Bydgoski MZK i Spółka Tramwaj Fordon przygotowują się do kolejnej inwestycji. Głównym celem prezesów, jak również miłościwie nam panującego prezydenta Bruskiego jest pozyskanie - w drodze przetargu - kolejnych autobusów i tramwajów. Jeśli chodzi o niskopodłogowe pojazdy szynowe, to bydgoska PESA wygrała przetarg na dostawę kolejnych Swingów dla miasta (za sumę 141 mln zł). Zapewnią one regularny ruch na nowej trasie wokół ronda Bernardyńskiego i zmodernizowanej pętli na Kapuściskach. Niestety nadal włodarze miasta nie myślą perspektywicznie, choćby w sprawie zakupu ekologicznych autobusów.
fot. autoflesz.com
Co ciekawe głównym atutem graczy, którzy stają do przetargu jest cena, a nie emisja trujących spalin czy nowatorskie rozwiązania dla pasażerów. Tym sposobem głównym monopolistą na polskim rynku nadal pozostaje PESA, która wyrobiła sobie markę dostawcy zarówno pojazdów szynowych, jak i tramwajów niskopodłogowych. Problem w tym, że jakość wykonania, a szczególnie duża awaryjność i niedotrzymywanie terminów wielokrotnie powodowały iskrzenie pomiędzy stronami. Tak było w przypadku MZK w Krakowie.
Nie mniej prezydent Bruski wierzy w rodzimego producenta i aprobuje „Swingi”. Jeśli chodzi o autobusy, to sprawa nie jest tak podporządkowana jednemu oferentowi. W ostatnim przetargu startowało kilka firm: EvoBus, MAN i podpoznański Solaris. Najniższą ofertę złożył EvoBus – 11,832 mln zł. Solaris skalkulował ofertę na 12,131 mln zł a MAN wycenił swoje autobusy na 13,214 mln zł. Jak można się domyślić, oferta EvoBusa jest najniższa, ale czy najlepsza?
Po raz kolejny Miasto nie myśli przyszłościowo, zupełnie ignorując autobusy zasilane LNG/CNG i elektryczne. Pod nosem mamy przecież soleckiego Solbusa, który daje radę (Solbus Solcity 18) na kilku dzierżawionych trasach ze swoimi przegubowcami. Ma też potencjał i nowatorskie autobusy (elektryczne, LNG lub CNG) w swoim portfolio. Największe jednak doświadczenie ma podpoznański Solaris, jego autobusy elektryczne właśnie trafią do Rumunii – 30 autobusów Urbino 12 electric. To pierwszy tak duży kontrakt dla rumuńskiego operatora z Kluż-Napoka.
Jeśli EvoBus, który jest dostawcą autobusów Mercedes-Ben spełni wszystkie warunki zawarte w ofercie przetargowej, to najprawdopodobniej zostanie zwycięzcą rozpisanej oferty. Jednak pozostałym oferentom przysługuje prawo do odwołania. Tak już bywało w tych meandrach przetargowych bydgoskich MZK.
Wróćmy na chwilę do niskopodłogowych Swingów, które głównie jeżdżą na linii do Fordonu. Można znieś jakoś, że te pojazdy szynowe psują się na potęgę, nie działa klimatyzacja, jak to miało miejsce podczas ostatnich upałów, wreszcie iż nie są należycie serwisowane. Trudno jednak zaakceptować kolejny bubel w postaci torów (głównie trasa Bydgoszcz-Wschód-Lewińskiego) i szyn, które wyginają się jak zapałki z Sianowa. Od chwili uruchomienia trasy specjaliści z TOR-Krak nie mogą sobie poradzić z "falującymi" szynami. Mało tego, nie postawiono dotąd jasnej diagnozy – dlaczego?
Prezes Maciej Kozakiewicz zapowiedział gruntowny remont tego odcinka z użyciem podbijarki torowej, ponoć niedostępnej w naszym mieście. Ma być przywieziona z Pabianic, aby zapobiec degrengoladzie torowiska. Czy jej użycie wyeliminuje problem? Naszym zdaniem to tylko przedłużanie fuszerki budowlanej (dokładniej torowej), ale gwarancja tyka, więc trzeba to wyegzekwować od podwykonawcy.
Drugi aspekt tej bulwersującej sprawy dotyczy terminu, roboty miał się zacząć w sierpniu, a Urząd Miasta i prezydent Bruski nie zezwolił na prace w tym kierunku - jeszcze. To zastanawiające, dziennikarze i bydgoszczanie już wysuwają armaty przeciw kartaczom, iż ma to związek z głosowaniem nad odwołaniem prezydenta z urzędu. Choć samo odwołanie wydaje się mało prawdopodobne – przypomnijmy sobie podobny epizod z odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz - ale niepopularna decyzja prezydenta (ad voce uruchomienia prac torowych) mogłaby przechylić czarę goryczy fordonian. To oni mają największy problem z dojazdem do centrum miasta, są podzieleni w sprawie samej inwestycji, a przede wszystkim nie mogą zaufać nowym tramwajom z PESY. Prezydent takiego problemu nie ma, dojeżdża klimatyzowaną Skodą Superb i rzadko (lub wcale) pojawia się w miejscach, gdzie włodarz miasta być powinien. Nie inaczej jest z wiceprezydent Marią Wasiak, miała być niczym enfant terrible bydgoskiej metropolii, tymczasem mieszkańcy już nie twierdzą, iż nie ma sukcesów - zwyczajnie jest nieskuteczna.
Z ostatniej chwili: - jak powiedział prezes Kozakiewicz, remont torowiska rozpocznie się pod koniec sierpnia i ma potrwać 2-3 tygodnie. Na ten okres przygotowano komunikację zastępczą.
przeczytaj:
- Opinie Czytelników: głośny Swing z "pokrzywionymi kołami"
- Komunikacja miejska w Bydgoszczy a "Tramwaj do Fordonu"
redakcja autoflesz.com![]()
