Zamek księcia Henryka wstaje z kolan - nowy właściciel zapowiada wiele nowości

Jeszcze kilka lat temu była to jedynie ruina umocniona, zapomniana, nad wyraz zniszczona, ale z piękną historią i urokliwym widokiem na  Karkonosze. Aż wreszcie znalazł się pasjonat, miłośnik historii, człowiek o zupełnie innym spojrzeniu na temat zabytków i pałaców w Kotlinie Jeleniogórskiej. Mieliśmy okazję porozmawiać z jego właścicielem, ale po kolei...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

W poszukiwaniu adrenaliny i poznaniu ludzi z pasją dotarliśmy na sam szczyt góry Grodna, gdzie  wstaje z kolan zamek ks. Henryka.To zaledwie 30 min. swobodnego marszu żółtym szlakiem, łagodnym i kręcącym się jak spirala po zboczu góry, aż na sam szczyt, gdzie czeka na turystę-piechura zamek, jego nowa historia, a także jego nowy właściciel (opiekun) Marcin Chalecki.*

*/ jak nam powiedział pan Marcin, Lasy Państwowe, w tym Nadleśnictwo Śnieżka, nie przewiduje sprzedaży tego zamku, obowiązuje tylko dzierżawa...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Z zawodu jest płetwonurkiem, podwodnym badaczem archeologii Zapytaliśmy już na samym początku naszej rozmowy, dlaczego wydzierżawił ten zapomniany zamek? Odpowiada tak, jak himalaiści mówią o górach... bo był, a jego historia przyprawia o dreszczyk emocji i jest ściśle związana z właścicielami Staniszowa, hrabiowską rodziną von Reuss.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Marcin Chalecki, płetwonurek, archeolog podwodny, pasjonat historii, ma swój wymarzony zamek

Pamiętamy tę ruinę jeszcze z czasów, gdy sprawdzaliśmy możliwości Nissana Patrola. Dziś Patrol nie jest już produkowany, zaś zamek powraca do czasów świetności. Przypomnijmy, że jakieś 20 lat temu można było zrobić tu zdjęcie z zamkowego dziedzińca, gdzie samosiewki sięgały nieba. Zrujnowane schody i zdewastowane pomieszczenia zamkowe były jedynie siedzibą puchaczy. Dziś to już przypomina ten zamek myśliwski, który hrabia von Reuss wybudował na pohybel jeszcze bogatszej rodziny Schaffgotschów z Cieplic, będącej w tamtym czasie najbogatszą rodziną na Dolnym Śląsku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / widok na Karkonosze 

Dziś trudno jednoznacznie powiedzieć, czy ta budowla, w planach jako „nieukończona ruina” była odpowiedzią na wybudowanie pobliskiego zamku Chojnik, którego właścicielami zostali - nomen omen - Schaffgotschowie, zwaśnieni z księciem von Reuss. Ale oba rody łączy przepiękna legenda – choć niektórzy przewodnicy mówią o prawdzie historycznej - o młodych kochankach ze zwaśnionych rodów.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / solidne drzwi wejściowe, okna przygotowane do wstawienia, ławeczki przed wejściem do zamku, spora liczba zwiedzających...

O legendzie jeszcze powiemy, tymczasem dopowiemy o najciekawszych faktach dotyczących zamku myśliwskiego (niem. Heinrichsburg). Przewodnicy, jak również autorzy książek opisujący ciekawostki Staniszowa, Marczyc czy Sosnówki podają datę ukończenia zamku (de facto nigdy nie był ukończony, gdyż w założeniu były to sztuczne ruiny) jako 1806 rok. Budowę kontynuowali kolejni członkowie rodziny (w tym hr. Heinrich XII ) aż do 1841 roku. Nie ma twardych dowodów na to, że wieżę widokową z „salą rycerska” wybudowano w 1817 roku, ale wybudowano i stoi do dziś (już ma podłogę i strop).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / nowy dach i duch gór czuwający nad zamkiem

Wspomnieliśmy, że nowy właściciel wykonał już ogrom pracy, wpompował - z żoną - wiele własnych oszczędności, wstawił kręte schody prowadzące na sam szczyt wieży (niemal identyczne jak te w ruinach pałacu w Bukowcu). Można tylko domyślić się, że kosztowały fortunę, ponadto wiemy, iż samą wieżę budował ten sam mistrz murarski co w Bukowcu. Zadanie wykonał zgodnie ze sztuką, bo stoi do dziś, pomimo usilnych prób szabrowania i demolowania wszystkiego co pozostawili tu Niemcy (np. pomnik Bismarcka na górze Witosza w Staniszowie).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Pan Marcin opowiedział także o badaniach tego miejsca na górze Grodna (506 m n.p.m.). Okazuje się, że według Instytutu Archeologicznego we Wrocławiu historia tego obiektu sięga... XIII wieku. Potwierdzeniem tego faktu mają być wykopaliska archeologiczne, a dokładniej artefakty ceramiki z XIII wieku. Ponadto, naszym zdaniem, użycie specyficznego budulca, grubość ścian i charakter warowni może wskazywać na XIII w.
Tu warto przypomnieć inny fakt dot. kościoła pw. Przemienienia Pańskiego w Staniszowie, skąd prowadzi inna droga na zamek. Oficjalnie podaje się XV wiek tego urokliwego kościoła, ale wielu badaczy (w tym poprzedni proboszcz ks. Mariusz) uważa, że może to być nawet koniec XII wieku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Legenda o podziemnym tunelu i miłości, aż po grób...
Wspomnieliśmy, że właściciele Staniszowa z rodu von Reuss rywalizowali niemal o wszystko z bajecznie bogatą rodziną Schaffgotschów, właścicieli Cieplic i na dokładkę zamku Chojnik.

Na początku były to trofea myśliwskie, a później... No właśnie, ojcowie nie dostrzegli miłości syna hr. von Reuss i córki Schaffgotscha. Nie chcemy zanudzać czytelnika numerologią rodu von Reuss, bo jest dość skomplikowana, ale opisana w najnowszej książce "Amerykańskie milionerki", autorstwa Kazimierza Bema.*

*/ wszyscy męscy potomkowie rodu od 1200 roku nosili imię Henryk z przypisaną liczbą rzymską...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / nowe schody prowadzące na wieżę

Młodzi, jak to młodzi nie interesowali się światem, ani konfliktem między rodzicami, jednym słowem kochali się i spotykali. O miejscu owych spotkań fantazja pisarzy jest niewyczerpana, więc i my nie nie powiemy nic nowego. Jednak na rodzącą się miłość zupełnie inaczej spojrzał Duch Gór, który jak „złota rybka” obdarował kochanków dozgonną i wieczną miłością; dodajmy... według ich najskrytszego życzenia.
Takie wiadomości rozchodziły się błyskawicznie, wreszcie dodarły do ojców zwaśnionych rodów, którzy zakazali spotkań. Amen... Ale zakazy są po to, aby je łamać, więc młodzi nie przypuszczając najgorszego wyznali sobie „miłość aż po grób”. To tylko wstęp do tego, co stało się później. Panna została uwięziona na zamku Chojnik, młodzieniec w podziemiach zamku Henryka.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Ich miłość była tak mocna, że zaczęli kopać tunel, jak Edmund Dantes (późniejszy hr. Monte Christo) w zamku If. Dziś trudno zgadnąć, jak długo kopali, czy pomógł im Duch Gór, wiadomo jedynie iż spotkali się w podziemnym tunelu, gdzie korzenie zapuścił dość stary grab. Według legendy, to zbocze Grabowca (niedaleko kaplicy św. Anny), ale są też inne hipotezy...  Płakali ze szczęścia, a łzy panny ponoć do dziś działają cuda – wystarczy łyk z cudownego źródełka i siedmiokrotne okrążenie kaplicy.* Pewne jednak jest to, że śluby zawierane w kaplicy św. Anny są trwałe i szczęśliwe.

*/ dociekliwi badacze twierdzą, że wspominane cudowne źródełko na zboczu Grabowca, u podnóża kapliczki św. Anny, to właśnie łzy panny młodej...

Przewodnicy do dziś opowiadają tę legendę, może tkwi w niej ziarenko prawdy. Jeśli tak, to może kiedyś uda się dotrzeć do tej tajemnicy przechowywanej przez Ducha Gór (zwanego Liczyrzepą).

fot. reprint ze zbiorów właściciela, Wydawnictwo Marczyce/ tak wyglądał zamek Henryka przed remontem

O pięknie tego miejsca i legendzie wspominała też księżna Czartoryska, która była tu na leczeniu; kiedyś mówiło się „u wód' (1816 rok). Ale czy była na samym szczycie góry Grodna? Złośliwi twierdza, że połamałaby obcasy, ale nie wykluczamy tego wątku, gdyż zachowało się pierwsze wydanie jej pamiętnika (dzienniczka podróży wydanego w 1968 roku). Z całą pewnością była w Cieplicach i spotkała się z Schaffgotschami, a znając waśnie z rodziną von Reuss mogła odpuścić sobie wspinaczkę na zamek ks. Henryka. Z kolei pan Marcin, opiekun-właściciel zamku nie ma wątpliwość, iż księżna była na zamku ks. Henryka. Cóż, niech tak będzie...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Ponadto, jak wiadomo czytelnikowi, pierwszy sprawnie jeżdżący samochód wyprodukowano w 1885 roku, był to pojazd trójkołowy z jednocylindrowym, czterosuwowym silnikiem benzynowym Gottlieba Daimlera. Stąd jasno wynika, że na górę Grodna, jeśli tak było, mogła jedynie wjechać kolaską zaprzężona w dwa konie. Resztę czytelnik może sam sobie dopowiedzieć, aczkolwiek o innym tunelu pomiędzy pałacem Staniszów a zamkiem ks. Henryka już nie krążą legendy, to fakt o którym opowiadają najstarsi mieszkańcy wsi. Eksploratorom brakuje jednak pieniędzy na odkrycie tej sensacji z dawnych lat. Kto wie, może to byłoby odkrycie na skalę podziemnych sztolni w Lubaniu?

Ambitne plany, szeroki front robót
Zrobiono już wiele, co zmieniło zamek ks. Henryka nie do poznania. Kolejnym krokiem jest przygotowywanie, w konsultacji z konserwatorem zabytków, projektu drzwi, okien oraz stropu. Będą odtworzone sale, w tym rycerska, co mocno doda klimatu tej "sztucznej ruinie". 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Gospodarze obiektu pracują także nad rozszerzeniem oferty odbywających się w tym miejscu działań edukacyjnych.

- Co roku odbywają się u nas takie imprezy, jak Warsztaty Archeologii Eksperymentalnej czy Dzień Matki i Dzień Dziecka – mówi prezes Fundacji „Zamek Księcia Henryka" Marcin Chalecki

 -  Wspólnie z Nadleśnictwem Śnieżka (od 2019 rok)  organizujemy  warsztaty edukacji ekologicznej.  Przy współpracy z Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze mamy przygotowane informacje o historii naszego regionu, co z pewnością uatrakcyjni lekcje dla  młodzieży,  coraz liczniej przybywającą na zamek  – tłumaczy gospodarz

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / tak wyglądał zamek ok. roku 1841, kaplica widoczna  na zdjęciu jest już nieznana...

Ale to nie wszystko, sami widzieliśmy już gotowe ścieżki wspinaczkowe o różnym stopniu zaawansowania, a na pobliskich skałkach wspinaczki uczą się najmłodsze dzieci. Kolejna inicjatywa dotyczy orientacji w terenie, czytania mapy i odnajdywania fantów ukrytych wokół zamku. Wprawdzie dziś smartfon zdominował zdrowe myślenie, ale co będzie gdy stracisz zasięg czy pojemność baterii?
W to przedsięwzięcie na szczycie góry Grodna zaangażowana jest cała rodzina. Przyznacie, to dziś dość rzadki przypadek aby zaangażować się bez reszty w dzieło życia.
Pan Marcin ma jeszcze w planach wybudowanie bufetu, sali multimedialnej, a także ścieżek dydaktycznych, jak to zrobiono ostatnio w Świeradowie-Zdroju, idąc na najwyższą w Polsce wieżę widokową. Tu na styku Staniszowa, Marczyc i Sosnówki mamy więcej, powiew historii, najwyższą wieżę widokową na Wzgórza Łomnickie, pasjonatów i legendę o „miłości aż po grób”.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / zamek Henryka, drzwi wejściowe z dębu, tajemnicze głazy narzutowe tuż u podnóża zameczku, nowe oznakowanie tras...

Na szczyt góry można dostać się kilkoma szlakami turystycznymi:

  • Szlak niebieski z Marczyc, spacer trwa około 20 minut;
  • Szlak żółty rozpoczyna naszą wędrówkę w okolicach Sosnówki, która potrwa około 30 minut, ale można pójść trudniejszym szlakiem, na rozwidleniu dróg, skracając trasę do 20 min. (nie polecana osobom z dysfunkcją ruchową);
  • Szlak żółty ze Staniszowa, (parking przy kościele) to wędrówka około 30 minut.

Zwiedzanie zamku ks. Henryka możliwe jest od maja do października w godzinach 10.00- 17.00, a od października do kwietnia konieczna jest rezerwacja telefoniczna. Ludzi na zamku i szlaku jest sporo, codziennie wspina się tu kilka wycieczek i kolonii. Od razu informujemy, iż nie można podjechać na zamek samochodem, gdyż na polu widokowym od strony Sosnówki Lasy Państwowe postawiły znany wszystkim szlaban.

Ceny biletów: normalny 5 zł, ulgowy 3 zł. Dochód z biletowania w całości przeznaczono na remont zamku.

- przeczytaj także: 


redakcja autoflesz.cm

 

Publish modules to the "offcanvas" position.