII) były podobne do tych, jak na Piotrkowskiej w Łodzi.
Środa, 10 lutego br. – w nadzwyczajnym trybie zwołano sesję Rady Miasta Bydgoszczy, której głównym tematem była newralgiczna dla grodu nad Brdą sprawa zamknięcia przez ZDMiKP mostu Uniwersyteckiego. Choć sesja trwała niemal 6 godzin nie ustalono najważniejszego – kto ponosi winę za katastrofalny stan want i ich mocować. W sesji nie uczestniczyli przedstawiciele projektanta, spółki Transprojekt Gdańsk. Marek Rytlewski prezes zarządu gdańskiej spółki powiedział jedynie, że firma gotowa jest na dalszą współpracę w celu ustaleni obecnego stanu mostu Uniwersyteckiego.
Zdalnie, w sesji wziął udział prof. Krzysztof Żółtowski z Konsultacyjnego Biura Projektowego, który już 29 stycznia wskazał, iż most grozi katastrofą budowlaną. Wyraźnie to podkreślił – zapoznawszy się z oceną profesora – prezydent Rafał Bruski. Zdaniem prof. Żółtowskiego przekroczona został nośność zakotwień, które wykonano niezgodnie ze sztuką budowlaną.
Wykonawcy: spółka Gotowski, Mosty Łódź i spółka Kobylarnia nie czyją się winni zaistniałej sytuacji – podkreślił to wyraźnie w swoim wystąpieniu Marek Gotowski, prezes firmy „Gotowski”.
Mówić wprost – jak było do przewidzenia - brak winnego!
Wiadomo już, że sprawa trafi do prokuratury. Nikt, z biorących udział sesji nie odpowiedział też na pytanie, kiedy most zostanie ponownie oddany do użytku kierowców oraz ile będzie kosztowała jego naprawa.
Przypomnijmy, że most już od samego początku miał „pod górkę”. Najpierw miał nazywać się im. Lecha Kaczyńskiego, ale Rada Miasta (głosami KO) zmieniła nazwę na most Uniwersytecki. Później, wykonawca tj. spółka Kobylarnia musiała zrywać wierzchnią warstwę asfaltu, gdyż odbiorca kwestionował jej jakość (falowanie i spadanie). Były też próby dobudowania kawiarenki na górze pylonów – projektant uznał, że to niemożliwe. Jeż wtedy można było podejrzewać, że coś w tym projekcie jest nie tak. Był także głos bydgoszczan, aby projektant uwzględnił przejście dla pieszych – czyżby celowo o tym zapomniano? Dziś nikomu nie jest do śmiechu, most po 7 latach od otwarcia grozi katastrofą budowlaną! Nieoficjalnie, dowiedzieliśmy się, że ewentualne otwarcie mostu może nastąpić po jego remoncie - dopiero jesienią tego roku.
Prezydent miasta chce także bez przetargu zatrudnić firmę, która zdoła poprawić tę fuszerkę budowlaną. Problem w tym, że to nie będzie łatwa sprawa, nikt nie chce poprawiać wad trudnych (lub bardzo trudnych) do poprawienia.
ZDMiKP chwali się, że most pylonowy w Bydgoszczy należy na najbardziej skomplikowanych budowli tego typu w Polsce, jest przy okazji nowoczesny i oryginalny. Niestety, wadliwy i przysparzający miastu nieprzychylnych komentarzy. Pokazały to "Wiadomości", szkoda tylko, że Jacek Kurski nie nakazał drążenia tematu - dlaczego tak się stało?
- przeczytaj także:
- Nasza Bydgoszcz: Wiadukt Warszawski do remontu?
- Czy jest choć jedna inwestycja drogowa w Bydgoszczy ukończona bez wad?
Z ostatniej chwili:
poniedziałek, 22 lutego br. - Szykuje się batalia o wskazanie winnego błędów projektowych (być może wykonawczych) dot. zamkniętego mostu Uniwersyteckiego. O ile projektant tj. Transprojekt Gdańsk wykazuje wolę rozwiązanie problemu, o tyle ZDMiKP w Bydgoszczy gra na zwłokę. Przynajmniej tak twierdzi Marek Rytlewski, prezes zarządu Transprojekt Gdańsk. Okazuje się, że stosowne dokumenty na które czeka gdańska firma nie dotarły do projektanta mostu.
Dlaczego? Oto jest pytanie na które zna odpowiedź jedynie prezydent Bruski i dyrektor ZDMiKP. Według włodarzy miasta sprawa najprawdopodobniej trafi na wokandę sadową, a opóźnienie w dostawie dokumentów ma najprawdopodobniej związek z niedostarczaniem gdańskiej firmie argumentów do obrony.
Transprojekt Gdańsk wykazuje chęć pomocy, ale odrzuca wstępne oskarżenia dot. fuszerki projektowej swojego inżyniera – jak wiemy ten projektant już tam nie pracuje. Nie zwalnia to jednak odpowiedzialności z firmy, która firmowała projekt i wciągnęła sporą sumę z ponad 213 zł wydanych za Trasę Uniwersytecką.
Zdaniem bydgoszczan to grillowanie modne u polityków, bo ewentualna sprawa sądową może być bardzo długa, a wynik nie zawsze korzystny dla powoda. Tymczasem most Uniwersytecki jest zamknięty i czeka na konkretne decyzje!
redakcja autoflesz.com