Rośnie import samochodów z Zachodu - niemieckie nadal popularne

Nie słabnie import samochodów  z drugiej ręki. Jak informuje Instytut Samar, tylko w listopadzie sprowadzono do kraju 59.435 używanych pojazdów. To wynik aż o 7.488 egz.  lepszy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Nadal popularne są samochody niemieckie, rośnie zainteresowanie modelami koreańskimi, a także francuskimi.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dużym powodzeniem cieszą się małe firmy sprowadzające auta z zachodu, niektóre wyspecjalizowane tylko w konkretnych markach, jak BMW, Mercedes-Benz czy Audi. Warto dodać, że w okresie od stycznia do końca listopada,  polską granicę przekroczyło już przeszło 730 tys. pojazdów, to  o 7 proc. więcej niż przed rokiem.

Nie ma się czemu dziwić, nawet 8-10 letnie auta od naszych sąsiadów, do tego mające pełną dokumentację i widniejące w VIN jako bezwypadkowe,  znajdują chętnych.  To alternatywa dla drogich modeli w polskich salonach, zwykle znacznie gorzej wyposażonych. Zarabiamy niemal najgorzej w Unii Europejskiej, a pracujemy najwydajniej. Pana Nowaka czy Kwiatkowskiego, zwyczajnie nie stać na nowy samochód. Trudno się zatem dziwić, że Niemiec, Turek czy Arab zarabiający min. 8,5 euro/godz. wyzbywa się kilkuletniego egzemplarza, zwłaszcza po stłuczce i innej przygodzie.

Co innego nasi prominenci, a zwłaszcza prezes Belka, który wszem i wobec odtrąbił, iż minister powinien zarabiać jeszcze więcej (ponad 20 tys. zł). Zatem co ma powiedzieć kasjerka w Tesco, która ma dwójkę dzieci i bezrobotnego męża, a dostaje ponoć średnią krajową - czytaj 10 x mniejszą od ministra. Zapewne nie miałaby pretensji, gdyby mogła zarobić tyle, aby starczyło od pierwszego do końca miesiąca...

Coraz więcej sprowadzamy modeli koreańskich, mających na Zachodzie dobrą markę – sygnalizuje Samar.  Od stycznia do końca listopada właścicieli zmieniło  13.316 Hyundai  i 10.855 egzemplarzy Kii. W porównaniu do roku ubiegłego, to wzrost odpowiednio 28,1- i 25,1 proc.

Pomimo wpadki Volkswagena, nadal sprowadzamy modele z logo drugiego koncernu motoryzacyjnego na świecie (ok. 100 tys. egzemplarzy), drugie miejsce zajmuje Opel (86 tys. egzemplarzy), trzeci stopień podium należy do Audi (67 tys. ). Jeśli wziąć pod uwagę modele, to jednym z najpopularniejszych jest BMW serii 3. Autka nawet 10- letnie są perfekcyjne, o ile posiadają pełną dokumentację i sprowadzone były z pierwszej ręki (najlepiej od Niemca lub z Autohausu). Auta proponowane w niemieckich portalach ogłoszeniowych też są godne rozważenia, aczkolwiek polscy hurtownicy wolą kupić modele po przejściach, sprzedawane później jako bezwypadkowe (znacznie większy zarobek). Z kolei wyjazd z lawetą pod konkretne zamówienie produkuje dodatkowe koszty dojazdu i logistycznego zabezpieczenia, aczkolwiek to całkiem dobre rozwiązanie na samochód "dla siebie".

W rankingu Samaru najlepiej sprzedających się modeli z drugiej ręki znajdziemy:

  1. Audi A4,
  2. Volkswagen Golf,
  3. Volkswagen Passat,
  4. Opel Astra,
  5. BMW serii 3.

Warto jednak zauważyć, że coraz chętniej kupujemy auta francuskie, jak Renault Megane II/III, Renault ScenicCitroen C3 czy Peugeot 208. Nie są takie straszne, jak to próbują wmówić dziennikarze i właściciele komisów. Dla przykładu takie Renault Megane II 2.0 16V benzyna 136 KM jest tanie w zakupie, bardzo tanie w serwisowaniu, a komfort jazdy nie gorszy niż w VW Golfie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Warto zauważyć, że od jakiegoś czasu importerzy odpuszczają modele wyposażone w silniki wysokoprężne. Aktualnie ich udział w imporcie wynosi ponad 45,3 proc. Boimy się zakupu aut z przebiegiem 200 tys. km gdzie do wymiany czeka koło dwumasowe, turbosprężarka czy wtryskiwacze. Jasno trzeba powiedzieć, nie ma na to reguły, nadal są zagorzali miłośnicy turbodiesli, dla których uczciwy przebieg w granicach 250-270 km nie jest problemem. Auta z silnikami Diesla muszą kręcić duże przebiegi – a nie „dookoła komina" -  więc trudno wmówić Polakowi, że 10-letni egzemplarz pochodzi od starszego pana, który płakał jak pozbywał się zadbanego BMW E46 z przebiegiem 150 tys. km.

Auto Gaz Holandia

To niepoważne traktowanie klienta, ale są oczywiście wyjątki. Niestety, te egzemplarze dość szybko znajdują nowych właścicieli. Nie mniej poczciwe diesle bez filtrów cząstek stałych, zadbane i garażowane są łakomym kąskiem dla polskich kierowców. Problem w tym, iż wyszukanie takiego egzemplarza to sztuka sama w sobie.

Jednocześnie podpowiadamy, że auta z przebiegiem 120-140 tys. km nie powinny mieć:

  • wytartej, skórzanej kierownicy (dokładnie sprawdź wieniec kierownicy),
  • śladów przetarcia mieszka skórzanego,
  • braków w ukompletowaniu,
  • podłączonej kontrolki ABS- u od innej kontrolki gasnącej po odpaleniu auta,

a ponadto:

  • skrzynia powinna chodzić bez haczenia i zgrzytów (sprawdź wsteczny, wycieki),
  • pas bezpieczeństwa nie powinien zwijać się jak w salonie (sprawdź datę produkcji),
  • szyba przednio nie może wyglądać jak salonowa (bez zarysowań, czy śladów skrobaczki, sprawdź uszczelkę podszybia),
  • lewarek od kół powinien wyglądać, jak z marketu "Polo",
  • akumulator powinien być oryginalny (sprawdź pojemność, datę produkcji),
  • reflektory przednie muszą pochodzić od jednego producenta,
  • widoczne ślady zaprawek lakierniczych, to normalna normalność,
  • chłodnica także powinna mieć ślady użytkowania (sprawdź producenta oraz ewentualne ślady tzw. uszczelniaczy "zapychaczy"),
  • silnik winien bezproblemowo „odpalić”, be stuków, agonalnej turbiny i wtórującego mu koła dwumasowego,
  • oryginalny tłumik mile widziany,
  • tarcze hamulcowe przygotowane do wymiany (nie daj się nabrać na tanie podróbki),
  • sprawdź przekładnię kierowniczą, zwykle już mamy pierwsze luzy, wycieki, stukanie – szczególnie w autach francuskich (ale wymiana przekładni nawet z końcówkami nie jest droga),
  • olej silnikowy, szczególnie w dieslu powinien nosić ślady sadzy (nie wierz, że był właśnie wymieniany, zrób to jak najszybciej),
  • emisja CO2 zgodna z zaleceniami producenta (sprawdź silnik i podwozie w stacji diagnostycznej, uważaj na egzemplarze popowodziowe).

Jak dość prosto sprawdzić lepkość oleju silnikowego?
Co do oleju silnikowego ważna jest jego lepkość, temperatura płynięcia czy tzw. liczba TBN. Jak to sprawdzić najlepiej? Cóż,  większości parametrów nie da się sprawdzić  w domowym garażu, ale orientacyjną lepkość możesz sprawdzić za pomocą dwóch płytek szklanych, wkraplając pomiędzy nie przepracowany olej z silnika i całkowicie świeży specyfik (do drugiej płytki). Jeśli płytka szklana z oleju przepracowanego spłynie razem z olejem, to niechybnie musisz wymienić go na nowy. Nie żałuj na dobry olej, czyli taki, który jest zgodny ze specyfikacją producenta Twojego silnika.

- przeczytaj także:

redakcja autoflesz.com
Źródło: Instytut Samar

Publish modules to the "offcanvas" position.