Niedawno PESA dostała 200 mln złotych pożyczki bankowej od PKO BP. To miało oddalić kłopoty od największego producenta pojazdów szynowych w Polsce. Tymczasem na horyzoncie pojawił się nowy problem – MPK Kraków.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przypomnijmy, że PESA wygrała przetarg na dostawę niskopodłogowych tramwajów typu Swing dla MPK Kraków. Zamówienie opiewało na kwotę 430 mln zl i dostawę 50 pojazdów szynowych. Dziś okazuje się, że tramwaje z PESY nie pojadą do Krakowa. Dlaczego, bo małopolskie MPK nie chce bydgoskich zestawów. PESA musiał nawet zaskarżyć tę decyzję do sądu, który przyznał jej rację. Ale... no właśnie, chociaż przedstawiciel MPK Kraków wspomina li tylko o terminach, zresztą niedotrzymywanych przez bydgoski zakład - nawet na podpisaniu umowy 10 listopada br. nie było bydgoskiego przedstawiciela zakładu na tę okoliczność.
- Co więcej, bydgoski zakład nie wniósł też stosownego zabezpieczenia do wykonania tej umowy – mówią w MPK Kraków
PESA rezygnuje z intratnego kontraktu
PESA odpiera zarzuty i... wycofuje się z dostawy 50 tramwajów. Dlaczego? Zdaniem przedstawicieli bydgoskiego giganta wiadomym było od samego początku, że Kraków nie chce bydgoskich tramwajów. To po pierwsze, po drugie zamawiający znalazł wyjście awaryjne i wybrał już innych dostawców (Stadler Polska Sp. z o.o. oraz Solaris Bus&Coach SA). Po trzecie wreszcie MPK Kraków zarzucał bydgoskiemu producentowi nie tylko niedotrzymywanie terminów, ale także wysoką awaryjność zamówionych zestawów. Trudno nam to ocenić, bo to słowa przeciwko słowu.
Bydgoski problem
Znamy jednak ten problem choćby z Bydgoszczy, gdzie PESA nie dotrzymała terminu dostawy Swingów do obsługi trasy „Tramwaju do Fordonu”, a później wyjątkowa awaryjność zestawów irytowała bydgoszczan. Wszystkiemu ponoć winni są poddostawcy, ale tak naprawdę za wszystko odpowiada firma matka. Jeśli zamówiony element nie spełnia wymagań technicznych, to zwraca się go producentowi. Nie może tak być, że do dziś nikt nic nie wie - dlaczego szyny tramwajowe na trasie do Fordonu wyginają się latem jak plastelina, choć prezes Kozakiewicz twierdzi, że podbijarka (specjalnie sprowadzona z Łodzi) załatwiła problem definitywnie. Jeszcze gorzej jest, gdy w nowym Swingu „stukają” osie tramwaju (dokładniej koła) - albo są źle wyważone, albo tak szybko zużyte na wadliwie położnych torach i rozjazdach.
Wygląda na to, że Kraków pozbył się problemu, ale bydgoskie zakłady komunikacyjne zakupiły kolejne niskopodłogowe Swingi na zabezpieczenie dużych inwestycji w mieście (czternaście szt.).* Rozwój transportu szynowego jest potrzebny, ale trzeba poprawić i to zdecydowanie jakość produkowanych tramwajów. O tym prezydent miasta powinien pamiętać, a nowy prezes PESY musi zadbać o wizerunek nowych pojazdów szynowych. Już dziś przedstawiciel UM powinien wizytować stanowiska montażowe tramwajów dla Bydgoszczy, aby podobnych zażaleń nie słali pasażerowie.
*/ Miasto rozszerzyło zamówienie na dodatkowe Swingi w ramach projektu dot. modernizacji pętli na Kapuściskach i torowiskiem na ul. Wojska Polskiego. W sumie miasto zakupi 21 pojazdów szynowych. Przypomnijmy, że trzy z poprzedniego zamówienia zostały odebrane i jeżdżą po bydgoskiej aglomeracji. Ostateczny koszt kontraktu to 161,2 mln zł.
Zabytkowa tendrownia przeszkadzała PESIE w rozbudowie
Nie rozwiązany jest nadal problem zabytkowej tendrowni, która na wniosek poprzedniego prezesa Żaboklickiego została rozebrana (bo niby brakowało przestrzeni produkcyjnej dla PESY) i... niszczeje. Przypominamy prezydentowi Bruskiemu, obiecał postawić tę tendrownię w innym miejscu, dziś wygląda na to, że tylko mówił, a autorzy tego dealu najchętniej zapomnieliby o sprawie, jak prokuratorzy prowadzący dochodzenie ws. Amber Gold. Za rok już nie będzie co stawiać... Najlepsze jednak jest zdanie konserwatora zabytków:
- Monitorujemy jej stan, wszystko jest w porządku - mówił Sławomir Marcysiak, miejski konserwator zabytków /marzec 2015 roku, Express Bydgoski/
Dodajmy tylko, że 17 września br. minął termin dot. takiego stanu zabezpieczenia i przechowywania zabytku. Do sprawy będziemy wracać, bo wiadomo nie od dziś, że ad voce meritum, nie jest w porządku.
Co zmieni rozbudowa ronda Bernardyńskiego?
Rozpoczęły się już prace modernizacyjne dot. ronda Bernardyńskiego i Kujawskiego. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nowe tramwaje pojadą tędy już na przełomie 2019/2020 roku. W planach zabrakło jednak bezkolizyjnych (dwupoziomowych) rond. Szkoda, bo to tylko półśrodki za 277 mln zł!
Zagorzali przeciwnicy takich rozwiązań już spekulują, iż to niewiele zmieni w płynności ruchu w zakorkowanej Bydgoszczy. Już dziś niefortunna decyzja odnośnie lokalizacji hipermarketu Zielone Arkady zakorkowała ul. Wojska Polskiego na amen. Nikt nie myślał perspektywicznie i wybudował na tej ważnej arterii Trasę Uniwersytecką, kilkanaście przejść dla pieszych i wspomniane Zielone Arkady. Dziś stan jest taki, że nawet karetki pogotowia jadące na sygnale do Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 (popularnego „Biziela”) nie dają rady.
- przeczytaj także:
- PESA zaprezentowała najnowszy tramwaj typu Swing zamówiony dla MZK Bydgoszcz
- Swingi dla spółki "Tramwaj do Fordonu" - jednak nie wszystkie pojadą 16 stycznia!
- 18 tramwajów dla Bydgoszczy wyjedzie z Pesy
- Opinie Czytelników: głośny Swing z "pokrzywionymi kołami"
- Komunikacja miejska w Bydgoszczy a "Tramwaj do Fordonu"
redakcja autoflesz.com![]()